piątek, 30 września 2011

Tygrysie wzgórza - Sarita Mandanna

Autor: Sarita Mandanna
Tytuł: Tygrysie Wzgórza
Tytuł Oryginalny: Tiger Hills
Język oryginalny: angielski
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7515-124-4
Stron: 472
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Moja ocena: 6/6
„Jednak warto walczyć o swoje szczęście, mieć nadzieję. Pewne nasze pragnienia są jak oddychanie. Jesteś mój. Zawsze będę na Ciebie czekała.”
Gdy zobaczyłam okładkę „Tygrysiego Wzgórza” wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Uwielbiam klimaty Indii zarówno w literaturze jak i filmie. Opis jeszcze bardziej mnie zachęcił, gdyż z wielką przyjemnością czytam sagi.
Sarita Mandanna przenosi nas w swej powieści do XIX wieku. W południowych Indiach w okolicach miejscowości Koragu przychodzi na świat Dewi. Dziewczynka jest oczkiem w głowie całej rodziny. Swoje wolne chwile spędza na zabawie z Dewannem. Chłopiec nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Jego matka nie potrafiła się pogodzić z odejściem męża i w końcu popełniła samobójstwo. Osieroconym Dewannem zajął się ojciec, jednak chłopiec się z nim nie potrafił dogadać. Dlatego Dewi stała się dla niego prawdziwą przyjaciółką. Tak mija ich dzieciństwo. Dewi wyrasta na piękną młodą dziewczynę. Jej przyjaciel zauważa, że jego uczucia wobec pięknej przyjaciółki zmieniają się w coś więcej. Jest pilnym uczniem, dlatego ma szanse wyjechać na studia medyczne, a po powrocie pragnie ożenić się z Dewi.
Podczas tradycyjnego święta „tygrysiego wesela” Dewi poznaje walecznego Maću. Dziewczyna wie, że z nikim innym tylko z nim, chce spędzić resztę swojego życia. Od tej pory wszystko zmieni. Podjęte przez bohaterkę decyzję wpłyną na dalsze jej życie i odbiją się echem na losie paru pokoleń jej rodziny. Decyzja podjęta w chwili rozpaczy zmieniła losy wielu ludzi.
Dawno nie czytałam tak wspaniałej powieści. Sprzyjał temu specyficzny, wręcz poetycki styl autorki. Wspaniałe opisy krajobrazów. Sarita Mandanna przedstawia nam piękne tradycje tak egzotycznego kraju jak Indie, opisuje spożywane potrawy oraz przybliża nam legendy tego kraju.
„Tygrysie Wzgórza” to wspaniała powieść wywołująca emocje i pokazująca nam jak głębokie potrafią być ludzkie uczucia. Akcja powieści nie jest raptowna. Stopniowo poznajemy bohaterów. Raz stają się dla nas oni ideałami, bohaterami, raz denerwują, wręcz irytują swoim zachowaniem. Dużo miejsca w książce poświęca autorka miłości. Uczuciu, które nie zawsze może łączyć. Uczuciu, które czasami może doprowadzić do śmierci. Każdy z nas pragnie szczęścia, ale nie możemy dążyć do niego niszcząc życie innych.
Od książki nie sposób się oderwać. Już dawno nie zarwałam nocy czytając, a tak było tym razem. Jedyne co może utrudniało czytanie to obco brzmiące słowa. Jednak one dodawały tylko autentyczności całej powieści.
Zapraszam do przeniesienia się do kraju przepełnionego zapachem kardamonu i kawy, pełnej Słońca i egzotyki. Poznajcie przepiękną sagę rodziną której członkowie zmagają się z trudnościami losu.
Zapraszam na egzotyczną wycieczkę do Indii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.
Wiem, że autorka pisze już kolejną powieść. Mam nadzieję, że wkrótce będą mogli ją przeczytać również polscy czytelnicy. Ja na nią czekam z niecierpliwością.

Sto dni po ślubie - Emily Giffin

Autor: Emily Giffin
Tytuł: Sto dni po ślubie
Tytuł oryginalny: Love the One You`re with
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
ISBN: 978-83-7515-052-0
Wydanie: I
Rok wydania: 2008
Stron: 371
Wydawnictwo: Otwarte
Moja ocena: 5/6
„Ale może do tego to wszystko się sprowadza. Do miłości, która nie jest falą namiętności, lecz decyzją, by poświęcić się czemuś, komuś, niezależnie od tego, niezależnie od tego. Jakie przeszkody stoją nam na drodze. I może podejmowanie tej decyzji, wciąż dzień po dniu, rok po roku, mówi więcej o miłości, niż gdyby w ogóle nie trzeba było stawać przed takimi wyborami” s. 356
Emily Giffin to amerykańska autorka bestsellerowych powieści „Coś niebieskiego”, „Coś pożyczonego” i „Dziecioodporna”. Ostatnio na rynku wydawniczym pojawiła się nowa książka tej pisarki „Siedem lat później”. Ja jednak chciałabym wrócić do wcześniejszej powieści „Sto dni po ślubie”.
Wiele razy w swoim życiu słyszałam słowa „pierwsza miłość nie rdzewieje”, „pierwszej miłości nigdy się nie zapomina”. Emily Giffin w swojej powieści potwierdza nam te powiedzonka. Bohaterką „Sto dni po ślubie” jest Ellen. Jest szczęśliwą mężatką. Niedawno odbył się jej ślub z bratem jej przyjaciółki – Andym. Od tego pięknego dnia mija właśnie 100 dni, gdy Ellen spotyka swoją dawną miłość – Leo. Spotkanie to zmienia całkowicie sielankowe życie bohaterki. Kobieta coraz częściej myśli o Leo. Odżywają ukryte gdzieś na dnie serca uczucia. Sytuacja staje się dla niej jeszcze trudniejsza, gdy Leo z zawodu dziennikarz proponuje Elle (fotograf), współpracę przy wywiadzie ze znaną osobistością.  Jej głowę zaprząta myśl, czy dokonała dobrego wyboru wychodząc za Andiego, czy jej mąż jest faktycznie tym mężczyzną z którym chciałaby spędzić resztę swojego życia. Bohaterka jest rozdarta między dwoma mężczyznami. Nie potrafi się zdecydować, którego z nich wybrać. Czy współpraca z Leo może wpłynąć na życie małżeńskie bohaterki? Jaką ostatecznie decyzję podejmie Ellen?
Podobnie jak w poprzednich powieściach autorki otrzymujemy wspaniale nakreślony charakter głównej bohaterki i jej partnerów. Leo egoistyczny mężczyzna nie potrafiący myśleć o innych osobach, nawet jeśli jak podkreśla kocha tą osobę. Osoba przebywająca w jego otoczeniu nie czuje się z nim bezpiecznie. Nie wie czego, może się po nim spodziewać. Ellen zaś oczekuje stabilizacji, wsparcia i jak każda kobieta lubi być  w centrum uwagi mężczyzny i chce się przy nim czuć szczęśliwa. Czy osoba z takim charakterem jak Leo, nawet jak wraca do nas z podkulonym ogonem, tak naprawdę potrafi się zmienić. Czy tylko udaje by odzyskać dawną miłość.
Przekonujemy się jak ważną decyzją w naszym życiu jest małżeństwo. Nie możemy podejmować jej pochopnie, nie znając dokładnie naszego przyszłego męża, lub gdy tylko wydaje się nam, że go kochamy, a swoich uczuć nie jesteśmy pewni. Jednak samo uczucie nie wystarcza. W małżeństwie równie ważne jest porozumienie, umiejętność rozmawiania ze sobą, a w razie konieczności trzeba umieć sobie ustąpić. Udanego związku nie możemy zbudować na pozorach.
Powieść „Sto dni po ślubie” jest niezwykle wciągająca. Czytając ją wczuwałam się w bohaterkę, razem z nią pokonywałam wszelkie wątpliwości dotyczące jej życia. Analizowałam podjęte przez nią decyzję. Jedyną rzeczą, która czasami mnie troszkę denerwowała to, to, że w pewnych momentach nie wiedziałam, czy czytam o czymś co dzieje się aktualnie, czy jest to wspomnienie bohaterki.
Opisana historia, jest bardzo autentyczna. Tak naprawdę, może przydarzyć się każdej z nas. Autorka bardzo ciekawie opisuje trójkę bohaterów i łączące ich relacje.  Wspaniała powieść nie tylko dla mężatek i kobiet. Autorka pisze nie tylko o miłości, ale również o tym jak ważne w życiu są podejmowane przez nas decyzje. „Sto dni po ślubie” serdecznie polecam.
 Z przyjemnością sięgnę po najnowszą powieść autorki.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte

wtorek, 27 września 2011

Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn - Ewa Stec

Autor: Ewa Stec
Tytuł: Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn
Wydanie: I
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-7515-148-0
Stron: 378
Wydawnictwo: Otwarte
Moja ocena: 5 /6
„Te ponure rozmyślania przerwało gwałtowne otwarcie drzwi. Jadwiga spojrzała rozkojarzona w stronę wejścia. Do biura wtargnęła elegancka kobieta w doskonale skrojonym płaszczu i pięknej etoli z lisów. Zatrzymała się przed biurkiem Jolki, wydała z siebie dramatyczny okrzyk, a potem urwała nagle, jakby ktoś wbił jej coś w gardło. […]
- Czy była Pani umówiona? – spytała wściekle, zastępując drogę kobiecie w etoli. […]
- Umówiona? To trzeba się umawiać, żeby dzieciom pomóc? – zapytała zdumiona. Jej głos stawał się z każdym wypowiedzianym słowem coraz bardziej piskliwy. – Żeby pomóc córce, mogłabym nawet kogoś zabić, tak mi zależy!” s. 14-15
Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn – Ewy Stec, jest kontynuacją powieści tejże autorki pod tytułem „Klub Matek Swatek”. Tym razem KMS wyrusza do Londynu. O wyswatanie swojej córki Alicji z mężczyzną idealnym Igorem poprosiła dziewczyny zdesperowana matka, która pewnego dnia rozhisteryzowana pojawiła się w siedzibie Klubu. Problem jednak polega na tym, że Alicja przebywająca właśnie w Londynie, zakochała się w Archibaldzie. Igor wprawdzie też aktualnie przebywa w Londynie, pracując jako kelner w chińskiej restauracji, lecz jak dowiadują się kobiety od dawna nic go z Alicją nie łączy.
„Igor Andrzejewski był diabelnie przystojny, choć niektórzy uważali, że jego uroda była raczej niebiańska. Jak inaczej wytłumaczyć bowiem fakt, że na jego widok dziewczyny tłumnie i bez wyjątku wznosiły oczy ku niebu i nabierały straszliwej ochoty by, chwalić Stwórcę pieśnią dziękczynną?” s.23
 Archibald podaje się za członka arystokratycznego rodu. Jest tak czarujący i seksowny, że nawet „starsze panie” nie potrafią oprzeć się jego urokowi. Jadwiga, Beata, Danuta i Krystyna starają się pomóc Kopciuszkowi (Alicji) zdobyć serce niedostępnego arystokraty. Nie jest to jednak łatwe, gdyż tutaj nikt nie jest tym za kogo się podaje. Nikomu nie można zaufać.  Jak kobiety poradzą sobie na „obcym” terytorium? Kogo tym razem połączy miłość?
Książkę czyta się niesamowicie. Duża dawka humoru, szybkie zwroty akcji i niesamowite przygody członkiń KMS sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Autorka skupia się nie tylko na wątku miłosnym, nie jest to więc typowe kobiece czytadło. Tym razem wiele dowiemy się na temat losów pań z KMS. Poznajemy ich przepełnione przeciwnościami losów życie, pełne niebezpiecznych przygód. Możemy przekonać się jakie z nich odważne kobiety do tego bardzo pomysłowe i z dużym poczuciem humoru. Szczególnie Pani Ewa skupia się na Krystynie. Potwierdza nam on stare powiedzenie, że na miłość nigdy nie jest za późno. Idealnie wplątany wątek kryminalny w scenerię romansu i duże poczucie humoru autorki to atuty tej powieści. Książkę serdecznie polecam, a sama z niecierpliwością czekam na kontynuację „Klubu Matek Swatek...”. Mam nadzieję, że autorka się na nią zdecyduje.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte

niedziela, 25 września 2011

Dom w Italii - Peter Pezzelli

Autor: Peter Pezzeli
Tytuł: Dom w Italii
Tytuł oryginalny: Home to Italy
Język oryginalny: angielski
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydanie: I
ISBN: 978-83-08-04473-5
Stron: 300
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Moja ocena: 6/6
„- Możesz wyrwać mnie z Villa San Giuseppe, ale trudno jest wyrwać Villa San Giuseppe z serca – oznajmił Peppi” s. 67
Włoch zawsze kojarzą mi się ze wspaniałymi wakacjami, ciepłym klimatem, cudownymi krajobrazami oraz oliwkami. Szczególnie upodobałam sobie Toskanię, Abruzję i Bolonię dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po nową powieść Petera Pezzelli „Dom w Italii”. Autora kojarzyłam z recenzji jego innych książek zwłaszcza „Kuchni Franceski”, ale nigdy jego powieści nie czytałam. Czas było to zmienić.
Bohaterem „Domu w Italii” jest Peppi. Urodził się on we Włoszech w małej miejscowości w prowincji Abruzja. Wraz z rodzicami mieszkał w domku obok mulino (młyn). Był jedynakiem, ale nie brakowało mu rodzeństwa. Zawsze miał się z kim bawić, gdyż otaczało go liczne kuzynostwo. W wolnych chwilach jeździł na rowerze do pobliskiego miasteczka. Uroki dzieciństwa przerwał wybuch II wojny światowej. Rodzina rozjechała się po całym świecie, a wielu z nich nigdy do domu nie wróciło, w tym i ojciec Peppiego. Wkrótce zmarła też jego matka. Nic po za przyjacielem we Włoszech go nie trzymało, dlatego jako młody chłopak postanowił wyemigrować do Ameryki. Tam poznał swoją przyszłą żonę Annę. Wkrótce zamieszkali w ich wspólnym domu. Byli szczęśliwym małżeństwem, jedyne czym Bóg ich nie obdarzył to dziecko. Po czterdziestu latach małżeństwa okazało się, że Anna ma udar. Jesienią Peppi został wdowcem. Bardzo przeżywał śmierć swojej ukochanej, nie chciał się z nikim widywać, wszystko przypominało mu Annę, stracił apetyt i chęć do życia. Gdy nadszedł nowy rok postanowił wrócić na stałe do Włoch, do miejsca w którym się urodził. Wiedział, że czeka tam na niego jego przyjaciel Luca, tak jak on zapalony kolarz i pozostawiona ojcowizna mulino.
Pewnego niedzielnego poranka na placu miasteczka, w momencie startu tradycyjnego niedzielnego wyścigu kolarskiego, pojawia się nowy zawodnik. Luca od razu rozpoznaje swojego dawnego przyjaciela Peppi. Luca jest właścicielem fabryki czekoladek. Ma wspaniałą żonę, syna córkę i dwoje wnucząt. Wkrótce Peppi poznaje prawie całą rodzinę swojego przyjaciela. Na niedzielnym obiedzie brakuje tylko Lucrezii – czterdziestojednoletniej córki Luci. Peppi chce jak najszybciej zobaczyć co pozostało z jego rodzinnego domu. Luca zwleka by go tam zabrać. Planują na drugi dzień wycieczkę rowerową by po drodze zobaczyć mulino. To co zobaczył Peppi nie przypominało domku z jego wspomnień. Mulino został całkowicie zniszczony podczas trzęsienia ziemi. Mężczyzna zamieszkał więc w mieszkanku koło fabryki czekolady. Już wkrótce bohater poznaje Lucrezie. Pomaga ona ojcu w zarządzaniu fabryką. Trzyma ona pracowników twardą ręką, a wszystkie błędy wytyka im krzykiem. Lucrezia jest wdową. Jej mąż zginął w wypadku samochodowym dziesięć lat temu. Kobieta by zapomnieć o swoim smutku cały swój czas poświęca pracy. Na jej twarzy od dawna nie widać było uśmiechu. Peppiego i Lucrezie łączy ten sam smutek, dzieli dużą różnica wieku. Rozumieją się świetnie i wkrótce ich przyjaźń zamienia się w coś więcej. Czy ich związek ma szansę na przetrwanie?
Powieść napisana lekkim językiem, czyta się ją wspaniale. Pięknie opisane krajobrazy, wspaniałe potrawy włoskiej kuchni i moje ulubione oliwki. Tak przy okazji oliwek dowiedziałam się, że zawierają one kwasy wpływające na poprawę humoru i kwasy Omega3 wpływające na myślenie. Super.
Jednak to co w książce podobało mi się najbardziej to przedstawione uczucia bohaterów. To co odczuwali po stracie bliskich im osób. Jak starali sobie z tym poradzić uciekając w wir pracy.
„Kobiety potrafią o wiele lepiej niż my mówić o rzeczach, które je smucą, a to pomaga. Mężczyźni tylko w milczeniu dźwigają ten ciężar, jak wór ziemniaków. Próbujemy go ignorować i czasem, jeśli jesteśmy dość silni, przyzwyczajamy się do niego i smutek po prostu mija. Czasem jednak zagnieżdża się w nas na dłużej, przygniata nas mocniej, aż w końcu nas pokonuje, zżera nam serca i dusze. Usiłujemy udawać, że wcale go nie czujemy, wynajdując sobie kolejne zajęcia, co jest idiotyzmem, bo prędzej czy później doprowadzi nas do stanu, w którym nie będziemy mogli nawet się poruszyć, przytłoczeni ciężarem, który jest już nie do zniesienia” s.127
Jak zmieniali się gdy odkrywali swoje uczucie. Autor ukazał nam, że wiek nie jest przeszkodą by ponownie się zakochać i aby spełniły się marzenia. Musimy mieć nadzieję, że kiedyś wyjdzie Słońce, że nasze życie będzie znowu usłane różami, że znowu będziemy szczęśliwi.
Książkę polecam bardzo serdecznie. Miła lektura na niedzielne popołudnie. Z przyjemnością zapoznam się z kolejnymi powieściami autora. Na półce czeka już „Lekcja włoskiego”.
Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Literackiemu i portalowi Sztukater.

Gotowi do... liczenia

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               Patent edukacyjny Magnix
Tytuł: Gotowi do… liczenia
ISBN: 978-83-7375-704-2
Stron: 42
Okładka: twarda
Seria: Mała edukacja
Wydawnictwo: WILGA
Moja ocena: 6/6
„A teraz… Czas na naukę!”
Jedną z podstawowych umiejętności w procesie edukacyjnym każdego dziecka jest liczenie. Często odwiedzając księgarnie, oglądam książki edukacyjne przeznaczone dla dzieci w wieku przedszkolnym. Wiele z nich zachwyca kolorystyką, przenosi dzieci w świat ulubionych bohaterów bajek, aby zachęcić ich do nauki, ale czy każda z nich warta jest wyłożenia dużych przecież pieniędzy na ich zakup. „Gotowi do… liczenia” na pewno tak.
Książka wydana jest fantastycznie. Duży format, twarde kartki o gładkiej powierzchni umożliwiające dzieciom pisanie po nich zmywalnymi pisakami. Do tego kolorowe magnesy zamknięte w bocznym pudełeczku. Wszystko tworzy przyjazną dziecku formę i zachęca do nauki przez zabawę.
Seria Mała edukacja przygotowuje dzieci do pójścia do szkoły ,pokazuje im, że nauka może być przyjemnością. Każda strona książki „Gotowi do…” pozwala dziecku rozwijać nowe umiejętności.
Przed sobą mam książkę, która uczy dzieci liczenia. Nasi milusińscy poznają dzięki niej cyfry od 0 do 12. Wszystkie cyfry nauczą się pisać - początkowo po śladzie, potem łącząc punkty i samodzielnie w czystej kratce. Strzałki wskazują prawidłowy kierunek zapisu cyfry co wprowadza do zapisu utrwalone nawyki. Ułatwia potem również pisownie liter. Każdej cyfrze przyporządkowane są obrazki w odpowiedniej ilości, co wzrokowo pozwala utrwalić obraz cyfry i odpowiadającej jej liczbie przedmiotów np. 10 palców, cztery nogi itd. Dzieci licząc kolejne przedmioty na obrazka uczą się kolejności cyfr.
Dzięki tej książce nasze dzieci na pewno nauczą się liczyć, tworzyć zbiory, wskazywać cyfry mniejsze i większe, układać kolejność zdarzeń w opowiadaniach. Oprócz tego poznają figury geometryczne, a także odczytywać godzinę z zegarka elektronicznego i tarczowego. Książka wprowadza również takie pojęcia jak „mniejszy”, „większy”, „wyższy” i „niższy”.
Wspaniałym rozwiązaniem w tej książce są strony z patentem edukacyjnym Magnix. Są to strony po których można pisać, a potem wymazywać i użyć tej strony jeszcze raz. Ułatwia nam to pracę z dzieckiem. Gdy coś się mu nie uda, może poprawić swój błąd. Gdy chcemy powtórzyć materiał zmazujemy wszystko i ćwiczymy ponownie.
Przydatne są też magnesy. Dzięki ni mały uczeń rozwiązuje pierwsze problemy matematyczne. Może uzupełniać ciąg liczb dzięki czemu nauczy się szybciej liczyć. Rozwiązuje również problemy związane z kolejnością zdarzeń w przyrodzie, planuje swój dzień i odczytuje godziny na zegarze.
Na niektórych stronach książki znajdziecie pomocną pszczółkę. Zwraca ona uwagę na rzeczy, dzięki którym nauka liczenia pozostanie w pamięci naszych dzieci jako coś przyjemnego. Pokazuje rodzicom jak bawić się matematyką w życiu codziennym, podczas spacerów i zabawy z naszymi pociechami.
„Gotowi do… liczenia” nauczy nas nie tylko cyfr, ich kolejności, ale również pojęcia związane z matematyką. Wspaniała zabawa dla małych i dużych. Mojego syna książka zajęła na bardzo długo. Często do niej wraca, pamiętając co na jakiej stronie trzeba zrobić. Po skończonej nauce starannie układa magnesy w pudełeczku by nic mu nie zginęło.
Osobiście książkę serdecznie polecam !!! Przymierzam się do zakupu innych książek z tej serii.
Dziękuję za książkę wydawnictwu WILGA i portalowi Sztukater.

Próba ognia - Jack Higgins i Justin Richards

Autor: Jack Higgins i Justin Richards
Tytuł: Próba ognia
Tytuł oryginalny: SURE FIRE
Tłumaczenie: Janusz Ochab
ISBN: 978-83-259-0090-8
Stron: 301
Seria: Seria sensacyjna dla młodzieży
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: WILGA
Moja ocena: 6/6
„Zamknął oczy, przygotowując się do długiej i nudnej podróży. Lepiej zachować jak najwięcej sił na wypadek, gdyby nadarzyła się okazja do ucieczki. Nie był rozgoryczony. Nie winił nikogo za to, co mu się przytrafiło. Było to ryzyko wpisane w jego zawód. Był jednak zły, że nie zdążył wysłać Richa i Jade do szkoły. Irytował i martwił go również fakt, że dzieci widziały do się wydarzyło na złomowisku. Poprzysiągł sobie w duchu, że bez względu na to, jaki los go czeka, nie dopuści, aby bliźniętom stała się jakakolwiek krzywda…” str. 91-92
Do tej pory literatura dla młodzieży kojarzyła mi się wyłącznie z typową fantastyką, zbuntowanymi aniołami, wampirami i czarodziejami. Jednak gdy sięgnęłam po książkę „Próba ognia” okazało się, że wśród młodzieżowych książek jest też świetna literatura sensacyjna. Dwóch świetnych pisarzy Jack Higgins i Justin Richards stworzyło wspólnie serię książek o przygodach dwójki rodzeństwa Richa i Jade. „Próba ognia” jest pierwszą powieścią w tym cyklu.
Jade i Rich są piętnastoletnimi bliźniakami. Poznajemy ich w niezbyt miłym dla nich okresie. Właśnie zmarła ich matka (wpadła pod samochód). Na pogrzebie pojawia się tajemniczy mężczyzna przedstawiający się jako John Chance – ojciec rodzeństwa. Dzieci wcześniej nigdy swojego ojca nie widzieli, matka nigdy nie wspominała o jego istnieniu. John postanawia zabrać bliźniaki do Londynu, gdyż tam pracuje, a do momentu, aż nie znajdzie dla nich większego mieszkania, ma zamiar umieścić ich w szkole z internatem. Tak Jade i Rich trafiają do małego mieszkania ojca, w którym jeden z pokoi jest przeznaczony na jego biuro. Mają tam mieszkać dopóki nie znajdzie dla nich szkoły. Dzieci skrupulatnie obserwują poczynania ojca. Usiłują odkryć czym zajmuje się ich dopiero co odnaleziony tato. Dziwne skrzyneczki w biurze ojca, nocne spotkania i tajemnicze rozmowy telefoniczne nie ułatwiają im sprawy. Do tego odkrywają, że na adres pod którym mieszkają teraz z ojcem przychodzi korespondencja zaadresowana na inne nazwisko. Czy ich tato jest osobą za którą się podaje?
Jade i Rich postanawiają to sprawdzić, podsłuchują jedną z rozmów ojca i śledzą go gdy udaje się na tajemnicze spotkanie na wysypisku. Podczas tego spotkania ich ojciec zostaje porwany. Dzieci nie wiedzą co teraz mogą zrobić, policja nie jest skłonna do uwierzenia w ich opowieść, a po powrocie do mieszkania okazuje się, że ktoś chce ich zabić. Udaje się im ujść z życiem tylko dzięki pomocy przyjaciela Johna, który ginie w ich mieszkaniu podczas strzelaniny. Nagle bliźniakami zaczyna się interesować kilka osób. Dzięki wyjaśnieniom Magdy, która jako pierwsza chce zdobyć zaufanie rodzeństwa, dowiadują się, że ojciec ich był szpiegiem przemysłowym i pracował m.in. w firmie KOS jako ekspert w dziedzinie rafinacji i polimeryzacji. Wkrótce dzieci odkrywają, że za porwaniem ich ojca stoi Wiszyński, właściciel rurociągów dostarczających m.in. ropę do Europy, położonych w małym państewku Każygistanie, należącym do Federacji Rosyjskiej. Jade wraz z bratem postanawiają odnaleźć swojego ojca. Wyruszają więc w bardzo niebezpieczną podróż, pełną przygód i sytuacji w której mogą stracić życie. Czy uda im się uwolnić Johna? Czy na pewno jest on ich ojcem i dlaczego został porwany, dowiecie się czytając powieść „Próba ognia”
Książka napisana fantastycznym językiem, trzymająca w napięciu, pełna zaskakujących zwrotów akcji. Trudo się od niej oderwać dzięki motywom wprost z ekranu filmu sensacyjnego. W powieści znajdziecie dużo strzelaniny i wybuchów, podróży samolotami i brawurową jazdę czołgiem. Przez cały czas czytania książki zastanawiamy się komu może zaufać ta dwójka odważnych dzieciaków.
„Ale w tym mrocznym i niebezpiecznym świecie, do którego właśnie trafiliście, nikt nie jest tym, kim się wydaje, a każdego interesują wyłącznie własne sprawy i własne interesy.” s.253
 Jak zakończy się ich przygoda?
Serdecznie polecam książkę nie tylko młodzieży, ale i starszym czytelnikom. Polubiłam młodych bohaterów o niesamowitej odwadze, energii i umiejętnościach, których nie powstydził by się nie jeden komandos. Mimo tych niesamowitych cech zachowują się jak typowe nastolatki. Zbuntowane przeciwko dorosłym, lubiące robić sobie kawały, ale przede wszystkich kochające się rodzeństwo. Ja na pewno sięgnę po kolejne powieści tego autorskiego duetu.
Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu WILGA i portalowi Sztukater

wtorek, 20 września 2011

Artemis Fowl. Kompleks Atlantydy - Eoin Colfer

Autor: Eoin Colfer
Tytuł: Artemis Fowl. Kompleks Atlantydy.
Tytuł oryginalny: Artemis Fowl and The Atlantis Complex.
Język oryginalny: angielski
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
ISBN: 978-83-7747-561-4
Oprawa: miękka
Stron: 357
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2011
Moja ocena: 4/6
 „Kompleks Atlantydy: psychoza częsta u przestępców nękanych wyrzutami sumienia, po raz pierwszy zdiagnozowana przez z dr E. Dyppa z Atlantyckiej Kliniki Mózgologii. Symptomy to obsesyjne zachowanie, paranoja, złudzenia, a w skrajnych przypadkach rozszczepienie jaźni.” s. 37-38
Szczerze przyznam, że nie czytałam wcześniej książek o przygodach Artemisa Fowla. Do moich rąk trafiła już siódma część serii napisanej przez Eoina Colfera pod tytułem „Artemis Fowl. Kompleks Atlantydy”. Jednak o książkach tego autora słyszałam wiele. Bohater – młody geniusz- bardzo mi się spodobał zwłaszcza, że w tej części za zadanie przyjmuje sobie uratowanie świata przed efektem cieplarnianym. W tym celu spotyka się ze swoimi przyjaciółmi – wróżkami i centaurem Ogierkiem, by przedstawić im swój nowy projekt i urządzenie wytwarzające kostki lodu, mające za zadanie ochłodzić klimat na Ziemi. Podczas wystąpienia Artemisa, jego przyjaciółka Holly zauważa dziwne zachowanie bohatera. Chłopak skrupulatnie dobiera słowa tworząc zdania tak, by w każdym z nich było 5 ( lub wielokrotność pięciu) wyrazów. Wszyscy zastanawiają się również, dlaczego z chłopcem nie przyleciał jego ochroniarz Butler. Bardzo szybko wróżki i centaur orientują się, że Artemis zapadł na dziwną chorobę Kompleks Atlantydy, a jego ochroniarz został zwabiony podstępnie na wyspę by uratować swoją siostrę. Kto stoi za dziwną przemianą Artemisa i jaki ma w tym cel?
Mimo, iż nie znałam poprzednich części serii, nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Kim jest bohater dowiedziałam się ze wstępu na początku książki. Autor bardzo fajnie pomieszał ze sobą świat bajkowych wróżek z nowinkami technologicznymi i do tego wątkiem ekologicznym. Zabawne dialogi, zwłaszcza między Holly a Artemisem często wywoływały uśmiech na moje twarzy, a trzymająca w napięciu akcja sprzyjała szybkiemu czytaniu. Trochę przeszkadzały mi dziwne terminy nowoczesnych urządzeń, ale można się do tego przyzwyczaić.
Długo zastanawiałam się jak ocenić tę powieść. Pomógł mi w tym mój 10-letni syn. Sięgnął po książkę i stwierdził, że z czysty sumieniem można ją polecić chłopakom w jego wieku i starszym. Wprawdzie w książce jest opisanych kilka bitew i pojawiają się potwory, lecz w oglądanych współczesnych bajkach jest to na porządku dziennym. Lektura z pewnością nie wywołała u niego złych snów.
Czy sięgnę po pozostałe części, nie wiem. To stanowczo nie moje klimaty. Ale młodzieży polecam !!!
Za książkę dziękuję wydawnictwu W.A.B.

poniedziałek, 19 września 2011

Człowiek, który pokochał Yngvego - Tore Renberg

Autor: Tore Renberg
Tytuł: Człowiek, który pokochał Yngvego
Tytuł oryginalny: Mannen som elsket Yngve
Język oryginalny: norweski
Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel
Wydanie: I
Rok wydania: 2011
Seria: Europa czyta
ISBN: 978-83-62180-31-8
Stron: 357
Wydawnictwo: Akcent
Moja ocena: 3,5/6
„Oczywiście nie wiedziałem, że wkrótce się zakocham. Żadna z myśli, które teraz przywołuję, nie pojawiła się w mojej świadomości. Pamiętam tylko to, co widzę: wydartego światu Jarlego Kleppa, który nagle zaczyna tracić nad wszystkim kontrolę, ale sam jeszcze o tym nie wie.” s. 25
Dojrzewanie – buntowniczy okres naszego życia. Czas sprzeciwiania się wszystkiemu i wszystkim, pierwsze miłości, rozczarowania i pryszcze na nosie. Burzliwy okres, przez który każdy z nas musiał przejść bardziej lub mniej łagodnie. Podobnie jak bohater powieści „Człowiek, który pokochał Yngvego” Jarl Klepp pewnie czasami wspominamy błędy i radości tamtego okresu. Jarl urodził się w Norwegii w 1972 roku. Jest więc prawie moim rówieśnikiem. Może dlatego okres jego młodzieńczego życia był mi tak bliski. Podobnie jak on słuchałam Duran Duran, czytałam podobne książki i obserwowałam zmiany na wschodzie Europy.
Bohater powieści poznajemy w jego wspomnieniach z tego młodzieńczego okresu. Ma wtedy 17 lat, kochającą go dziewczynę, przyjaciół, plany, fascynacje i ambicje. Rodzice jego rozwiedli się. Jarl mieszka więc tylko z matką. Zachowuje się jak typowy nastolatek. Jest arogancki, wydaje mu się, że pozjadał wszystkie rozumy. Uważa, że ponad 80% jego rówieśników to „niedorozwinięci, konserwatywni, niedoinformowani debile”. Do tej grupy zalicza chrześcijan i ludzi nie mających żadnej wiedzy na temat ochrony środowiska. Mimo, że nie ma talentu muzycznego, razem z kolegami zakład kapelę. Uwielbia robić to, czego nie robią inni. Zawsze wszystko neguje. Cały świat musi się kręcić wokół jego osoby. Do czasu…
W szkole pojawia się nowy uczeń – Yngve. Jest to chłopak, którego Jarl nigdy by nie zaakceptował. Spokojny, z głową w chmurach, słuchający innej muzyki, zakochany w starożytnym Egipcie i grający w tenisa. Już po pierwszym spotkaniu bohater uświadamia sobie, że nie może przestać myśleć o nowym. Ciągle widzi przed oczami jego twarz. Nie do zniesienia jest dla niego myśl, że nie zobaczy go w weekend. Postanawia pójść na łyżwy, mimo iż nie jeździł o bardzo dawna, a w drodze powrotnej odwiedzić kolegę w jego domu. Jego adres nie trudno było zdobyć, wystarczyło zadzwonić na informację telefoniczną. Po tej wizycie Jarl uświadamia sobie, że jest zakochany w Yngve. Miłość zaburza cały świat bohatera. Nie potrafi on zrozumieć swojego homoseksualnego uczucia. Nie może o tym z nikim porozmawiać. Matka na pewno go nie zrozumie. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że  chłopak mógł zakochać się w osobie tej samej płci. Walka z targającymi go emocjami powoduje u niego agresję. Agresja ta zostaje skierowana na najbliższe mu osoby. Jarl zaczyna krzywdzić najpierw swoją dziewczynę np. uprawiając z nią seks przestaje być czuły, a wręcz wykorzystuje siłę wobec Katrine. Potem odbija się to na jego przyjaciołach. Jednak najbardziej zaczyna cierpieć jego nowa miłość – Yngve. Jarl bardzo chce być taki jak jego nowy kolega, zaczyna uprawiać tenis, wraca do słuchania dawno zapomnianej muzyki. Oboje na pewno ten burzliwy okres swojego życia zapamiętają na zawsze. Okres o którym nie bardzo będą chcieli rozmawiać, wspominać i z przyjemnością usunęli by go ze swojej pamięci. Dlaczego? Musicie to przeczytać sami.
Autor w swojej powieści wspaniale charakteryzuje okres dojrzewania. Wręcz książkowy opis, jakby z podręcznika psychologii. Bunt, próbowanie tego co zakazane (seks, narkotyki, alkohol), szaleńcze imprezy do rana, słuchanie alternatywnej muzyki i odpowiedni do tego ubiór, a przede wszystkim patrzenie tylko na siebie. „To ja mam rację”, „Ty nic nie wiesz”, „Jestem już dorosły” takie teksty usłyszycie od dorastającej młodzieży. Pomijam oczywiście dodane do tego niecenzuralne słowa, naburmuszoną minę i pięści gotowe by dać nam w twarz. Taki obraz nastolatka przedstawia nam autor. Nastolatka, który nie pozwoli sobie pomóc, bo rodziców, nauczycieli czy psychologów uważa za idiotów.
Książka wywołała we mnie mieszane uczucia. Na pewno autor trafnie przedstawił środowisko nastolatków, ich zachowania, język pełen wulgaryzmów. Młodzież została zaszufladkowana do dwóch grup: tych aroganckich, wulgarnych i pewnych siebie osób oraz drugiej grupy – katolików, chcących coś osiągnąć w życiu – scharakteryzowanych jako lalusiów.  To drugie nie bardzo mi się podobało.
Na co dzień mam do czynienia z młodzieżą, spotykam się z arogancją i brakiem szacunku dla dorosłych. Może dlatego książki nie zaliczyłabym do miłych lektur, ale niektórzy za pewne chętnie po nią sięgną. Czy warto? Ocenę pozostawię Wam.
Powieść ma już swój dalszy ciąg „Charlotte Isabel Hansen” opowiadającą o życiu studenckim bohatera. Pierwsza część została zekranizowana.

Za książkę dziękuję wydawnictwu AKCENT

niedziela, 18 września 2011

Konkursy na portalu Sztukater



ZAPRASZAM !!!
WIĘCEJ INFORMACJI NA PORTALU SZTUKATER

Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna - Artur Kołakowski, Agnieszka Pisula

                                                                                                                                                                                                                                    
                                                                           Autor: Artur Kołakowski, Agnieszka Pisula
Tytuł: Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna.
Wydanie: I
Rok wydania: 2011
Miejsce wydania: Sopot
ISBN: 978-83-7489-203-2
Stron: 359
Wydawnictwo: GWP
Moja ocena: 6/6
„Stosowanie metody behawioralnej jest jak pieczenie szarlotki: musimy trzymać się przepisu, by wyszło właśnie takie ciasto, ale ilość cukru, cynamonu oraz czasu pieczenia wymagają już eksperymentowania” s. 12
W swojej pracy dydaktycznej coraz częściej spotykam się z dziećmi sprawiającymi trudności wychowawcze. Wiele naszych pociech wykazuje czasami zachowania, które nam się nie podobają, jednak nie wymaga to od razu zaszufladkowania ich do dzieci źle zachowujących się. Zawsze należy zadać sobie pytanie czy to już czas by interweniować w zachowanie dziecka, czy damy sobie radę sami czy potrzebujemy do tego pomocy specjalisty. W książce „Sposób na trudne dziecko…” znajdziecie odpowiedź na wiele nurtujących was pytań związanych z Waszymi dziećmi. Jest to wspaniały poradnik przydatny nie tylko rodzicom, ale również terapeutom i nauczycielom.
Autorzy opisują w niej jedną z metod, za pomocą której możemy wyeliminować niekorzystne zachowania naszych dzieci – metodę behawioralną. „Celem terapii behawioralnej jest modyfikowanie aktualnie występujących objawów czy problemowych zachowań. Metody stosowane w terapii behawioralnej są oparte na różnych technikach uczenia.” s. 12 Należy pamiętać jednak o tym, że sama lektura książki nie zastąpi nam wizyty u specjalisty (jeśli jest taka konieczność), a techniki przedstawione w poradniku są skuteczne w większości przypadków. Jednak może trafić się nam dziecko, które będzie oporne na zastosowane techniki i wówczas należy zmienić metodę. Aby osiągnąć realne efekty:
·        Metody należy stosować około dwóch tygodni.
·        Jeśli po tym czasie nie widzimy żadnej zmiany, to raczej zastosowana terapia nie przyniesie efektu i należy ją zmodyfikować
·        Sukcesem można nazwać zmianę różniącą się 20% od poprzedniego zachowania
·        Nawet gdy ustąpią zachowania niepożądane należy metodę stosować nadal, niektóre bowiem techniki wymagają wdrożenia ich na dłużej.
Analizując trudne zachowania lub zaburzenia u dzieci należy pamiętać o tym, że ich przyczyny są złożone. Bardzo często zależą one od genów odziedziczonych po przodkach, a częściowo od wychowania.
          Temperament (GENY) + charakter (WYCHOWANIE) = osobowość
Ważne jest również to aby zastanowić się czy zachowanie naszego dziecka jest normalne dla jego grupy wiekowej, gdyż w poszczególnych okresach swojego życia dziecko ma różne możliwości i umiejętności, które wpływają na jego sposób funkcjonowania. Zachowanie uznać możemy za problemowe gdy jego natężenie i częstotliwość są zwiększone, a czas trwania wydłużony, a ani wiek, ani zmiany otoczenia nie tłumaczą takiego postępowania.
Autorzy w swojej książce pokazują nam w jaki sposób kształtują się wzory zachowania. Podkreślają wpływ tzw. wzmocnień negatywnych na utrwalanie niepożądanych zachowań u dzieci. „Nagradzane zachowanie będzie się powtarzać częściej” s. 31, nawet jeśli jest to zachowanie wykracza poza normy społeczne. Pamiętajmy również o tym, że dzieci są wspaniałymi obserwatorami. „Twoje dziecko przez cały czas obserwuje, jak reagujesz, kiedy jesteś sfrustrowany, jak radzisz sobie z trudnymi sytuacjami czyli jak rozwiązujesz konflikty z innymi ludźmi. Obserwując Ciebie, dziecko uczy się radzenia sobie z własną frustracją oraz konfliktami z innymi dziećmi.” s. 38
Analiza behawioralna pozwala nam inaczej spojrzeć na zachowanie, zdefiniować i zdiagnozować sytuację, zrozumieć dlaczego dane sytuacje ciągle się powtarzają, ale również zmienić swoje postępowanie z dziećmi i zauważać zmiany w ich zachowaniu. W terapii behawioralnej często stosuje się kilka technik jednocześnie, aby zwiększyć skuteczną modyfikację zachowania.
W książce autorzy bardzo fajnie charakteryzują nam dzieci z zachowaniami niepokojącymi nas nauczycieli (i nie tylko), często spotykanymi w pracy dydaktycznej -  dzieci z ADHD. Podpowiadają jak pracować z takimi dziećmi na lekcjach i w domu. Przedstawiają scenariusze różnych sytuacji w jakich możemy się znaleźć, a dziecko, może zachowywać się nieodpowiednio. Do każdego scenariusza dołączone są sposoby rozwiązania problemów. W poradniku znajdziecie też wiele kart pracy i innych pomocy, które na pewno przydadzą się w kształtowaniu prawidłowych postaw u dzieci.
Poradnik jest wspaniałą pomocą w pracy z dziećmi. Powinni do tej książki sięgnąć nauczyciele, ale również rodzice. Nie jesteśmy wszystkowiedzący, wielu z nas popełnia błędy wychowawcze.  Im szybciej rozpoczniemy pracę z naszymi dziećmi tym szybciej wykształcimy u nich prawidłowe zachowania. Autorzy mają bogate doświadczenie w pracy z dziećmi sprawiającymi problemy wychowawcze, a przedstawione metody są proste i skuteczne w radzeniu sobie z trudnymi i niepożądanymi zachowaniami. Warto czerpać wiedzę od doświadczonych terapeutów.
Serdecznie polecam !!!
Za książkę dziękuję wydawnictwu GWP i portalowi Sztukater.

Szantaż emocjonalny. Jak się obronić przed manipulacją i wykorzystanie. - Susan Forward

Autor: Susan Forward, Donna Frazier
Tytuł: Szantaż emocjonalny. Jak obronić się przed manipulacją i wykorzystaniem.
Tytuł oryginalny: Emotional blackmail. When the people in your life use fear, obligation and guilt to manipulate you.
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Małgorzata Trzebiatowska
ISBN: 978-83-7489-313-8
Wydanie: III
Stron: 280
Wydawnictwo: GWP
Moja ocena: 6/6
„Dlaczego niektórzy ludzie potrafią pokonać nas emocjonalnie, sprawiając, że czujemy się ich ofiarami? Osoby, którym przeciwstawiamy się w tych niemożliwych do wygrania potyczkach, to zręczni manipulatorzy. Pozwalają nam zbliżyć się do siebie, kiedy dostają to, czego chcą. Jednak gdy pragną postawić na swoim, uciekają się do gróźb i obarczają nas poczuciem winy, jeśli nie spełniamy ich żądań. Może nam się wydawać, że dokładnie planują, jak uzyskać od nas to, czego pragną, ale często nie są nawet świadomi swego zachowania.” s. 10
Słowo „szantaż” najczęściej kojarzy się nam z jakimś przestępstwem, wyłudzeniem pieniędzy czy innej korzyści majątkowej. Jednak można człowieka również szantażować emocjonalnie, wpływając na podejmowanego przez niego decyzję, manipulując nim wykorzystując łączące nas uczucie. Czym jest szantaż emocjonalny? „Szantaż emocjonalny to potężna forma manipulacji, polegająca na tym, iż nasi bliscy grożą nam – bezpośrednio czy pośrednio – że nas ukarzą, jeśli nie zrobimy tego, czego sobie życzą. […] Szantaż emocjonalny uderza w nas osobiście. Posługująca się nim osoba wie, jak bardzo cenny jest dla nas związek z nią. Zna nasze słabości i najgłębsze sekrety. I nawet jeśli bardzo jej na nas zależy, to kiedy obawia się, że nie postawi na swoim, wykorzystuje swoją wiedzę o nas, by sformułować groźby, które przynoszą jej to, czego pragnie: naszą uległość.” s. 12
Na pewno każdy z nas choć raz stał się ofiarą szantażysty emocjonalnego. Jak rozpoznać taką osobę? Jakie metody stosuje szantażysta? Jak bronić się przed szantażem emocjonalnym? Przekonacie się czytając książkę Susan Forward „Szantaż emocjonalny…”
Szantaż emocjonalny jest bardzo trudny do rozpoznania. Autorka we wstępie przedstawia nam listę pytań po których możemy stwierdzić czy staliśmy się ofiarami szantażysty.
„Gdy ważni w twoim życiu ludzie:
·        Grożą, że utrudnią ci życie, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą?
·        Nieustannie grożą, że zerwą z Tobą, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą?
·        Mówią ci lub sugerują, że będą zaniedbywać siebie, obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w depresję, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą?
·        Zawsze chcą więcej, niezależnie od tego, ile im dajesz?
·        Zazwyczaj zakładają, że im ustąpisz?
·        Zazwyczaj ignorują czy deprecjonują twoje uczucia i pragnienia?
·        Wiele ci obiecują, ale spełnienie tych obietnic uzależniają od twego zachowania i rzadko ich dotrzymują?
·        Obsypują cię wyrazami aprobaty, kiedy im ulegasz, a dezaprobaty, kiedy nie chcesz ulec?
·        Posługują się pieniędzmi jako środkiem do postawienia na swoim?” s. 14
Jeśli na chociaż jedną z tych pytań odpowiedzieliście TAK, to koniecznie powinniście przeczytać omawianą przeze mnie książkę. Autorka pokazuje w niej jak działa szantaż emocjonalny. Wyjaśnia nam dlaczego niektórzy z nas są na taki szantaż bardziej podatni. Dowiemy się dużo na temat psychiki szantażysty i zrozumiemy co kieruje ich postępowaniem. Susan Forward pokaże nam również jak różne wydarzenia w życiu szantażysty mogą wpływać na jego zachowanie. Jeśli ktoś czytał już którąś z książek tej autorki „Toksyczni rodzice” lub „Sposób na kłamcę” to wie, że wszystkie rozważania teoretyczne są poparte przykładami z życia codziennego. Pani psycholog opisuje je nam na przykładzie wywiadów ze swoimi pacjentami, co bardzo ułatwia zrozumienie zagadnienia. Konkretne wydarzenie w naszym życiu łatwiej porównać z tym opisanym na stronach książki. Autorka nie przedstawia nam jednak tylko teorii. W drugiej części książki znajdziecie różne rozwiązania, jakie możesz wykorzystać, jeśli padłeś ofiarą emocjonalnego szantażu. Proponuje testy, krótkie ćwiczenia, scenariusze zachowań i konkretne niedefensywne techniki porozumiewania się. Są to techniki, sprawdzone, stosowane przez autorkę w pracy ze swoimi pacjentami. Na pewno po przeczytaniu tej książki zmniejszy się wasze poczucie winy jakie wzbudziło w was zachowanie szantażysty emocjonalnego, będzie dla was moralnym wsparciem i pozwoli zbudować zdrowe związki nie tylko z szantażystą, ale również z samym sobą. „Stawianie czoła emocjonalnemu szantażowi wymaga nie lada odwagi. Ta książka da ci siłę, by to zrobić” s. 20
Rzadko sięgam po poradniki, a zwłaszcza wtedy, gdy czuję, że może on dotyczyć mnie. Boję się, że odkryję coś nowego, że będę musiała coś w swoim życiu zmienić. Jednak znając poprzednie książki Susan Forward bez zastanowienia sięgnęłam po „Szantaż emocjonalny…” Nie żałuję. Dzięki tej książce zrozumiałam, że nie warto czekać, aż inni się zmienią. Najwyższy czas zabrać się za siebie, zmienić własne zachowanie, uwierzyć w siebie. Zdrowie ma się tylko jedno. Nie można dawać się ciągle podporządkowywać decyzjom innych osób, ich szantażowaniu i pozwalać na to by manipulowali moim własnym życiem. Na pewno nie dokonam tego w jeden dzień, ale z pewnością pomoże mi w tym przeczytany poradnik, do którego zamierzam sięgać często. Uważam, że takie poradniki powinny znaleźć się na każdej półce w naszych biblioteczkach. Choćby tylko po to, by zrozumieć, że wokół nas jest wielu ludzi o podobnych problemach. Im udało się je pokonać, więc i nam się uda. Powodzenia !!!
Książkę serdecznie polecam !!!
Za możliwość je przeczytania dziękuję wydawnictwu GWP i portalowi Sztukater.

środa, 14 września 2011

Panna Wina - Witold Horwath


Autor: Witold Horwath
Tytuł: Panna Wina
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2011
Numer wydania: I
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7386-411-5
Wydawca: Nowy Świat
Miejsce wydania: Warszawa
Moja ocena: 3,5/6

„Panna Wina” Witolda Horwatha  to pierwsza powieść tego autora, którą przeczytałam. Ma on w swoim dorobku wiele powieści i zbiory opowiadań m.in. „Inna wojna”, „Święte wilki”, „Zły”, „Seans”, „Ptakom”, „Ultra Montana” czy „Africa Korps”. Jest on również autorem wielu scenariuszy seriali telewizyjnych np. „Klanu” czy „Ekstradycji”.
Bohaterką powieści jest Laura. O jej życiu dowiadujemy się z opowieści tajemniczej kobiety, która nocną porą pisze na czacie z pisarzem o Nicku Kodeks44. Laura mieszka w państwie położonym w Ameryce Środkowej. Wychowała się w nędznej dzielnicy. Od najmłodszych lat musiała radzić sobie w życiu sama. Stąd jej cięty język, wulgarne słownictwo i przynależność do gangu. Wychowywała ją ulica. W nocnych klubach nagabywała mężczyzn proponując im spędzenie wspólnie nocy, po czym wyprowadzała ich na ulice, w ciemne zakamarki, gdzie już czekali jej kompani, którzy ograbiali ofiarę z wszystkiego co cenne. Proceder ten trwał około roku, po czym członków gangu zatrzymano. Proces miał poprowadzić młody, bezwzględny sędzia Syrius Aznar.
Laura nawet nie próbuje się bronić, przyznaje się do winy i oczekuje na wyrok. Zauroczony jej urodą sędzia skazuje ją na publiczną chłostę i dwa lata aresztu domowego. Dziewczyna również nie jest obojętna wobec sędziego – Pana Prawo – skrycie się w nim kocha. Postanawia nawet zmienić całkowicie swoje dotychczasowe życie. Rozpoczyna przerwaną naukę, uczy się języków obcych, dużo czyta. Jednak jej myśli ciągle krążą wokół Syriusa. Nie potrafi o nim zapomnieć. Niestety nie pomaga nawet założenie przez nią rodziny. Czy związek sędziego i skazanej nastolatki ma szansę? Czy uda się im stworzyć razem kochającą się parę? Przekonacie się czytając powieść „Panna Wina”.
Szczerze przyznam, że do powieści podchodziłam dwukrotnie. Początkowo trudno było mi przebrnąć przez pierwsze strony. Ciągłe wulgarne słownictwo, perwersja seksualna bohaterki, działały na mnie odpychająco. Czytałam kolejne strony i wciągałam się w powieść coraz bardziej, by za jakieś kolejnych kilkanaście stron się zrazić. Takie dziwne falowanie emocji wywarła na mnie ta powieść. Pod przykrywką opowieści o miłości, kryło się ważne przesłanie o tym, że wśród nas jest wielu ludzi o dziwnych upodobaniach seksualnych, które nie zawsze są akceptowane przez społeczeństwo. Osoby takie często ukrywają się pod różnymi Nickami w pokojach erotycznych na czatach. Tam szukają zrozumienia i akceptacji dla swoich upodobań. Szukają osób podobnych do nich.
Opowieść jest przeplatana zapisami typowymi dla czatu. Nawet w tekście pojawiają się emoty – czyli charakterystyczne buźki, znane nam z różnych komunikatorów.
Autor ciekawie przedstawia nam sędziego Syriusa. Jest on traktowany przez mieszkańców jak Bóg. Jego słowo zawsze się liczy, jest osobą szanowaną i cenioną. Mimo, że kary chłosty bardziej kojarzą mi się z czasami średniowiecza, to są uznawane za sprawiedliwe i pouczające.
Książkę polecam osobą, które lubią czytać powieści trudne, wymagające zastanowienia się i przemyślenia wielu kwestii. Na pewno nie jest to powieść dla dzieci i dorastającej młodzieży. Zbyt dużo w niej wulgaryzmu, erotyzmu i perwersji seksualnych. Jest to książka o prawdziwym życiu, bez żadnych upiększeń bohaterów i środowiska w którym żyją. Powieść o prawdziwej miłości w której są chwile radości i cierpienia.
Nie zachwycił mnie język autora, ale pewnie sięgnę dla porównania po inne jego powieści.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Nowy Świat.

niedziela, 11 września 2011

Last minute - Sylwia Kubryńska


Autor: Sylwia Kubryńska
Tytuł: Last minute
Liczba stron: 327
Rok wydania: 2011
Numer wydania: I
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7386-413-9
Wydawca: Nowy Świat
Miejsce wydania: Warszawa
Moja ocena: 5,5/6

„W pobliżu siedział młody arabski chłopak z jakimś Anglikiem. Mimo głośnej muzyki, jakiegoś dzikiego ryku i zanoszenia się od śmiechu, strzępy ich rozmowy dobiegały do jej uszu:
- … last night … from Poland … beautiful body …
Co jeszcze mówili? Nie rozumiała. Nie rozumiała, co to: blow job, co to: habibi?
Co to znaczy, że ma ich kilka? Że kupują mu drinki, przesyłają pieniądze? Że im mówi I love you, a one dają komórkę? Laptopa? Kartę kredytową? One? Ile ich jest?
- Sporo – chwali się Arab.
I zaraz dodaje, że on je naprawdę kocha, i chociaż są starsze od niego, mają to coś w sobie, coś kurewskiego, co facetów cholernie podnieca…” s. 249

Bardzo dużo mówi się ostatnio o tzw. „seks turystce”. Wiele kobiet wpada w sidła zastawione, przez mężczyzn o egzotycznej urodzie, podczas swoich wakacyjnych wyjazdów. Mężczyźni Ci wiedzą jak poderwać kobietę, jak pokazać jej, że jej pożądają, sprawić by ona poczuła się znowu piękna, kochana i by oddała im siebie i wszystko co ma.
„Kobieta lubi usłyszeć komplement. Że oczy ma ładne – to na początek. Drugi komplement, to włosy. Włosy masz piękne, to naturalne? Ona mówi, że tak, w to trzeba uwierzyć. Z zachwytem dotknąć, powiedzieć „ach…!” […] Przyjeżdża tu po to. Po to przywozi swój portfel, rozumiesz?” s. 249-250
Gdy czas wakacyjnego turnusu mija pozostaje tylko wspomnienie, pusta karta kredytowa, czasami niechciana ciąża. A „habibi” ma już na oku kolejną zdobycz.
Ten problem, jest głównym tematem debiutanckiej powieści Sylwii Kubryńskiej „Last minute”.
Bohaterką książki jest trzydziestoletnia Agnieszka. Do niedawna pracowała jako grafik, jednak w jednym dniu straciła wszystko. W Walentynki zostawił ją chłopak i zwolnili ją z pracy, bo często miała silne bóle głowy. Świat stracił dla niej kolory. Jedyną osobą na którą może liczyć to jej przyjaciółka Zuzanna. Rodzice Agnieszki rozeszli się, gdy ona jeszcze była mała. Ojciec zabrał jej starszego brata i razem wyjechali do Niemiec. Matka całą swoją złość wyładowywała na swojej córce, często ją bijąc. Nie dziwne więc, że jak tylko Agnieszka usamodzielniła się to wyprowadziła się do swojego mieszkania.
Zuzanna nie mogła patrzeć na swoją przyjaciółkę. Postanowiła jej pomóc, a najlepszym lekarstwem na depresję jest zmiana miejsca pobytu. Wykupiła więc wycieczkę Last Minute do Tunezji. Wkrótce obie lądują w tym pięknym, egzotycznym kraju – pełnym zapachu przypraw, atrakcji turystycznych i przystojnych mężczyzn. Agnieszka szybko odzyskuje spokój ducha. Jej życie nabiera nowego blasku, gdy poznaje Haichema – animatora w hotelu w którym mieszkają dziewczyny. Bohaterka zakochuje się w przystojnym Arabie. Czy Haichem okaże się podrywaczem i oszustem?
Mimo wątku miłosnego i opisu z okładki nie jest to typowy Harlequin. Autorka skupia się przede wszystkim na przyjaźni między dziewczynami, różnicy pokoleń i konfliktach rodzinnych.
Akcja powieści przeplata się między teraźniejszością i przeszłością. Agnieszka leży właśnie w szpitalu na oddziale neurologicznym i wspomina ostatnie wakacje i swoje dzieciństwo. Wspomnienia zapisuje w zeszycie.
Książka napisana bardzo fajnie, niepowtarzalna. Świetna narracja, wspaniali bohaterzy i duże poczucie humoru powodują, że książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Od początku książki wielką sympatią darzyłam Zuzanne. Wspaniała, przebojowa dziewczyna o cudownym charakterze i przede wszystkim oddana przyjaciółka. Na pewno ją pokochacie i jej podejście do świata.
Bardzo podobały mi się też opisy Tunezji. Przechodząc przez Tunezyjski targ czuło się zapach egzotycznych przypraw i słyszało głos sprzedawców „one dinar – only one dinar”. Autorka świetnie oddała klimat Tunezji. Znalazłam też wspaniały opis jak zapamiętać fazy Księżyca.
„Faza Księżyca określa widzianą z Ziemi jego część oświetloną przez Słońce. Ponieważ Słońce oświetla zawsze tylko połowę jego powierzchni, fazy Księżyca są rezultatem oglądania jej pod różnymi kątami spowodowanymi innymi położeniami Słońca, Ziemi i Księżyca względem siebie. Patrząc na Księżyc, możemy ocenić, w której fazie się znajduje.
Jeśli ma kształt litery D, to znaczy, że Dąży do pełni. Litera C oznacza Cofanie, Chudnięcie – nadchodzi nów.” s. 216
Nie kryję, że pomysł bardzo mi się spodobał i wykorzystałam go w czasie tłumaczenia dzieciakom Faz Księżyca.
Powieść Last Minute, serdecznie polecam. Wspaniała książka na poprawę humoru i weekendowy relaks. Mam nadzieję, że wkrótce autorka wyda kolejną książkę, bo jej pierwsza powieść na pewno zdobędzie wielu fanów.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nowy Świat

Wyniki losowania - Niepokornych kobiet

witam serdecznie w te piękne niedzielne popołudnie. Oto wyniki losowania książki "Niepokorne...."
Na początek stworzyłam listę uczestników - nie była ona długa:

  1. maleństwo
  2. jjon
  3. wazka
  4. Iza
  5. anek7
Potem użyłam programu Random.org
Program wylosował nr 2
Zwyciężczynią jest jjon Bardzo proszę o przesłanie adresu na e-maila. Gratuluję !!! Dziękuję Wszystkim za uczestnictwo, zapraszam ponownie.

piątek, 9 września 2011

10 prostych sposobów radzenia sobie z niepokojem


              Autor: Kelvin L. Gyoerkoe. Pamela S. Wiegartz
Tytuł: 10 prostych sposobów radzenia sobie z niepokojem
Tytuł oryginału: 10 Simple Solutions to Worry. How to Calm Your Mind, Relax Your Body & Reclaim Your Life
Język oryginału: Angielski
Przekład: Sylwia Pikiel
Liczba stron: 160
Rok wydania: 2011
Numer wydania: I
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7489-268-1
Wydawca: GWP
Miejsce wydania: Gdańsk
Moja ocena: 5/6

„… żyjemy w erze obaw i lęku. W dzisiejszych czasach wszechobecne jest poczucie, że niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem. I nie jest tak, że niepokoją nas tylko doniesienia mediów – źródłem lęku jest nasze codzienne życie.” s. 11

Autorami kolejnego poradnika z serii „10 prostych sposobów na…” są psycholog Kelvin L. Gyoerkoe i psychoterapeutka Pamela S. Wiegartz. Tym razem zajmą się oni problemem radzenia sobie z niepokojem.
Dzisiejszy rytm życia w ciągłym pośpiechu sprawia, że coraz częściej martwimy się o przyszłość swoją i swoich bliskich. Niepokój towarzyszy nam w życiu codziennym. Osoby żyjące w ciągłym niepokoju mogą odczuwać niepożądane objawy fizyczne np.: bóle głowy, bóle kręgosłupa, dolegliwości żołądkowe i bezsenność. Zmieniają się też ich relacje z bliskimi. Stają się one bardziej wybuchowe, częściej się kłócą, są poirytowane i często wycofują się lub popadają w nałogi. ‘Nadmierny niepokój wpływa na wszystkie sfery życia człowieka” s. 12
W swojej książce „10 prostych sposobów radzenia sobie z niepokojem” autorzy podają wiele narzędzi za pomocą których możemy pozbyć się z naszego życia bezproduktywnego niepokoju.
Każdy rozdział książki został podzielony na dwie części. W pierwszej opisana jest konkretna technika radzenia sobie z niepokojem. W drugiej podane są zestawy ćwiczeń, które możemy samodzielnie zastosować w pracy nad uczuciem niepokoju. Aby osiągnąć sukces musimy pracować systematycznie. Autorzy radzą nam by założyć sobie specjalny zeszyt przeznaczony wyłącznie do ćwiczeń samopomocowych.
Czym jest niepokój i jaki on ma wpływ na nasze życie?
  • Niepokój to katastroficzne myśli na temat przyszłości składające się raczej ze słów niż z obrazów.
  • Niepokój może być produktywny lub bezproduktywny. Niepokój produktywny prowadzi do podejmowania bezpośrednich działań w celu rozwiązania problemu lub zmniejszenia zagrożenia, jakie może pojawić się w przyszłości. Niepokój bezproduktywny paraliżuje i uniemożliwia rozwiązanie problemu.
  • Niepokój wpływa na to, co myślimy i czujemy, jak zachowujemy i jak układają się nasze relacje z innymi ludźmi. (za autorami s. 29)

Jakie sposoby walki z niepokojem proponują nam psycholodzy? Są to między innymi:
  • Relaksacja – różne techniki relaksacyjne działają na nasz organizm jak naturalny hamulec, spowalniając system nerwowy i przeciwdziałają skutkom przewlekłego stresu. Spośród wielu opisanych technik na pewno odnajdziemy taką, którą dopasujemy do siebie. Mi osobiście najbardziej podobają się wizualizacja i medytacja.
  • Zmiana sposobu myślenia jest bardzo ważnym czynnikiem pomagającym nam w osiągnięciu celu. Sposób myślenia wpływa w znaczący sposób na to co czujemy. Stosując metody poznawcze na pewno pozwolą nam patrzeć w przyszłość bardziej realistycznie.
  • Zmień sposób reakcji – zachowania lękowe dają nam tylko chwilowe poczucie ulgi. Na dłuższą metę takie zachowania podtrzymują niepokój, uwiarygodniają strach – dlatego należy je wyeliminować by pokonać niepokój.
  • Efektywne gospodarowanie czasem – nigdy nie odkładaj czegoś ważnego do zrobienia na później. Gdy robimy coś na ostatni moment, bardzo często się denerwujemy, powoduje to frustrację, lęk i niepokój, że nie zdążymy lub coś się nie uda. Lepsze planowanie czasu i tworzenie hierarchii zadań do wykonania poprawia efektywność działań i obniża poziom lęku i niepokoju. Warto pozbyć się skłonności odkładania spraw na później, analizując powody dla których to robimy i stosując strategie, które pozwolą nam je wyeliminować.
  • Asertywna komunikacja to kolejne zagadnienie jakie opisano w tej książce. W sumie byłam zaskoczona, że ta tak często omawiana postawa, ma jakiś wpływ na nasze niepokój. A jednak tak. Osoby stosujące asertywny styl komunikowania szanują prawa innych i zaspokajają swoje potrzeby, a to ma istotny wpływ na nasz sposób myślenia o przyszłości.

Warto zastosować proponowane metody by uwolnić się od niepokoju. Gdy już raz sięgniesz do tej książki, zapewne będziesz do niej wracać wielokrotnie. Zresztą by osiągnąć jakiś efekt, trzeba sięgać do lektury systematycznie, a ćwiczenia wykonywać sumiennie. Na pewno znajdziesz w niej jakieś metody, które i Tobie pomogą pokonać choćby małe objawy lęku, bo każdy z nas w jakimś etapie swojego życia odczuwa niepokój. Polecam. Za książkę dziękuję wydawnictwu GWP i portalowi Sztukater.