środa, 27 lutego 2013

Biała wilczyca - Theresa Revay

-->
Autor: Theresa Revay
Tytuł: Biała wilczyca
Tytuł oryginalny: La Loove Blanche
Tłumaczenie: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Stron: 480
ISBN: 978-83-7799-164-0
Moja ocena: 5,5/6


Szczęście nie sprzyja ludziom biernym. Trzeba je prowokować, zdobywać, trzeba po prostu na nie zasłużyć...” s.9


Theresa Revay to francuska pisarka i tłumaczka. O jej dwóch powieściach „Biała wilczyca” i „Wszystkie marzenia świata” słyszałam wiele pozytywnych zdań. Od dawna książki te czekały na swoją kolej, bym je przeczytała.

To wilczyca – pomyślał wtedy, podziwiając jej odwagę i determinację. To biała wilczyca, która oddałaby życie za swoich bliskich.” s. 356
Tak o głównej bohaterce powieść „Biała wilczyca” - Ksenii Fiodorownie Ossolina, mówi jej wuj Sasza. Bohaterkę poznajemy jako piętnastoletnią dziewczynę w Petersburg, w lutym 1917 roku. Jest to bardzo niespokojny czas w historii Rosji. Wojna trwa już od trzech lat.
Naród narzekał na rząd, oskarżał go o ukrywanie mąki, o zaprzedanie się Niemcom i o nieudolność w zaopatrzeniu miasta, w którym brakowało wszystkiego: węgla, mięsa, świec, mydła i cukru. […] Brakowało drewna na opał – w niektórych dzielnicach biedacy umierali z zimna w nieogrzanych izbach.” s.11
Rodzinie Ossolina nie powodzi się jednak, aż tak źle. Wprawdzie ograniczyli ilość używanych pomieszczeń w domu, ale jak na razie mają co jeść i gdzie spać. Stać ich nawet na to by wyprawić wielkie przyjęcie urodzinowe dla swojej najstarszej córki. Ojciec Ksenii Fiodor Siergiejewicz jest generałem. Matka Nina jest dość słabowitą kobietą, spodziewa się kolejnego dziecka, ale z tą wiadomością chce jeszcze poczekać. Bohaterka ma jeszcze o pięć lat młodszą siostrę Maszę.
Życie rodziny już wkrótce diametralnie się zmieni.
Dzień przed wybuchem rewolucji, zamordowany zostaje ojciec dziewcząt, nie zdążył się nawet dowiedzieć, że zostanie znowu tatusiem. Matka do tej pory tylko w nim miała oparcie. Bez głowy rodziny jest bezradna, a ciąża uniemożliwia jej wyjazd z miasta. Opieka nad całą rodziną spada na piętnastoletnią Ksenię i opiekunkę rodziny Nianię. Walka o przetrwanie, strach o życie własne i najbliższych towarzyszy im teraz codziennie. Rodzina się powiększa, na świat przychodzi Cyryl. Matka wciąż czuje się słaba, by podjąć długą wędrówkę i uciec z Petersburga. A tam żyje się coraz gorzej. Powrót z frontu wuja Saszy staje się pretekstem do opuszczenia kraju. Wszyscy postanawiają wyjechać do Paryża. Pierwszy etap drogi kończy się w Odessie. Tam wuj podejmuje decyzję o tym, że zostanie w kraju.
- Nie mogę wyjechać. Nie mogę opuścić naszej ojczyzny. Jak miałbym zostawić Rosję? To niemożliwe rozumiesz? […] Przecież nadal walczymy na Krymie, Kaukazie, na Kubaniu, na południu Ukrainy, na Syberii... […] Nigdy nie zdołasz wywieść mojej duszy z Rosji, tak samo jak nigdy nie będziesz w stanie pozbawić mnie wiary. Jedno i drugie jest ze sobą powiązane, i tylko dzięki nim istnieję.” s.63
Ksenii, Maszy ich matce i małemu bratu oraz Niani udaje się dostać na statek. Do Paryża jednak docierają bez matki, która umiera na febrę.

Czasem los stawia nas na rozstaju dróg i wtedy wszystko jest możliwe. Ksenia była fatalistką. Myślała, że Opaczność daje człowiekowi wolność wyborów i jednocześnie prowadzi nieuchronnie ku jego przeznaczeniu” s.135


Dalej poznajemy losy Maxa von Passau. Pracuje on jako fotograf dla czasopism związanych z modą „Die Dame” i „Berliner illustrirte”, zajmuje się on również fotografią artystyczną. Jest synem barona, ma siostrę Mariettę. Max żyje w związku z Sarą Lindner. Kolekcja Sary wylansowana pod szyldem wielkiego sklepu, który należał do jej ojca, odniosła piorunujący sukces. O Linderach mówiono, że są wizjonerami, którzy smykałkę do interesów mają we krwi, a na ich sukces składała się mieszanka zuchwałości, uporu i szczęścia. Sara jest Żydówką.

Max wyjeżdża do Paryża by tam wziąć udział w targach mody. W okresie międzywojennym w Paryżu lansowano styl z elementami kultury rosyjskiej. Dlatego Ksenia znalazła tam prace jako hafciarka. „Rosyjskie wpływy w modzie zaczęły cieszyć się powodzeniem na początku wieku, gdy balety Siergieja Diagiliewa zbulwersowały zachodnioeuropejską publiczność odwagą interpretacji i kostiumami w śmiałych barwach. Na szczęście lata wojny nie zdusiły w ludziach upodobania do fantazji i egzotyki.” s.124
Wkrótce drogi Maxa i Ksenii się zbiegną. Będzie łączył ich bardzo burzliwy, ale i niebezpieczny romans.

Gdy dwoje ludzi pożąda się wzajemnie, rozpoznają się natychmiast. Ich ciała zaczynają nagle płonąć z ochoty i wszystko, co ich dzieli, staje się nie do zniesienia. To chwila zawieszenia – rozgorączkowana, wspaniała i straszna jednocześnie. Pragną siebie nawzajem bez reszty, natychmiast, pragną absolutnego oddania. Pocałunki w takich chwilach są gwałtowne jak ukąszenia, bo chce się drugą osobę posiąść i objąć, ogarnąć, poczynając od twarzy, od ust, chce się poznać smak skóry, której nie można się oprzeć, odkryć jej wyjątkowy zapach, woń ciała, jednocześnie w tej samej chwili pojawia się coś jakby obawa, jakaś bezładna udręka, i w żyłach szybciej krąży krew.” s.139

Max bardzo kocha Ksenię, ale nie potrafi zapomnieć Sary i gdy umiera jej ojciec wraca on do Berlina.

Wiedzieli to, czego wielu ludzi nie chce przyjąć do wiadomości – że można odczuwać fizyczny pociąg do dwóch osób naraz i że można kochać jednocześnie je obie, nie dopuszczając się przy tym zdrady.” s.246

Postarałam się przybliżyć Wam trochę treść książki. Oczywiście nie jest to całość. Jeśli chcecie poznać historię bohaterów musicie sięgnąć po książkę.

Białą wilczycę” czytało mi się wspaniale. Ciągle coś się działo w tej powieści. Zresztą sam okres międzywojenny miał burzliwą historię. Rozwijające się wpływy Hitlera, zagłada Żydów i wisząca w powietrzu II wojna światowa, nie ominęły naszych bohaterów. Bardzo wczułam się w losy opisanych tam ludzi. Gdy czytałam książkę, wręcz chciałam krzyczeć – Uciekajcie !!! w tym kraju nie czeka Was nic dobrego. Autorka świetnie oddała klimat tamtych czasów. Od lektury trudno było mi się oderwać. Nie kryję, że denerwowała mnie czasami Ksenia ze swoją wyniosłością, tym, że ona nie potrzebuje niczyjej pomocy, że da sobie radę sama, że nie potrafiła mówić o swoich uczuciach, co spowodowało wiele przykrych sytuacji. Ale gdyby nie jej uparty charakter, to książka nie wzbudziłaby we mnie takich emocji.
Polecam lekturę „Białej wilczycy”, osobiście żałuję, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej powieści i cieszę się, że na półce czeka już kontynuacja książki „Wszystkie marzenia świata”.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań

poniedziałek, 25 lutego 2013

Francuska oberża - Stagg Julia (audiobook)


Autor: Stagg Julia
Tytuł: Francuska oberża
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Forma: audiobook
Czyta: Dancewicz Renata
Moja ocena: 4,5/6

Przyznam szczerze, że wcześniej nigdy nie korzystałam z audiobooków. Jednak długie siedzenie na treningach moich synów, w przyciemnionej hali sportowej, postanowiłam wykorzystać efektywnie. Sięgnęłam po audiobook „Francuska oberża”. Książkę autorstwa Stagg Julii czyta Renata Dancewicz.
Bohaterami powieści są Paul i Lorna, którzy postanowili przenieść się do Francji, sprzedając wszystko co mieli w Anglii. Kupują starą oberżę w małej miejscowości w Pirenejach w gminie Fogas. Gdy przyjeżdżają na miejsce, okazuje się, że oberża jest w fatalnym stanie. Przeciekający dach, zepsuty zbiornik na ropę, pajęczyny, zdechłe szczury i rozkładające się pozostałości jedzenia. Jednym słowem smród i ubóstwo.
Jednak nie tylko zły stan budynku jest przeszkodą dla ich planów otwarcia restauracji. Mer miejscowości Serge Papon nie jest zadowolony, że oberża trafiła w ręce cudzoziemców. Uważa, że Anglicy nie potrafią gotować i otwarcie tej restauracji spowoduje tylko straty dla miejscowości.
Zaczyna więc kombinować, jak nie dopuścić do wydania pozwolenia na działalność. W swoje plany wkręca również paru innych członków rady gminy.
Jednak w wiosce Lorna i Paul znajdą przychylne im osoby.
Autorka swoją opowieść nie skupia wokół oberży, a raczej zajmuje się całą społecznością. Poznajemy ich tajemnice, problemy, wzajemne relacje jakie ich łączą. Jeśli ktoś spodziewa się książki o Francuskiej kuchni to bardzo się zawiedzie. Nie znajdziecie tutaj przepisów na pyszne potrawy, nie poczujecie zapachu francuskich dań.
„Francuska oberża” to bardzo ciepła opowieść o sympatycznych ludziach i ich życiu. Mimo że zakończenie jest przewidywalne, to słuchało się książki z wielką przyjemnością. Może początkowo, trochę mnie nużyła, ale potem akcja się rozwija i trudno się oderwać od lektury.
Chciałabym jeszcze napisać coś o samym audiobooku. Jak wspomniałam wcześniej, jest to pierwsza książka której wysłuchałam, ale bardzo mi się spodobała. Nie mam porównania, ale sposób czytania książki przez znaną serialową aktorkę był świetny. Wyrażała tonem emocje książki, jak trzeba było krzyknąć to głos podnosiła, intonowała odpowiednio tekst i świetnie posłużyła się językiem francuskim, tam gdzie było to potrzebne. Miły głos bez nadmiernej interpretacji tekstu, to się słucha świetnie.
Oczywiście audiobook, to nie to samo, co szelest przewracanych stron w książce, ale na pewno nie jest to pierwsza książka, którą wysłuchałam.
„Francuską oberżę” polecam.

niedziela, 24 lutego 2013

Listy miłosne Proroka - Paulo Coelho


Wybór i adaptacja: Paulo Coelho
Tytuł: Listy miłosne proroka
Tytuł oryginalny: Cartas de Amor do Profeta
Tłumaczenie: Anna Gren, Grażyna Misiorowska
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Rok wydania: 2006
Stron: 160
ISBN: 978-83-89933-50-8
Moja ocena: 5/6

Przeczytałem po raz pierwszy Proroka w latach sześćdziesiątych. Posłużyłem się wtedy fragmentem mówiącym o dzieciach, starając się wytłumaczyć moim rodzicom, kim jestem. Myślałem wówczas: Gibran jest buntownikiem.
Po raz drugi przeczytałem Proroka w latach osiemdziesiątych, aby przypomnieć sobie jego niezwykłą prostotę i siłę. Sadziłem wtedy: Gibran jest mędrcem.
Po raz trzeci przeczytałem Proroka w latach dziewięćdziesiątych. Miałem już na swoim koncie kilka
opublikowanych książek i wiedziałem, że zbuntowany duch i słowa mądrości nie zawsze odzwierciedlają złożony świat duszy pisarza. Pytałem wówczas sam siebie: Kim jest Gibran?
Ponowna lektura Proroka nie dała odpowiedzi na to pytanie, ale się nie zniechęciłem i szukałem dalej. Przeczytałem po raz kolejny niektóre z jego dzieł, dwie biografie, aż w końcu, dzięki libańskiej przyjaciółce, Souli Saad, natrafiłem na jego listy. Kiedy człowiek kocha, odkrywa swoja duszę...
Paulo Coelho
w przedmowie do Listów miłosnych Proroka

Listy miłosne proroka” - to przepełnione uczuciem teksty o wielkiej więzi, jaka łączyła Khalila Gibrana i Mary Haskell.
Kim był Khalil Gibran? Urodził się w 1883 roku w Bszarre, górskim miasteczku na północy Libanu. W dzieciństwie Gibran był chłopcem nieśmiałym. Często stronił od ludzi, unikał towarzystwa swoich kolegów i koleżanek. Swój wolny czas poświęcał na czytanie, rysowanie i pisanie. W 1896 roku Gibran zaczął uczęszczać do Denison House - instytucji, która zajmowała się uzdolnionymi artystycznie dziećmi ze slumsów i ze środowisk imigracyjnej biedoty. Rok później Khalil, pragnac kontynuowac naukę arabskiego, wyjechał do Libanu i wstapił do słynnej
Madrasat al-Hikmat . Szkoły Madrości. W 1902 roku, w wieku 19 lat opuścił Liban, do ktorego nigdy już nie powrócił, i udał się do Bostonu, gdzie poświęcił się malarstwu. Wkrótce stracił najbliższe mu osoby. Na gruźlice zmarła jego siostra, potem odszedł brat, a na końcu ukochana matka. Dwa lata później poznał Mary Haskell, która stała się jego przyjaciółką. Darzył on kobietę platoniczną miłością.
W 1905 roku zaczął publikować po arabsku poematy prozą. W 1908 roku wydał kolejna książkę, zbiór krótkich opowiadań. „Broken wings”, to jego jedyna powieść, opowiadająca historię miłości stłamszonej przez chciwość, konwenans i szowinizm. „Prorok” ukazał się w 1923 roku i w krótkim czasie odniósł olbrzymi sukces.
Kolejne ksiażki Gibrana to: Kingdom of the Imagination (1927), Jesus, Son of Man(1928), a w 1931 roku The Earth Gods. Miesiąc później, 10 kwietnia 1931 roku, Khalil Gibran umiera na marskość wątroby w nowojorskim szpitalu.

Listy miłosne proroka” to korespondencja z lat 1908 – 1924 pomiędzy Khalilem i Mary. Trudno mi opisać ich treść. To piękne słowa, pisane z miłością, które wpisują się w naszą duszę. Khalil pisze o wszystkim co go spotyka, opisuje swoje smutki i radości, uczucia, pragnienia. Znajdziecie tutaj wiele stwierdzeń z którymi sami możecie się utożsamić. Wspaniała książka dla zakochanego człowieka, który szuka natchnienia do krótkich liścików. Pomoże ona Wam zrozumieć i wyrazić MIŁOŚĆ. To książka, którą trudno czytać od deski do deski, trzeba ją sobie dawkować, przemyśleć, przeczytać ponownie. Wracać do fragmentów i się nimi delektować.

Książka „Listy miłosne proroka” napisana jest typowym językiem dla Paula Coelho. Na pewno miłośnicy jego literatury nie będą zawiedzeni.
Oto kilka fragmentów, które mnie chwyciły za serce, prawd, o życiu, miłości i tęsknocie.
 
„... odległość nie istnieje dla tych, którzy kochają.” s.19

„Chyba największym pragnieniem, każdego człowieka jest odsłonić się przed samym sobą, pozbyć wszystkich masek i zostać zrozumianym przez bliskich.” s.21

„Żeby świat pojąć, trzeba bardzo się od niego oddalić. Życie to najtrudniejsza ze wszystkich sztuk.” s.21

„Życie jest potężną siłą, a my, ludzie, mali duchem. Między życiem a człowiekiem istnieje wielka przepaść. Potrzeba odwagi, aby przejść nad tą przepaścią, dotknąć własnej duszy i ją zmienić. Czy warto?” s.24

„Człowiekiem rządzą trzy siły: logika, serce i seks. Każda z nich prowadzi go przez pewien czas.” s.26

„Człowiek może się oddać w czyjeś ręce tylko wtedy, gdy miłość jest tak wielka, że oddanie oznacza całkowitą wolność.” s.27

„Najnudniejsi są ludzie, którzy próbują za wszelką cenę być interesujący.” s.29

„Rzeczy są piękne same w sobie i stają się piękniejsze, kiedy je człowiek poznaje. Wiedza nas uskrzydla.” s.45

„Miłość jest świadoma siebie. Tak twórczy impuls nie ma innego celu poza samospełnieniem.
Człowiek jest doskonały dzięki swoim niedoskonałością. Jeśli ktoś jest powolny, nie dzieje się tak dlatego, że brak mu energii, lecz dlatego, że jest czymś pochłonięty. Czymś co jest ważne, choć sam może nie zdawać sobie z tego sprawy. Jesteśmy nieświadomi wielu rzeczy, które stanowią istotę naszego życia.” s.51

„Nie potrafimy sprawić, aby inni ludzie pojęli na czym polega istota życia. Sami muszą podjąć wędrówkę ku zrozumieniu.” s. 58

„Miłość jest tym, za czym najbardziej tęsknimy i co najbardziej chcielibyśmy ofiarować. Nikt nie dostrzega, że miłość jest nieustannie dawana i odrzucana.” s.63

„Różnica pomiędzy prorokiem i poetą polega na tym, że ten pierwszy żyje tak, jak naucza. Z poetą jest inaczej. Może pisać wspaniałe wiersze miłosne, żyjąc bez miłości. Gdy pogodzi się z myślą, że nie jest kochany, z czasem staje się kimś, kogo ludzie kochają.” s.65

„Małżeństwo nie daje nikomu prawa, aby uczynił z drugiej osoby niewolnika, ale jednocześnie małżonkowie są od siebie w pewnym stopniu zależni. Dobrze jest brać tylko tyle, ile potrafimy ofiarować.” s.66

„Moje życie jest tylko zbiorem nut, Twoje serce przemienia je w melodię.” s.71



Druga część książki - „Prorok” Khalila Gibrana - to zbiór krótkich przypowieści, dotyczących tego, co w życiu ważne - miłości, małżeństwa, dzieci, dawania, jedzenia i picia, pracy, radości i smutku, domu, stroju, kupowania i sprzedawania, zbrodni i kary, praw, wolności, rozsądku i pasji, bólu, zrozumienia siebie, nauczania, przyjaźni, mowy, czasu, modlitwy, przyjemności, piękna, religii i śmierci oraz tego, co dobre, a co złe. Ale na tym tekście chciałbym się skupić oddzielnie.
Tak sam autor pisze o swojej książce w liście do Mary : „Całym sobą jestem przesiąknięty treścią „Proroka”. Zawarłem w tej książce idee, które pragnę wcielić w życie. „Prorok” krążył wokół mnie od czasu, gdy miałem czternaście lat, ale dopiero teraz w pełni rozumiem prawdy w nim zawarte. Ta książka jest uwieńczeniem moich duchowych poszukiwań.” 18 kwietnia 1920 roku.
Chciałabym dokładniej skupić się nad lekturą Proroka, dlatego raczej nie napiszę recenzji tego dzieła, ale swoje przemyślenia związane z fragmentami książki. Zapraszam wkrótce.

Polecam 

Książkę  przeczytałam  w ramach wyzwania "Pod hasłem"

czwartek, 21 lutego 2013

Sztuka pozytywnego myślenia - Klaus W. Schneider


Autor: Klaus W. Schneider
Tytuł oryginalny: Stell dir vor, es geht Wer positiv denkt, hat mehr vom Leben
Tłumaczenie: Andrzej Porębski
Wydawnictwo: WAM
Wydanie: II
Rok wydania: 2012
Stron: 184
ISBN: 978-83-7767-136-8
Moja ocena: 4/6


„... motywowanie samego siebie, czyli celowe zastosowanie myślenia pozytywnego, jest metodą, która wymaga energii psychicznej i czasu, choćby dlatego może być wykorzystana do realizacji wybranych pojedynczych celów.”

Nasze życie ciągle gotuje nam różne niespodzianki. Nie zawsze są one pozytywne. Czy naprawdę da się żyć bez stresu i radzić sobie w każdej sytuacji? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w książce Klausa W. Schneidera pod tytułem „Sztuka pozytywnego myślenia”.

Autor książki wychodząc od przesłanek medycznych, udowadnia, że to nie sprawy, a myśli są zaczynem sukcesu, szczęścia i zdrowia.
Myśli w bardzo dużym stopniu wpływają na nasze samopoczucie, sukces lub porażkę oraz na naszą kondycję zdrowotną.
„Kto myśli lub wierzy, że jest szczęśliwy, ten jest szczęśliwy, nawet jeśli – obiektywnie rzecz biorąc – żyje w bardzo złych warunkach i ma wszelkie podstawy ku temu, by być niezadowolonym.” s.9
Wszystko w życiu ma dwie strony, dlatego każde wydarzenie można postrzegać pozytywnie lub negatywnie. Każdy człowiek ma zawsze wolny wybór, i dlatego trudno zrozumieć dlaczego większość ludzi decyduje się za każdym razem na negatywną alternatywę. Nasze myślenie decyduje o sukcesie i o porażce. Właściwe myślenie prowadzi nas do właściwych zachowań, a kto wszystko robi dobrze, nieodparcie odnosi także sukcesy. Myśli mają potężny wpływ na wszystkie obszary naszego ciała. Na pewno każdy z nas doświadczył tego wielokrotnie, gdy na przykład myślimy o pachnącym świeżym serniczku, czy nie leci nam ślinka z buzi, albo gdy marzymy o tym by poleżeć na słoneczku, nad morzem, czy nasze myśli automatycznie się nie rozluźniają. Taki jest właśnie wpływ naszego pozytywnego myślenia na nasz organizm.
Autor bardzo trafnie opisuje wszystkie siły, które sterują naszym „wewnętrznym komputerem”- podświadomością. Oto niektóre z nich:
  • ucz swoje dziecko, aby nigdy nie myślało o sobie źle
  • każda myśl to rzeczywistość - to siła
  • to, co nas spotyka, jest następstwem długo pielęgnowanego nastroju
  • kiedy nosimy w duchu idealny obraz samego siebie, wyzwalamy przez to siły, które nas faktycznie takimi czynią
  • marzyciele dokonują o wiele więcej, niż świat przypuszcza
  • kto wyczekuje nieszczęścia, ten prosi się o nie i z pewnością go doświadczy.
Klaus W. Schneider podkreśla, że poprzez słowa, mówienie i naukę pobudzamy innego człowieka do myślenia, myśli nasycone emocjami oddziałują wielokrotnie silniej, a najpotężniejszą siłą jest wiara. Swoje spostrzeżenia popiera różnego rodzaju przypowieściami, przykładami z życia, cytatami. Dzięki nim udowadnia nam wpływ naszego pozytywnego nastawienia na stan naszego zdrowia.
Bardzo ciekawie opisana została psychosomatyka strachu. Fizyczne następstwa strachu znajdują swoje odbicie także w powiedzeniach, ukazując ich rozmiar i dotknięte organy np.:
  • układ trawienia: „ze strachu robić w portki”, „ze strachu nie można nic przełknąć”
  • aparat ruchowy: „zesztywnieć z przerażenia”
  • układ krążenia: „być bladym ze strachu”, „serce zamarło ze strach”
Osobiście nasunęło mi się jeszcze jedno powiedzenie „strach ma wielkie oczy”
Długotrwały lęk lub postawa lękowa to jedna z najczęstszych chorób naszych czasów. Wiele osób przeżywa różnego rodzaju fobie, depresje, lęki czy po prostu odczuwa lęk przed samym życiem.
Autor podkreśla w swojej książce również to jak ważna w naszym życiu jest wiara. „Modlenie się i wierzenie wyzwalają potężne siły w życiu na tym świecie. Modlitwa i wiara to wspaniałe sposoby stwarzania obrazów celowych o wyższej lub najwyższej sile realizacyjnej.” s.29
Co się stanie, gdy wszystko będziemy widzieć w czarnych barwach? Klaus W. Schneider przytacza ekstremalne przypadki w wyniku których negatywne myśli doprowadzają człowieka do śmierci. Dzięki temu chce nam udowodnić, że „pozytywne myśli” są bardzo skuteczne i każdy z nas może ich używać do czynienia „cudów”
Wszystkie opisane w tej książce zależności pomiędzy pozytywnym myśleniem a szczęściem życiowym lub życiowym sukcesie działają nie od przypadku do przypadku, ale opierają się na jasnych prawidłowościach.
Warto sięgnąć po tego typu poradnik, by dowiedzieć się, jak bardzo nasze życie uwarunkowane jest od naszego nastawienia na nie. Książka napisana prostym zrozumiałym językiem wzbogacona przykładami z życia codziennego jest łatwa w odbiorze. Polecam serdecznie

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater

środa, 20 lutego 2013

Komunikacja wychowawcza - Ks. Marek Dziewiecki


Autor: Ks. Marek Dziewiecki
Wydawnictwo: SALWATOR
Rok wydania: 2013, Kraków
Wydanie: II
Stron: 272
ISBN: 978-83-7580-321-1
Moja ocena: 4/6


Komunikacja wychowawcza, która jest podstawowym narzędziem formowania dzieci i młodzieży, nie dokonuje się w pustce egzystencjalnej czy społecznej. Przeciwnie, jest ona bezpośrednio powiązana z osobistą i rodzinną sytuacją danego dziecka czy nastolatka, z dominującą kulturą, mentalnością, obyczajowością i modą, a także z sytuacją społeczną, polityczną i ekonomiczną. Wszystkie te uwarunkowania i czynniki wpływają bowiem w największym stopniu właśnie na tych, którzy są jeszcze w wieku rozwojowym, kształtując (lub deformując) ich sposoby rozumienia siebie i świata, ich wrażliwość emocjonalną i moralną, ich więzi i wartości, ich zdolność kontaktowania się i rozmawiania z drugim człowiekiem i samym sobą.” s.11

W związku z wykonywanym zawodem często sięgam po książki związane z wychowaniem i dydaktyką. Tym razem w moje ręce trafiła książka Ks. Marka Dziewieckiego „Komunikacja wychowawcza”. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z publikacjami księdza. Miałam okazję czytać m.in. „Problemy z seksualnością”.
Ks. Marek Dziewiecki obecnie jest adiunktem w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Aby pomagać młodym ludziom, prowadzi w Radomiu telefon zaufania - "Linia Braterskich Serc", a od dwudziestu już lat spotyka się z młodzieżą w szkołach na terenie całego kraju. W czasie takich spotkań rozmawia o tym, jak wygrać życie i być szczęśliwym. Ks. Marek jest autorem ponad czterdziestu książek, dotyczących tematyki wychowania, dorastania do małżeństwa i rodziny, komunikacji międzyludzkiej, a także profilaktyki i terapii uzależnień. Idąc z duchem czasu ksiądz Marek Dziewiecki odbywa z młodzieżą spotkania także za pośrednictwem internetowych czatów i nośników informacji cyfrowej. W Internecie można znaleźć kilkaset jego tekstów.

Komunikacja wychowawcza” podejmuje trudne i wieloaspektowe zagadnienia, jakimi jest komunikacja wychowawcza. Tego typu komunikacja jest podstawowym narzędziem wychowania młodego człowieka. Proces wychowania odbywa się poprzez obserwację zachowań oraz poprzez rozmowę. Dzięki rozmowie młody człowiek ma okazję odkrywać własną tajemnice oraz dorastać do życia w miłości i prawdzie, czyli do życia w prawdziwej miłości. „... mądra i skuteczna komunikacja wychowawcza jest sztuką i wymaga geniuszu pedagogicznego” . Wiele aspektów tej trudnej sztuki można uporządkować i nauczyć się, aby ułatwić ludziom dorosłym podejmowanie rozmów wychowawczych z młodym pokoleniem w sposób bardziej kompetentny, odpowiedzialny i owocny. Podstawowym celem komunikacji wychowawczej jest odpowiedzialne wspieranie wychowanka w jego pracy nad sobą.

Obecnie żyjemy w społeczeństwie, które jest zdominowane przez kulturę ponowoczesności, zwanej również kulturą postmodernizmu. Takie społeczeństwo charakteryzują błyskawiczne zmiany w podstawowych strefach ludzkiego życia. Wszystko co jeszcze kiedyś uznawane było za nowe, szybko zastępowane jest przez coś bardziej nowoczesnego. Zmiany te nie tyczą się już tylko techniki, ale również zmian obyczajowych i społecznych. Nowoczesne wychowanie opiera się na modzie, nowych trendach i skrajnym relatywizmie. Skrajny relatywizm prowadzi do sytuacji w których człowiek nie panuje nad samym sobą, ani nad dziełem własnych rąk.
Kolejną cechą ponowoczesności są zmiany sposobu funkcjonowania struktur społecznych. Zmiany te dotyczą rozumowania pojęcia rodziny, szkoły, pracy, instytucji społecznych. Skutkiem tego procesu jest radykalna zmiana w sposobie życia poszczególnych ludzi oraz w sposobie budowania więzi międzyludzkich. Symptomatyczną cechą społeczeństwa ponowoczesnego jest ambiwalentna postawa wobec rozumu i myślenia. Z jednej mamy szybki rozwój nauki i techniki, a z drugiej widzimy jak wielu ludzi rezygnuje ze zdolności racjonalnego myślenia w odniesieniu do własnego życia i postępowania. Ponowoczesność prowadzi do kryzysu człowieka i promuje zachowania zaburzone. W konsekwencji oszukujemy samych siebie, nawet gdy grozi nam z tego powodu śmierć (narkomania, alkoholizm, AIDS). Przeceniamy możliwości człowieka, ignorujemy wewnętrzne słabości i zewnętrzne zagrożenia.
Inną cechą ponowoczesności jest indyferentyzm religijny czyli obojętność wobec Boga i religii. W konsekwencji dla człowieka obojętnego religijnie Bóg umarł w tym sensie, że przestał być dla niego podstawową wartością życiową, źródłem prawdy i miłości.
W obecnym kontekście kulturowym bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy zatem właściwego wzorca komunikacji wychowawczej. Wzorcem tym jest komunikacja wychowawcza, którą proponuje nam Ewangelia. Warto więc sięgnąć po taką książkę jak „Komunikacja wychowawcza” niż powielać określone wzorce zachowania, sposoby myślenia, przeżywania i działania proponowane przez media. „Media podsuwają określone bodźce, obrazy, zainteresowania. Promują określone postacie, autorytety, postawy. Naświetlają jedne aspekty życia, a skrzętnie pomijają milczeniem inne.” s.31

Publikacja „Komunikacja wychowawcza” składa się z pięciu rozdziałów. W pierwszym znajdziecie aktualne uwarunkowania kulturowe i społeczne wychowania w ogóle, a komunikacji wychowawczej w szczególe. Autor przyjrzy się szczegółowo niektórym mitom i ideologicznym utopią np. Mit o spontanicznym rozwoju i samorealizacji, mit o wychowaniu bez stresu, mit o wychowaniu bez porażek, mit o neutralności światopoglądowej w wychowaniu, mit o wolności, demokracji i tolerancji jako najwyższych wartościach w wychowaniu.
Rozdział drugi poświęcony jest dialogowi. Dowiemy się z niego jak rozumieć wychowanka, jakie są zasady optymalnej komunikacji wychowawczej, jakie znaczenie ma empatia i asertywność w dialogu wychowawczym oraz jako dobierać język, tematykę i argumenty w rozmowie z dziećmi (młodzieżą). Trzeci i czwarty rozdział przedstawia cele i formy komunikacji wychowawczej. Dowiemy się tutaj między innymi o tym jak wprowadzić wychowanka w więzi miłości. Jak rozmawiać z nimi o macierzyństwie, dorastaniu, pierwszych miłościach i porażkach w tej kwestii oraz o własnej seksualności. Przeczytamy o tym jak w sposób kompetentny i skuteczny prowadzić komunikację wychowawczą. Autor przytoczy tutaj bardzo ciekawy przykład komunikacji wychowawczej, która opowiada o spotkaniu, jest to książka „Mały Książę”. Szczerze przyznam, że dzięki lekturze tej części książki na nowo odkryłam znaczenie Małego Księcia i zwróciłam uwagę na przesłania, których do tej pory nie zauważałam. W tym rozdziale znajdziecie również wiele opowiadań pedagogicznych o różnej tematyce np. o dyscyplinie, dysleksji, transfuzji czy kalectwie. Takie opowiadania mogą być wspaniałym wyjście do podjęcia z dzieckiem rozmów na trudne tematy. Ksiądz Marek przytacza nam również kilka publikacji z poradników, które przedstawiają szczegółowe i wyczerpujące analizy „instrukcji obsługi” dotyczących różnych dziedzin życia. Ostatni piąty rozdział, przedstawia cechy, umiejętności i postawy wychowawcy, które umożliwiają podejmowanie rozmów wychowawczych ze współczesnym pokoleniem, by coraz dojrzalej rozumieli siebie i świat w którym żyją.
Komunikacja wychowawcza” to ciekawa lektura, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego rodzica. Nigdy nie wiesz z jakim problemem przyjdzie do Ciebie Twoje dziecko, po drugie nauczy nas jak rozmawiać z dziećmi, by ukształtować ich zachowania na przyszłość.
Rozmowy wychowawcze z dziećmi i młodzieżą polegają bowiem nie tylko na komunikowaniu prawdy, ale także na komunikowaniu miłości. Istotą komunikacji wychowawczej jest fascynowanie wychowanka perspektywą życia w miłości i prawdzie, w wolności i świętości, w radości i wdzięczności, w serdecznej przyjaźni z Bogiem, z człowiekiem i samym sobą” s.261

Niniejsza książka adresowana jest do rodziców i nauczycieli, psychologów, pedagogów, księży i katechetów, liderów grup młodzieżowych i pracowników socjalnych, a także wszystkich innych osób, które pragną doskonalić swoje umiejętności z zakresu dialogu wychowawczego z dziećmi i młodzieżą. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater.

Sklepik z niespodzianką: Bogusia - Katarzyna Michalak


Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Sklepik z niespodzianką: Bogusia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2011
Stron: 320
ISBN: 978-83-10-12025-0
Moja ocena: 6/6

Nie wiem dlaczego mój wybór padł na to miasteczko. Może spowodowała to sympatyczna nazwa – Pogodna- miejscowość między Kołobrzegiem a Koszalinem, przez którą dziwnym trafem przejeżdżałam? A kto by nie chciał mieszkać w Pogodnej?” s. 5


Katarzyna Michalak należy do grona moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej książki, bo są takie życiowe, pogodne, pełne emocji i miłości. Zawsze powodują moje wzruszenie. Po prostu opisują życie i problemy zwyczajnych ludzi. A to lubię.
Już dawno na półce czekała na swoją kolej do przeczytania książka tej autorki „Sklepik z niespodzianką: Bogusia.” Czekała nie dlatego, że nie chciałam jej przeczytać. Czekała ponieważ chciałam przeczytać całą serię od razu. Teraz nadarzyła się ku temu okazja.
Bohaterką „Sklepiku z niespodzianką” jest Bogusia Leszczyńska. Młoda, sympatyczna i ambitna dziewczyna wraca właśnie do Polski, po dwuletniej pracy w Holandii. Ma swoje plany, za zarobione tam pieniążki chce otworzyć w Warszawie kwiaciarnie i robić piękne bukiety. Los jednak chce inaczej. Samolot zamiast wylądować na Okęciu ląduje w Szczecinie, zamiast wracać najkrótszą drogą do Warszawy, jedzie wybrzeżem. Dzięki tym wszystkim zbiegom przypadków trafia do uroczej miejscowości Pogodna, położonej na trasie między Kołobrzegiem i Koszalinem. Miasteczko zauroczyło ją swoim klimatem i piękną kamieniczką w centrum. Okazało się, że na dodatek jest ona do wynajęcia. Na dole kamieniczki znajdował się dawny sklepik, który również urzekł naszą bohaterkę. „To pomieszczenie, jak pewnie cały dom, miało klimat. Naprzeciw wejścia stała masywna, antyczna lada z ciemnego drewna, o ścianę za nią opierał się równie wspaniały i potężny kredens.” s. 8 Bogusia postanawia wynająć kamieniczkę. I tak dziewczyna nie dociera do stolicy, tylko zostaje w miasteczku, odnajdując swoje miejsce na Ziemi.
Już pierwszej nocy w śnie widzi swój przyszły sklepik. „Sklepik z niespodzianką” będzie oferował swoim klientom „kurzołapki” czyli porcelanowe bibeloty, aniołki i małe obrazki, stanowiące wystrój pomieszczenia. Oprócz tego będzie można napić się aromatycznej gorącej czekolady i zjeść kawałek pysznego ciasta. Bogusia wraz z dawnym właścicielem kamienicy i jego synami zabiera się za remont, by wkrótce móc otworzyć swój własny interes.
Tak rozpoczyna się jej wielka przygoda w uroczej miejscowości o nazwie Pogodna.
Bogusia jest jedynaczką. Jej mama Karina jest nauczycielką biologii i chemii a ojciec Michał pilotem śmigłowca ratunkowego. Wychowywana była w kochającej się rodzinie, nigdy nikt na nią nie krzyczał, nie bił jej, a rodzice mieli wielu przyjaciół. Jedynaczka mogła robić to co chciała, rodzice nie narzucali jej żadnych decyzji, jednak ona chętnie się ich radziła. Jedyne co mogła im zarzucić to to, że wszyscy jej znajomi jak poznawali jej rodziców przestawali być tylko jej przyjaciółmi, ale całej rodziny. Jak dotąd miała tylko jedną przyjaciółkę Klaudię. Wkrótce i to się zmieni. To w Pogodnej znajdzie prawdziwych przyjaciół: Adelę – energiczną, piękną kobietę, za którą ogląda się każdy mężczyzna, Lidkę – panią weterynarz żyjącą w nieudanym związku małżeńskim oraz Stasię – emerytowaną panią psycholog, duszę miasteczka, na pomoc której zawsze można liczyć. W jej życiu pojawi się również Konstancja – modelka, która właśnie wróciła do miasteczka – trochę przemądrzała i humorzasta pannica, która początkowo nie wzbudzi sympatii. Bogusia nie jest związana w żadnym związku. Jej chłopaka rzucił ją dla córki właściciela plantacji tulipanów. Po drugie bohaterka szuka chłopaka, który będzie jej przypominał – ojca. Czy znajdzie swoją miłość w Pogodnej? Musicie przeczytać sami. Zawróci jej w głowie trzech mężczyzn: malarz Igor, oraz dziedzice dworku Wiktor i jego syn Bartosz. Ale pierwszym facetem, który skradnie jej serce będzie Piegusek – piesek - znajda z piegowatym noskiem.
Pokochałam mieszkańców pogodnej. Czytając książkę Pani Kasi czułam się jakbym razem z dziewczynami siedziała w pachnącym czekoladą i świeżym serniczkiem pokoju na ich „sabacie” planując Festyn Czekoladowy. Czułam się jak jedna z nich, powierniczka ich tajemnic i problemów.

Sklepik z niespodzianką” to książka pełna ciepła, przyjaźni i zrozumienia. To piękna opowieść o życiu w małym miasteczku, problemach dnia codziennego, wyborach które musimy dokonać i przeciwnościach, którym musimy sprostać. To również książka pachnąca słodyczami: gorącą czekoladą i cudownymi ciastami, a przepisy na te słodkości wplątane są w treść książki.
Autorka porusz również tematy mniej wesołe. Spotkamy się z odrzuceniem przez mężczyznę kobiety spodziewającej się jego dziecka, znęcaniem się na zwierzętach i walką z depresją.
Bo przecież w życiu nie może być tak idealnie.

Sklepik z niespodzianką” czytało mi się wspaniale. Autorka wzbudziła we mnie wiele emocji, zaskakiwała zwrotami akcji i postaciami pojawiającymi się w powieści. Już myślałam, że to ten mężczyzna (nie zdradzam kto celowo) będzie wielką miłością Bogusi, a tutaj całkowite zaskoczenie. Odniosłam wrażenie, że sama Bogusia była zaskoczona tym co odkryła w swoim sercu. No i zakończenie. Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę do kolejnej książki z serii. Dobrze, że czeka już na mnie w bibliotece.
Uwielbiam książki Kasi Michalak, pozwalają mi one uwierzyć, że istnieje szczęście na tym świecie, że istnieją ludzie na których można zawsze liczyć i prawdziwe uczucia. Znalazłam też parę ślicznych sentencji:

... prawdziwa głęboka miłość potrafi przełamywać wszelkie tabu, należy dać jej tylko na to czas” s. 52

Gdy kogoś kochasz, nie przeliczasz tej miłości na uczynki. Nie licytujesz: ja dałam tyle, ty dałeś tyle. Po prostu... ofiarujesz, nie myśląc o zapłacie.” s.132

Kuszą mnie również podane w książce przepisy. Ja antytalencie cukiernicze zapragnęłam nagle upiec coś słodkiego, wypróbować przepisy, hm... chyba zacznę od czekolady na gorąco.

Serdecznie polecam książkę „Sklepik z niespodzianką: Bogusia” to piękna opowieść, która spodoba się miłośniczą nie tylko twórczości Pani Kasi, ale wszystkim fanom powieści obyczajowych. To nie jest jakieś tam romansidło, to piękna powieść o marzeniach, które się spełniają – choć nie koniecznie w takiej wersji jak mieliśmy na początku. Polecam


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Tak przy okazji mi samej nasunęło się wyzwanie "Książki ze smakiem", chciałabym stworzyć stronę na której moglibyśmy umieszczać recenzje powieści w których znaleźć można przepisy na różne dania i słodkości, opisy potraw, przypraw czy o tytułach związanych z przyprawami, składnikami potraw i samymi potrawami. Można by tam było również umieścić zdjęcia potraw przygotowanych na podstawie tych przepisów.
Kiedyś braliśmy udział w "Wymiance ze smakiem w tle" może teraz zechcecie podzielić się wrażeniami z lektur otrzymanych książek. Zapraszam, może ktoś będzie chętny. Postaram się stworzyć jakiś banerek i regulamin jeśli tylko znajdą się osoby chcące współtworzyć takiego bloga.

wtorek, 19 lutego 2013

Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie.


Autor: Mike Robbins
Tytuł: Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie.
Tytuł oryginalny: Be Yourself, Everyone Else is Already Taken: Transform Your Life with the Power of Authenticity
Tłumaczenie: Katarzyna Schmidt
Wydawnictwo: HELION
Rok wydania: 2012
Stron: 224
ISBN: 978-83-246-3643-3
Patronat medialny: Sensus.pl
Moja ocena: 6/6

Żyjemy w kulturze, która cierpi na brak autentyczności. Chcemy, aby nasi przywódcy, współpracownicy, członkowie rodziny, nasi przyjaciele i inni ludzie, z którymi mamy kontakt, mówili prawdę i byli sobą. Co ważne, sami też pragniemy mieć swobodę i możliwość mówienia prawdy, robienia tego, co chcemy, i bycia kimś, kim naprawdę jesteśmy, bez martwienia się zbytnio o to, jakie wrażenie robimy na innych ludziach, co te osoby o nas pomyślą lub co o nas powiedzą.” s. 15

Autentyczność to zgodność z rzeczywistością, coś prawdziwego, wzbudzającego zaufanie, niewątpliwość, coś wiarygodnego. Człowiek autentyczny to taki któremu ufamy, wierzymy w jego słowa i czyny, człowiek, który jest w porządku wobec siebie i innych. Autentyczność jest również stanem, który można u siebie zaobserwować, lub stwierdzić, że nam go brak. Mimo, że chcemy żyć zgodnie z naszymi najgłębszymi przekonaniami i prawdami, zdarza się, że postępujemy wbrew sobie. Starając się dostosować do różnych sytuacji, chcąc być lubianym, naśladować innych, których uznajemy za lepszych lub zyskać względy szefa, stajemy się kimś, kim nie jesteśmy. Przestajemy być autentyczni. Przestajemy być sobą.
Warto sięgnąć po poradnik Mike Robbins „Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie.” by przekonać się, że nasze autentyczne „Ja” jest na tyle dobre, że nie musimy udawać nikogo innego.
Dlaczego tak trudno być autentycznym? Po prostu się boimy. „Nie chcemy zmierzyć się z tym, co naszym zdaniem stanowi konsekwencję autentyczności – chodzi o ocenę i reakcję ludzi, nasze wątpliwości i strach, możliwość porażki i odrzucenia oraz inne następstwa – zamykamy się więc i staramy się dopasować.” s.16
Autentyczności nie da się nauczyć z dnia na dzień. To długi proces, który rozwija się przez całe życie. Jest to ideał to którego dążymy, jest czymś, co musimy praktykować w każdym momencie naszego życia. Autentyczność to coś, co musi wypłynąć z głębi Ciebie.

Autor w swojej książce „Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie.”, pokazuje nam w jaki sposób pokonać strach i ograniczenia, które powstrzymują nas od bycia szczerym ze samym sobą, stać się bardziej autentycznym względem siebie i względem innych.
„Pomysły, zasady, ćwiczenia i działania zaprezentowane w tej książce uczą Cię technik, dzięki którym będziesz mógł:
  • Zmierzyć się ze swoim strachem i pokonać go
  • W pełni i z wiarą wyrażać samego siebie
  • Bezpośrednio stawiać czoło konfliktom i skutecznie je rozwiązywać
  • Podejmować ryzyko i sięgać po to, czego tak naprawdę chcesz
  • Patrzeć na wszystko z dystansem i z humorem
  • Ufać i przebaczać sobie oraz sławić samego siebie
  • Zyskać więcej wolności, spokoju oraz pewności siebie w związkach z innymi, w pracy i w życiu.” s.17

Autentyczność polega na byciu w pełni sobą czyli rozumienie, przyjęcie, uznanie, docenianie i wyrażanie tego, kim jesteś. To bardzo trudne zadanie.
„Osobista autentyczność nie jest powiązana z koniecznością udowadniania czegokolwiek innym ludziom; chodzi w niej o szczere bycie sobą. To, co jest dla nas prawdziwe, jest prawdą o nas i jeśli o tym wiemy i czujemy to w naszym wnętrzu, nie musimy niczego udowadniać – uznajemy tę prawdę i staje się ona żywa.” s.20
Dlaczego warto być autentycznym? Autentyczność może pomóc nam uwolnić się od wielu naszych cierpień i bólu, a to z kolei daje nam swobodę mówienia, robienia, bycia, doświadczania i sięgania po rzeczy, których naprawdę w życiu pragniemy. Dzięki autentyczności uwierzysz w siebie, nabierzesz chęci do realizacji własnych pasji, uwolnisz się od rzeczy które cię ograniczają (obaw, opinii innych ludzi, manipulacji) To wszystko wpłynie na Twoje zdrowie, zmniejszy stres, poprawi kontakty z innymi ludźmi, a przede wszystkim da Ci radość z życia.
Książka „Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie.” podzielona została na trzy części. W pierwszej części autor zajmuje się kwestią tego, dlaczego bycie autentycznym jest dla nas trudne. Omawia w niej wpływ rodziny, kultury, nas samych na to, by robić coś co jest dla nas prawdziwe. Skupia się na osobistych i psychologicznych aspektach, które powstrzymują nas przed mówieniem prawdy. Swoje rozważania autor popiera przykładami zaobserwowanymi w społeczeństwie, ale również z własnego życia.
W części drugiej autor prezentuje pięć zasad autentyczności, które stworzył podczas swojej pracy jako mówca, wykładowca prowadzący warsztaty i seminaria i jako osobisty trener. Zasady te mają na celu zaprezentować nowe pomysły, wskazówki i nowy punkt widzenia, które pomogą Ci czuć się bardziej swobodnie. Te pięć zasad to:
  • poznaj siebie
  • przeobraź swój strach
  • wyraź siebie
  • bądź odważny
  • ciesz się z tego, kim jesteś
Praktyczne zastosowanie tych zasad wcale nie jest takie łatwe, ale będzie miało niesamowity wpływ na Ciebie, otaczających Cię ludzi oraz poziom sukcesu i spełnienia, jaki zdołasz osiągnąć w życiu.
Ostatnia część książki poświęcona jest zastosowaniu wiedzy praktycznej w życiu.
Bardzo ciekawym dodatkiem do teorii są interaktywne ćwiczenia, które powinno się wykonywać, czytając książkę. Ćwiczenia należy wykonać w momencie czytania danego fragmentu. Umożliwiają Ci one zapoznać się z przedstawionym materiałem i dostosować go do własnego życia.
Aby praktykować każdą z zasad autentyczności w prawdziwym życia i w relacjach z innymi ludźmi, należy zastosować zaproponowane techniki. Każda technika jest przydatna, łatwa w użyciu i szczegółowo opisana. Dzięki nim pobudzisz się do kreatywnego myślenia i pokarzą możliwości działania.
Podczas lektury książki przyda się Wam pod ręką jakiś notes. Pozwoli to w pełni zaangażować się w wykonywane ćwiczenia i stosowane techniki, zapisać swoje przemyślenia i tworzyć listy zadań.
To naprawdę bardzo fajna i przydatna książka. Dzięki niej będziesz mógł dokonać wyboru jakiego życia pragniesz? Jak chcesz być postrzegany przez innych, jakie pragniesz mieć relacje z innymi?
Poradnik napisany prostym językiem, nie znajdziesz tu trudnych terminów psychologicznych. Podane ćwiczenia są proste, a zarazem dają do myślenia.

Czytała już parę poradników tego typu, ale ten zaliczam do jednych z lepszych.
Ta książka pomoże Ci zmierzyć się z pewnymi osobistymi trudnościami na drodze bycia szczerym i uczciwym i zaprezentuje wiele zasad, które wprowadzane w codzienne życie pozwolą Ci sięgnąć głębiej po kryjącą się w Tobie prawdę.

Swoją refleksję po lekturze zakończę słowami Oscara Wilde
 „Bądź sobą, inni są już zajęci”

Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater

Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach.


Autor: Paweł Droździak, Renata Mazurowska
Tytuł: Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach.
Wydawnictwo: HELION
Rok wydania: 2012
Stron: 254
ISBN: 978-83-246-5189-4
Patronat medialny: Sensus.pl
Moja ocena: 6/6

„... bez bliskości nie można żyć, a nawet nie można przeżyć

Potrzeba bycia w bliskiej relacji z drugą osobą jest silną potrzebą pierwotną. Każdy pragnie bliskości, bo inaczej jest samotny w wielkim Wszechświecie. Mimo, że to pragnienie jest tak duże, boimy się odrzucić własną maskę, odkryć się przed obcym człowiekiem. Stąd tworząc różne relacje między ludźmi nie jesteśmy w stanie uniknąć błędów. Aby poznać istotę relacji międzyludzkich, dowiedzieć się dlaczego bliskość jest taka ważna, co się stanie gdy jest jej za mało, a jakie skutki ma jej nadmiar, warto sięgnąć po książkę „Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach”. Bardzo ciekawie napisany poradnik w formie rozmowy dwóch osób. Renata Mazurowska - dziennikarka, redaktorka zajmująca się edukacją, psychologią i zdrowiem, zadaje trudne pytania panu Pawłowi Droździakowi - psychologowi, psychoterapeucie i mediatorowi rodzinnemu. Pracuje on z osobami mającymi trudności w kontrolowaniu zachowań impulsywnych. Prowadzi psychoterapię osób uwikłanych w związki, w których występuje element uzależnienia emocjonalnego. Jest współautorem książki „Zawsze bezpieczna - psychologiczne aspekty samoobrony kobiet”, wielu artykułów o tematyce psychologicznej. Jest również ekspertem w programach radiowych i telewizyjnych.

Coraz więcej ludzi jest samotnych. Mają oni znakomitą pracę, robią karierę, mają znajomych czasami nawet rodzinę, ale nie potrafią nawiązać odpowiednich relacji. Nie potrafią zobowiązać się do czegoś lub wobec kogoś. Gdy partner nie spełnia ich oczekiwań – chcą go zmienić, dzieci to dla nich tylko kłopot. Osoby takie odczuwają lęk przed bliskością. Obawiają się, że bliska relacja ich ogranicza, coś zabiera.
Są również osoby absolutnie zależne od relacji. Całkowicie uzależnieni emocjonalnie od swoich partnerów. Ich wybuchy agresji wobec bliskich, a nawet przemocy to forma obrony przed wyimaginowanym porzuceniem.
Te problemy w życiu dorosłym mają swoje źródło jeszcze w dzieciństwie. Mamy coraz więcej problemów z regulowaniem bliskości. Zbyt szybko dzieci odsuwane są od matek. Oddając je pod opiekę nianiek czy żłobka, zaburzamy ich naturalną relację matka-dziecko. Potrzebę bliskości. Potem dochodzi pogoń za karierą, późne powroty do domu i brak kontaktu z dzieckiem. Nieumiejętność rozmowy z nim, ograniczającym się do pytania „Co tam w szkole?”. Coraz częściej dzieci wychowują się w rozbitych rodzinach, nie mają wzorca prawidłowych więzi rodzinnych. To wszystko powoduje, że w życiu dorosłym podejmujemy wiele impulsywnych działań, by obronić się przed wyimaginowanym opuszczeniem.
Człowiek z zaburzonymi wzorcami więzi ma permanentne poczucie bycia opuszczonym, a jednocześnie, kiedy jest w bliskiej relacji, uważa, że jest zalewany, zdominowany, zawłaszczony. A nawet, że ta druga osoba jest sprawcą przemocy wobec niego.” s.11
Bliskość z drugim człowiekiem jest często zastępowana zakupoholizmem, alkoholem czy perwersyjnymi zachowaniami. „Rekompensujemy sobie pustkę lanserstwem, gadżetami, oryginalnym hobby lub w pracy – na przykład bliskością z korporacją.” s.12
Ludzie z potrzeby bliskości garną się więc do różnych organizacji, korporacji a nawet sekt. „Relacja jest potrzebna, żeby człowiek się nie rozpadł.” s.12
Najbardziej dotkliwą karą dla człowieka jest obojętność, ignorowanie go, pomijanie, traktowanie jak powietrze. Dlatego ignorowane dzieci często psocą. Z takich dzieci, na które nie zwracano uwagi wyrastają często nękacze. Ostatnio nasila się zjawisko stalkingu czyli długotrwałe narzucanie komuś swojej obecności. Nieprzyjmowanie zerwania do wiadomości i zatruwanie komuś życia, choć ten ktoś nie chce mieć nic wspólnego z nękaczem. Nękacz nachodzi wciąż swoją ofiarę, bo wywołuje w niej potrzebne mu emocje.
Bliskość realizuje się na różnych poziomach u różnych osób, czasami w sposób daleki od powszechnie rozumianej bliskości. Potrzeba bliskości jest silniejsza od potrzeby fizycznego bezpieczeństwa. Bliskość jest nam niezbędna.
W swojej książce „Blisko, nie za blisko.” w kilkunastu rozdziałach autorzy poruszają wiele tematów związanych z relacjami między ludźmi. Nie skupiają się tylko na relacjach między kobietą i mężczyzną jakby mógł sugerować tytuł. Omawiają relacje występujące m.in. między matką i córką; ojcem i córką. W relacjach damsko męskich autorzy omawiają wiele relacji, które są relacjami toksycznymi. Omawiają życie kobiet z tyranami, którzy niszczą je psychicznie i fizycznie, a one to tolerują, nie potrafią ich opuścić; żyją w związkach, gdyż w ich rodzinach nie toleruje się rozwodów; pozwalają sobie na to by ich mężczyźni spotykali się z innymi kobietami, a nawet same biorą udział w takich trójkątach. Możemy przeczytać również o tym dlaczego mężczyźni w średnim wieku wiążą się z dużo młodszymi partnerkami, oraz przeciwnie dlaczego kobiety wiążą się z duża starszymi mężczyznami.
Bardzo ciekawy jest rozdział o negocjacjach w związku. Dowiemy się z niego o czym mówimy w czasie kłótni i co naprawdę kryje się za słowami jakie wypowiadamy. Konflikty między partnerami są nieuniknione, problem jest w tym jak je wyrażać. Gdy się o coś spieramy, to komunikujemy, że coś jest nie tak, że z czegoś jesteśmy niezadowoleni. Jeśli partner zechce nas wysłuchać, to dojdziemy do porozumienia i nasz związek ma szansę się dalej rozwijać. Często jednak partner nas nie słyszy, bo my chcemy by on się domyślił o co nam chodzi. „... rzucając talerzami, też dajemy sygnał, że coś jest nie tak. Partner ma odgadnąć, o co chodzi. To bardzo pierwotna potrzeba” s. 71
Niektórym osobą po prostu przedstawienie konkretu sprawia trudność. Nie mówią w czym rzecz, ponieważ mogą odczuwać to jako upokorzenie. „Złoszczenie się jest bezpieczniejsze. Bo wprost komunikować, czego chciałbym, to jak otwarcie przyznać się do potrzeb. A więc do zależności. Tego nikt nie chce. Dlatego lepiej złościć się o cokolwiek i przez to dawać sygnał, w który ktoś ma się wczytać. Wtedy zawsze wygrywam.” s.72
Gdy partner się domyśli o co chodzi jesteśmy górą, bo dostaliśmy to co chcieliśmy, choć nie musieliśmy o to prosić. Jeżeli zaś partner się nie domyśli, wówczas przyjmujemy postawę osoby, której nikt nie rozumie. Czujemy się skrzywdzeni. Zyskujemy w ten sposób przewagę moralną i dzięki temu również wygrywamy. Dlatego tak ważne jest jak ze sobą rozmawiamy, jakiego używamy języka, jakim tonem głosu się odzywamy, czy do tego jeszcze używamy gestów lub innych objawów agresji.
Warto przyjrzeć się temu, jak formułujemy prośby, jakimi słowami wyrażamy krytyczne uwagi. Niektórzy ludzie nie rozumieją formy w jakiej się do nich zwracamy, coś co dla nas może być normą dla partnerów, może być nie do przyjęcia. Widzą tylko treść naszych komunikatów.

Książka zawiera wiele ciekawych rad. Napisana prostym, zrozumiałym językiem, sprawia, że autorzy są w stanie dotrzeć do każdego czytelnika. Również forma jej napisania – rozmowa z drugim człowiekiem, sprzyja łatwości odbioru tej pozycji. Każdy z nas lubi przysłuchiwać się rozmową innych ludzi, łatwo wówczas znaleźć mu odpowiedź na własne problemy. Jeśli nawet są one tak poważne, że nie znajdziemy w tej książce odpowiedzi na nie, może zachęci nas ona do kontaktu z poradnią lub choćby z autorami książki.
Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w tej książce coś ciekawego. Nie trzeba mieć problemów z komunikowaniem się z drugą osobą by przeczytać „Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach.” Lektura tej pozycji pozwoli nam inaczej spojrzeć na problemy otaczającego nas świata. Inaczej spojrzeć na innych ludzi. Znajdziemy w niej z pewnością jakieś odniesienia do własnego życia. Przecież wszyscy nie jesteśmy idealni, czasami warto przemyśleć swoje zachowania, coś zmienić, by nasze relacje z innymi ludźmi się poprawiły. Warto nauczyć się samego siebie i kształtować swoje poczucie tożsamości.
Zachęcam do lektury, to bardzo wartościowa książka.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukater

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jak być aniołem czyli o sztuce towarzyszenia innym ludziom

-->
Autor: Elftraud von Kalckreuth
Tytuł oryginalny: Engel fur andere. Auf Rafaels Spuren
Tłumaczenie: Jarosław Dudek
Wydawnictwo: WAM
Rok wydania: 2012
Stron: 176
ISBN: 978-83-7767-134-4
Moja ocena: 4,5/6

Dla anioła zawsze jest odpowiednia pora, żeby przyłączyć się do człowieka. Ale szczególnie wtedy, kiedy człowiek osiąga przysłowiowe dno, kiedy szamoce się w ponurym zaułku, kiedy wszystko wydaje mu się tak ciemne i beznadziejne, że nie chce już dłużej żyć w taki sposób” s.18

Elftraud von Kalckreuth – niemiecka pisarka i prezenterka telewizyjna urodzona w 1937 roku w Breslau (Wrocław). Ukończyła filozofię i historię sztuki. Swoją wiedzę poszerzała w USA na warsztatach z psychoterapii (terapia Gestalt) W 1998 roku uzyskał dyplom z analizy egzystencjalnej i logoterapii. Pracowała nie tylko jako terapeutka, ale również prezenterka telewizyjna i próbowała swoich sił jako aktorka. Jest wolontariuszką w ruchu hospitacyjnym. Swoje doświadczenia z pracy jako wolontariusz skłoniły ją do napisania swojej pierwszej książki wydanej w 2001 roku. Obecnie jest autorką paru książek o chrześcijańskim życiu i medytacji.
Jak być aniołem czyli o sztuce towarzyszenia innym ludziom” jest czymś w rodzaju poradnika dla chrześcijańskich duchowych przewodników. Może posłużyć jako pomoc ludziom w przełomowych punktach ich życia, kiedy przechodzą jakiś kryzys.
Cała książka opiera się na księdze Tobiasza. Księga Tobiasza to księga dydaktyczna wchodząca w skład Starego Testamentu. Księga opowiada o dziejach ojca i syna Tobiasza. Gdy Tobiasz-ojciec ulega wypadkowi i traci wzrok, prosi Boga o śmierć. Przypomina sobie jednak, że jego przyjaciel jest mu dłużny dziesięć talentów srebra. Wysyła więc swojego syna Tobiasza do Medii by odebrał dług. W podróży towarzyszy mu Azariasz (anioł Rafał). Podczas podróży anioł namawia swego towarzysza do ślubu z Sarą (ona też chce umrzeć), pomaga uwolnić ją od złych myśli i poddaje sposób jak uleczyć ślepotę ojca. Tobiasz nie wie, że towarzyszący mu Azariasz jest aniołem zesłanym przez Boga.
W swojej książce autorka pokazuje nam, że Aniołem może okazać się ktoś z ludzi, który pojawi się na drodze naszego życia i towarzyszy nam dłużej lub krócej. „Są Aniołowie Stróżowie, którzy nam towarzyszą przez całe życie. Są wreszcie i tacy aniołowie, którzy się pojawiają przy nas w stosownym momencie, aby nam pomóc lub być z nami przez pewien czas.” s. 10
Autorka podkreśla, że idąc z drugim człowiekiem przez jakąś chwilę, możemy się albo wzmacniać, albo tracić dużo energii; możemy być dla siebie inspiracją lub się odrzucać. Przebywanie z drugim człowiekiem może dać wiele radości lub być tylko stratą czasu. Towarzyszem życia mogą być również książki. „niektóre z nich pojawią się w odpowiednim czasie, by pomóc naszym myślom na drodze, która jest przed nami, albo też wyprowadzić nas bezpiecznie ze ślepej uliczki. Również książki mogą trwonić nasz czas albo dostarczać radości. Niektóre książki są z nami przez całe nasze życie.” s.11
Taką książką dla Elftraud von Kalckreuth jest Księga Tobiasza. Autorka nie chce tutaj analizować dzieła. Jej celem jest spojrzenie trzeźwym wzrokiem na jej historię życia i wpisanie jej doświadczeń w biblijną historię. Księga Tobiasza mówi o zwyczajnych, codziennych sprawach; mówi o procesie dojrzewania i uczenia się, o przemianie, o rozważnym traktowaniu sytuacji kryzysowych, o uzdrowieniu, o spotkaniu ze strachem i o doświadczaniu wiary. W Księdze Tobiasza autorka znalazła pomoc i wsparcie dla swojej osobistej drogi. Spotkanie z bohaterami Księgi dodało jej odwagi. Dlatego chce się tym podzielić z czytelnikiem.
Książka podzielona została na rozdziały, w których autorka skupia się na różnych zagadnieniach naszego życia i szuka odniesienia w Księdze Tobiasza. Porusza m.in. takie tematy jak: Utrata sensu, czyli pragnienie śmierci; zaufanie; wyzwanie czyli mocowanie się ze strachem; relacje czyli patrzenie oczyma miłości; samodzielność; radość; uzdrowienie; pożegnanie czy odkrywanie sensu swojego życia.
Mi osobiście najbardziej podobały się słowa autorki dotyczące pisania pamiętników (blogów, dzienników). Kiedy piszemy, to nigdy nie jesteśmy osamotnieni i opuszczeni w swoich myślach.
„Pisanie jest więc sposobem unikania samotności w tym czasie, kiedy nie mamy nikogo, kto bym nam towarzyszył; pisanie może okazać się dla nas aniołem”. s.156
Poradnik „Jak być aniołem czyli o sztuce towarzyszenia innym ludziom” czytało mi się bardzo fajnie. Dzięki lekturze miałam okazję do wielu przemyśleń i wyciągnięcia wniosków ze swojego życia. Pomogła mi ona również w moich postanowieniach wielkopostnych. Niestety przeszkadzała mi nieznajomość Księgi Tobiasza. Zwykłe streszczenie w internecie na pewno nie oddało całego przesłania tej opowieści. Osobiście wrócę jeszcze do tej książki po przeczytaniu omawianej księgi ze Starego Testamentu.
Serdecznie polecam zapoznanie się z książką „Jak być aniołem czyli o sztuce towarzyszenia innym ludziom”, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Scena z księgi: anioł Rafał i młody Tobiasz
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu WAM i portalowi Sztukater

Aniołowie nas nie opuszczają - Eduard Martin


Autor: Eduard Martin
Tytuł oryginalny: Andele Nas Neopousteji
Tłumaczenie: Andrzej Babuchowski
Wydawnictwo: WAM
Rok wydania: 2012
Stron: 192
ISBN: 978-83-7767-124-5
Moja ocena: 5/6

Aniołowie nas nie opuszczą.
Czekają.
Czekają być może na to, że okażemy im swoje zaufanie.
Rzecz w tym, żebyśmy to my ich nie opuścili...
Nie zdradzili.” s.10

Eduard Martin to pseudonim Petriska Martina urodzonego w Pradze w 1951 roku czeskiego pisarza, poety, dramaturga i wydawcy. Dotychczas nakładem wydawnictwa WAM ukazały się jego książki „Radość dla duszy”, „Anielskie opowieści dla duszy” oraz „Babcie i aniołowie”.
Aniołowie nas nie opuszczają” to zbiór krótki opowieści nie powiązanych ze sobą, żadną osobą, czy narratorem. Bohaterami tych opowiadań są zwykli ludzie, znani nam tylko z inicjałów. Poznajemy różne wydarzenia z ich życia, wydarzenia, które zmieniły ich sposób myślenia, wpłynęły na ich przyszłość, pozwoliły uwierzyć, że ktoś nad nami czuwa.
Autor porusza tutaj różną tematykę. Opowiada nam o pożegnaniu, śmierci czy radości. W humorystycznych słowach opowiada o przyjaźni, trudnych decyzjach, lęku oraz chorobie.
Te krótkie wypowiedzi, jakby wyrwane fragmenty życia różnych osób tchną nadzieją, że „nie ma przypadków. Jest Boża logika”. Pomagają nam uwierzyć w istnienie naszych Aniołów Stróżów.
Dzięki lekturze tej książki, znajdziecie wiele odpowiedzi na pytania dotyczące naszego życia i egzystencji. Uświadomimy sobie jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem, życzliwość i dobre słowo.
Człowiek myśli czasami, że sobie tylko od tak żyje, a tymczasem być może buduje swoją przyszłość.” s. 99
Poznamy jakie „anielskie znaki” dają nam osoby znajdujące się w naszym najbliższym otoczeniu, gdyż jak się okazuje, to właśnie nimi posługują się Aniołowie.
Dzięki tym opowiadaniom nauczymy się rozpoznawać takie właśnie znaki.
Bardzo spodobał mi się sposób pisania autora. Te krótkie formy zmuszają nas do refleksji nad życiem i jego przemijaniem. Skłaniają do przemyśleń, zmian swojego postępowania. Pozwalają nam uwierzyć w Opaczność Bożą i pogłębić naszą wiarę.
Człowiek niekiedy zagra jakiś ton i nie zdaje sobie sprawy, w jak ważny ton uderzył, nie uświadamia sobie, że każdy ton może kiedyś powrócić i zmienić jego życie, że piękny ton może mu jego życie rozjaśnić.” s.81
Aniołowie nas nie opuszczają” to książka której nie trzeba czytać od deski do deski. Można wybrać sobie dowolny tytuł opowieści i je przeczytać, można delektować się jej fragmentami.
Kto umie słuchać opowieści o tych zdarzeniach, ten umie słuchać też głosu szczęścia...” s.75
To bardzo fajna książka do cytowania na katechezach. To również wspaniały prezent dla kogoś bliskiego. Bo oprócz bijącej z niej dobroci, to również pięknie wydana książka, w twardej oprawie i stonowanej okładce. Mi osobiście książka przypadła do gustu i z przyjemnością sięgnę po inne książki autora.

Takie morze darów ma człowiek, a jednocześnie wystarczy jedna kropelka czegoś, czego nie ma, by nie zauważać tego bezkresnego morza...

Fragmenty książki można przeczytać na stronie wydawnictwa WAM 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu i portalowi Sztukater

Chichot losu - Hanka Lemańska


Autor: Hanka Lemańska
Tytuł: Chichot losu
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2011
stron: 269
ISBN: 978-83-7506-653-1
Moja ocena: 4/6

To czysty przypadek, że Elżbieta zadzwoniła akurat do mnie. No dobrze, inne jej koleżanki mają rodziny, nikt by się nie zgodził. Głupich nie sieją. Przez przypadek odebrała ten przeklęty telefon w środku nocy i teraz co? Ma się męczyć do końca życia? W imię czego? Przyzwoitości? Bycia porządnym człowiekiem? Owszem, lubię ich, ale nie do tego stopnia, żeby się dla nich poświęcać. To znaczy mogę poświęcać się przez chwilę, dwie, ale całe życie – absolutnie wykluczone.” s.75

Bardzo wiele słyszałam o książce Hanki Lemańskiej „Chichot losu”. Postanowiłam ją przeczytać, zwłaszcza, że serialu nie oglądałam. Udało mi się to w ramach akcji „Włóczykijka”.
Hanka Lemańska, właściwie Hanna Lemańska-Węgrzecka urodziła się 30 października 1959 roku w Warszawie, zmarła 31 sierpnia 2008 roku również w stolicy. Była pisarką i publicystką, bardzo aktywną zawodowo. Pracowała w Klinice Kardiologii AM, uczyła studentów psychologii, pracowała z pacjentami, a ostatnio prowadziła szkolenia dla menadżerów z zakresu zarządzania i tzw. umiejętności miękkich, czyli komunikowania się, radzenia sobie ze stresem. Współpracowała z wieloma czasopismami kobiecymi i odpowiadała na listy czytelników Super Expressu.
Na swoim koncie ma cztery książki: „Chichot losu” (2006), Miejsce przy stole (opowiadania, 2006), Aneczka (2007) i Jak będąc kobietą w dowolnym wieku zepsuć życie sobie i innym. Poradnik dla początkujących (2008).
Bohaterką powieści „Chichot losu” jest Joanna, młoda, kreatywna kobieta robiąca właśnie karierę zawodową w dużej firmie. Niezależna, bez zobowiązań, żyjąca w wolnym związku. Zawsze do dyspozycji szefa i z własnym M. Jednak pewnej nocy jej życie nagle się zmienia. Dzwoni do niej jej koleżanka Elżbieta i prosi by zajęła się jej dziećmi, bo musi pilnie wyjechać do Krakowa, a niania jest akurat bardzo chora. Elżbieta nie ma nikogo komu mogłaby zostawić swoje pociechy i Joanna jest jej ostatnią deską ratunku. Rodzice Elżbiety nie żyją, a ojciec dzieciaków wyjechał do USA i ślad po nim zaginął. Młoda kobieta decyduje się pomóc. Zaopiekowanie się pięcioletnim Łukaszem i dojrzewającą nastolatką dezorganizuje jej cały poukładany świat. W pierwszej chwili zapomina o tym by odebrać Łukasza z przedszkola i mały czeka na swoją nową opiekunkę ponad godzinę. Joanna ma zająć się dziećmi trzy dni, jednak los chce inaczej. Matka dzieci ginie w wypadku samochodowym wracając do domu. Bohaterka zostaje ich tymczasową matką, do momentu, aż sąd nie orzeknie o ich tymczasowej rodzinie, lub umieszczeniu ich w domu dziecka. Joasia liczy też, że Interpol odnajdzie ojca dzieci i on się nimi zajmie.
Dziewczyna ma bardzo trudną decyzję do podjęcia. Czy zająć się dwójką dzieciaków, których praktycznie nie zna, ale polubiła je, czy oddać ich los pod opiekę Domu Dziecka. Decyduje się na to pierwsze rozwiązanie, nie zdając sobie nawet sprawy, jak cała ta sytuacja wywrócić jej życie do góry nogami. Rodzice Joanny nawet się cieszą z takiego obrotu sprawy. Nagle stali się dziadkami. Pomagają jej, ale mieszkają daleką, nad morzem prowadzą pensjonat turystyczny, więc tak naprawdę Joasia może liczyć tylko na siebie. Całkowicie zaś przeciwny tej decyzji jest chłopak bohaterki:
„Stawiasz całe nasze życie na głowie, nie pytając mnie o zdanie, podejmujesz nieodpowiedzialne decyzje, a teraz jeszcze zachowujesz się tak, jakbyś nic nie rozumiała. […] Twoja decyzja dotycząca tymczasowej opieki nad dziećmi, bo zakładam, że jest to rozwiązanie tymczasowe, komplikuje życie nie tylko tobie, ale i mnie. Co więcej, sprawia, że w moich oczach stajesz się osobą nieprzewidywalną. A to godzi w podstawy naszego związku. Być może nawet podważa jego sens. […] Jestem zmuszony zasugerować dokonanie wyboru – albo ja, albo te dzieciaki. Czuję się urażony, ponieważ zupełnie nie bierzesz pod uwagę moich uczuć. Liczą się tylko twoje fanaberie.” s.91-92
Tak to właśnie Joasia przekonała się, że na Marka liczyć nie może. Jak potoczą się losy Joasi i jej nowej rodzinki – musicie przeczytać sami.
Powieść podobała mi się, czytało się ją szybko, a ciągłe zaskakujące wydarzenia sprawiły, że momentami trudno było się od lektury oderwać. Autorka trafnie pokazała dzisiejsze pokolenie trzydziestolatków (może nie wszystkich). Pogoń za karierą, życie na kocią łapę, niechęć do trwałych związków i dzieci. Pokazała nam ile wyrzeczeń czeka na nas matki każdego dnia. Jak często musimy rezygnować z czegoś dla nas by dać coś dzieciom. Ile troski one wymagają i jak czasami nam na to odpowiadają.
Polubiłam bohaterów książki. Czytając ją doszłam do wniosku, jakby cała historia nie została jeszcze zakończona. Może właśnie autorka zrobiła to celowo, by w przyszłości napisać dalszy ciąg. Niestety nie dowiemy się tego. Ja sama byłam zaskoczona, gdy szukając informacji o autorce dowiedziałam się, że ona już nie żyje. Zostaje więc nam nasza fantazja i pomysły na to co mogłoby się wydarzyć w kontynuacji powieści.
Chichot losu” to fajna książka dla kobiet w różnym wieku. Nie jest to jakieś typowe romansidło, ale też nie powieść z górnej półki. Taka lektura na miłe spędzenie czasu z książką. Polecam.

Jeszcze raz dziękuję za możliwość przeczytania książki organizatorkom akcji Włóczykijka i przepraszam za przetrzymanie książki.

sobota, 16 lutego 2013

Pomyślne wiatry - Nora Roberts

-->
Autor: Nora Roberts
Tytuł: Pomyślne wiatry
Tytuł oryginalny: Megan`s Mate
Tłumaczenie: Julita Mirska
Wydawnictwo: Harlequin
Seria: Satine
Rok wydania: 2010
Stron: 256
ISBN: 978-83-238-6763-0
Moja ocena: 5/6

Nie należy się samemu spieszyć ani nikogo ponaglać. Lepiej powoli dojść do celu, niż gnać na oślep” s.29


Nora Roberts należy do moich ulubionych autorek. Z przyjemnością sięgam po jej powieści, a niektóre czytam nie jeden raz. Tak stało się też w przypadku książki „Pomyślne wiatry”. Czytałam ją gdy ukazała się w 2003 roku jako piąta część cyklu „Zamek Calhounów”. Teraz przeglądając swoją kolekcję Harlequinów okazało się, że mam ją też w wydaniu z serii Satine. Postanowiłam sobie odświeżyć „Pomyślne wiatry”.
Bohaterką powieści jest Megan O`Riley. Młoda, piękna kobieta samotnie wychowująca dziewięcioletniego syna Kevina. Poznajemy ją gdy dostaje propozycję pracy jako dyrektor do spraw finansowych w zamku rodziny Calhounów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak jej pracodawcą ma stać się rodzina mężczyzny, który prawie dziesięć lat temu uwiódł ją, okłamał, a potem zostawił. Miała wtedy siedemnaście lat, uwierzyła w zapewnienia o dozgonnej miłości Baxtera Dumonta i nic nie wiedziała o tym, że ma on narzeczoną (Suzanne Colhoun) oraz zaplanowany ślub, a Megan jest dla niego tylko małą przygodą w Nowym Jorku.
Kobieta przyjmuje propozycje pracy, gdyż oferta jest bardzo kusząca. Będzie zarabiała o wiele więcej, jej syn Kevin będzie miał teraz rodzinę, pozna swoje przyrodnie rodzeństwo i kuzynów, a ona będzie miała więcej czasu dla syna. Megan i Kevin przeprowadzają się do Maine.
Towers. Wieże. Tak nazywał się dom Calhonów – wielka, wspaniała kamienna budowla, którą Kevin nazywał zamkiem.” s.7
Mieszkańcy Wież przyjmują nowych lokatorów z otwartymi ramionami. A jest ich tam już spora gromadka. Najbardziej jednak z przyrodniego brata cieszyli się Jenny i Aleks.
Megan ma poprowadzić finanse zamku i rodzinnej firmy. Przypadnie jej też rola w odszyfrowaniu ciągu cyfr zapisanych w starej księdze finansowej Fergusa i odkrycie tajemnicy zaginionych skarbów rodziny.
Bohaterka nie spodziewa się, że oprócz świetnej pracy, spotka również miłość swojego życia.
Megan bardzo bała się nowych związków. „Wiedziała czego się wystrzegać: fałszywych obietnic i mężczyzn, którzy mogą wywrócić jej uporządkowany świat” s.41 Dlatego, gdy na jej drodze stanął romantyczny Nathaniel początkowo potraktowała go bardzo chłodno. „Nie chciała, aby kiedykolwiek więcej serce biło jej jak szalone. Nie chciała czuć tego dziwnego ssania w żołądku, tej bolesnej pustki, tego przytłaczającego ciężaru samotności; nie chciała znów przeżywać rozczarowania.” s.41
Teraz liczył się dla niej tylko syn Kevin, pragnęła być dla niego dobrą matką, zapewnić mu szczęśliwe dzieciństwo, pogodny dom i poczucie bezpieczeństwa. Po przybyciu do zamku wszystko układa się pomyślnie. Kevin ma kochającą go rodzinę, Megen interesującą i ale niezbyt męczącą pracę i mężczyznę walczącego o jej względy. Jednak sielankę zakłóca nagłe pojawienie się ojca Kevina. Baxter boi się, że na jaw wyjdzie jego dawny romans i to, że porzucił młodą dziewczynę z dzieckiem. Nie byłoby to dla niego korzystne właśnie teraz, gdy jego kariera polityczna jest na najwyższym szczeblu. Grozi więc kobiecie i karze opuścić spokojne Wieże. Jak wszystko się zakończy przeczytajcie sami.
Książka bardzo mi się podobała. Napisana bardzo ciekawie, ciągłe zwroty akcji, już wydaje się, że wszystko jest ok, a tutaj znowu czymś nas autorka zaskakuje. Powieść to typowy romans „Kiedy kobieta i mężczyzna wytwarzają taki żar, trudno im będzie trzymać się od siebie na dystans.” s.65
Oprócz uczucia rodzącego się między Nathanielem a Megan, poznamy również drugą parę. Miłość rodzi się między Coco i Holendrem. Bo „kto się czubi, ten się lubi” i to przysłowie fajnie się w tym przypadku sprawdziło.
Poznamy siłę matczynego uczucia, więzów rodziny i upór w zdobywaniu miłości kobiety. Poznamy wspaniałych ludzi, którzy w obronie swoich bliskich potrafiliby zrobić wszystko.
Pomyślne wiatry” to bardzo ciekawa powieść na leniwe wieczory. Nie przeszkadza nieznajomość wcześniejszych części, gdyż cała historia jest krótko przypomniana. Więc spokojnie można rozpocząć lekturę od tej książki.
Serdecznie polecam. Osobiście wrócę do całego cyklu „Zamek Calhounów”.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Z literą w tle"

niedziela, 10 lutego 2013

Kamienica przy Kruczej - Maria Ulatowska


Autor: Maria Ulatowska
Tytuł: Kamienica przy Kruczej
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7839-370-2
Stron: 399
Moja ocena: 5/6


Przy ulicy Kruczej 46.
Trzypiętrowa kamienica, pokryta płaskim dachem, ozdobiona była od frontu żeliwnymi balkonami, których kute balustrady wyginały się nad łukiem bramy; wejście do bramy także zdobiły żeliwne zawijasy, a strzegły go dwa przycupnięte po bokach – gnomy? krasnale? domowe skrzaty? […]
Dom może nie był najpiękniejszy, ale dla jego mieszkańców liczyło się przede wszystkim, że do tej pory stał nienaruszony – a był czerwiec tysiąc dziewięćset czterdziestego roku – i wszyscy mieli nadzieję, że w takim stanie przetrwa wojnę. Każdy wierzył, jeszcze wierzył, że trwająca wokół pożoga lada dzień się skończy. Wszyscy starali się żyć i przeżyć. Nawet pomagali sobie, jak mogli.
Krucza 46.
Dom, który trwał, a wraz z nimi jego mieszkańcy.” s.15

Maria Ulatowska należy do moich ulubionych pisarek. Z przyjemnością sięgam po każdą jej powieść. I tym razem nie było inaczej. Gdy dowiedziałam się, że w bibliotece czeka na mnie „Kamienica przy Kruczej” bardzo się ucieszyłam. Szybko zabrałam się za lekturę najnowszej powieści tej autorki.
Kamienica przy Kruczej” opowiada losy mieszkańców jednej z kamienic Warszawy mieszczącej się przy ulicy Kruczej 46.
Akcja powieści rozpoczyna się tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, a kończy w czasach nam współczesnych. Autorka zabierze nas w podróż po historii Warszawy i Polski. Dowiemy się jak żyło się w stolicy w czasie II wojny światowej, o trudach walk w czasie Powstania Warszawskiego. Przeczytamy o losach ludzi zesłanych do obozów pracy, o holokauście, by potem zobaczyć jak Warszawa odbudowuje się po okrucieństwach wojny. Ostatnie wydarzenia wiążą się z już powojenną historią Polski.
Na tle wydarzeń historycznych toczą się losy zwykłych ludzi, mieszkańców kamiennicy przy Kruczej. Na pierwszy plan wysuwają się losy rodzin Ostanieckich i Kornblumów. Obie te rodziny łączy jedna osoba – Antonina. Magdalena i Szymon Kornblumowie zmuszeni są pozostawić swoją córeczkę pod drzwiami sąsiadów, by w ten sposób uratować jej życie. Uciekają, gdyż Szymon jest z pochodzenia Żydem. Mimo, iż jest znanym specjalistą ortopedą, nie jest w stanie ochronić swojej rodziny przed narastającą w czasie wojny nienawiścią do Żydów. Małą Tosię zaadaptowała rodzina Ostanieckich. Gdy dziewczynka kończy dziewięć lat dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu, jednak nadal kocha swoich rodziców, którzy ją wychowali. Z ojcem biologicznym wiąże ją za to pociąg do medycyny. Tosia zostaje lekarzem i wychodzi za mąż. Ze swoim mężem mają rózne poglądy polityczne i poglądy na przyszłe życie. Antonina marzy o dziecku, a Ludwig uważa potomka za coś zbędnego i niepotrzebnego w ich życiu. Ich małżeństwo pomału się rozpada.

Z czasem Ludwig przestał pytać. Nie spali już ze sobą od kilku miesięcy, Antonina przeniosła się do dawnego pokoju ojca i tam urządziła sobie intymny mały świat. Wersalka, fotel, stojąca lampa i małe biurko. Oraz półki z książkami. Wszystko, co potrzebne do życia. Życia obok drugiego człowieka.” s. 228

Przyczyną rozpadu nie jest tylko różnica zdań. Tosia zakochuje się w Piotrze Tarnowskim, którego losy również powiązane są z kamienicą przy Kruczej.
Dla mnie jednak, główną bohaterką jest Magdalena, której historię poznamy dzięki pisanym przez nią pamiętnikom.
 
Nie będę zdradzać więcej szczegółów, by nie zniszczyć Wam przyjemności z odkrywania historii życia bohaterów książki. 

Kamienica przy Kruczej” to fantastyczna powieść, a jej największym atutem są ludzie. Ludzie, których łączy przyjaźń, potrafiący pomagać sobie w trudnej sytuacji, czasami ryzykując własne życie. Potrafią stawić czoła przeciwnością losu, pokonać wszystkie trudności. To również piękna powieść o prawdziwym uczuciu.
Jest to powieść pełna zwrotów akcji, nie brakuje w niej również odniesienia do poprzednich książek autorki i spotkania się z ich bohaterami, co bardzo mi się podoba. Oczywiście nie przeszkadza to w odbiorze książki, bo koniecznie losów bohaterów innych powieści znać nie musicie.

Książkę czytało mi się bardzo fajnie, trochę przeszkadzało mi to, że akcja powieści nie toczyła się chronologicznie. Raz czytamy o czasach współczesnych, potem trochę o latach dużo wcześniejszych i znów jakieś inne lata. Znalazłam też jedną niedokładność: Podczas opisu wyjścia na koncert Tosi i syna Piotra nagle czytamy o myślach Magdaleny. To chyba jakiś chochlik drukarski, gdyż czytałam kilkakrotnie ten fragment i jestem przekonana, że tam powinno być imię Antoniny.

Kamienica przy Kruczej” to bardzo świetna powieść. Super lekcja historii i relacji między ludźmi.
Polecam serdecznie, to jedna z lepszych powieści autorki.