poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Czytelnicze podsumowanie lipca

JAKIE KSIĄŻKI PRZECZYTAŁAM W LIPCU


Lipiec - pierwszy miesiąc wakacji i pierwszy miesiąc w tym roku, gdy miałam trochę więcej czasu dla siebie. Dzięki temu udało mi się przeczytać trochę więcej książek, ale nie wszystkie miałam czas zrecenzować.

Oto czytelnicze podsumowanie tego miesiąca:

Przeczytanych książek: 8
w tym:
własne: 2
pożyczone: 6
obyczajowe: 6
młodzieżowe: 2
Książka biorąca udział w Book Tour: 1

Przeczytanych stron: 2870

Jedna książka została zaczęta, ale skończę ją dzisiaj, więc zaliczę do sierpnia.

Moje wrażenie po lekturze:

Najlepsze powieści przeczytane w tym miesiącu to:

Mów do mnie - Lisa Scottoline. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na książkach tej autorki. Zawsze czymś mnie zaskakują, trzymają w napięciu do ostatniej strony.



Bez Ciebie - Agata Przybyłek Moje odkrycie jeśli chodzi o polską pisarkę. Wiem, że nie jest to pierwsza powieść tej pani, że poprzednie napisane są w bardziej komediowym stylu. Jednak Bez Ciebie mnie urzekło, może dlatego, że tak bardzo przypomina mi życie, które znam.



Tego lata w Zawrociu - Hanna Kowalewska. Wcześniej czytałam jedną książę tej autorki, ale po cykl o Zawrociu nigdy nie sięgnęłam. Gdy dostałam od koleżanki 6 część tego cyklu postanowiłam najpierw nadrobić zaległości. Super powieść napisana całkiem inaczej niż znane mi do tej pory podobne cykle. Na pewno przeczytam resztę.



Uczeń architekta - Elif Shafak. To też nie pierwsza przeczytana powieść tej autorki. Dobrze napisana, z wieloma mądrościami życiowymi.



Kiedy księżyc jest nisko - Nadia Hashimi. Opowieść o ucieczce kobiety z dziećmi z ogarniętego wojną Kabulu. Trudna historia o życiu uchodźcy.



W dalszej kolejności zakwalifikowałabym:

Unieważnienie - Emma Chase Książka młodzieżowa o bardzo erotycznym charakterze. Coś dla miłośniczego Greya. Mnie momentami denerwowała, ale nie uważam ją za złą. Na pewno siegnę po kontynuację i inne powieści autorki.



Mam na imię Lucy - Elizabeth Strout. Autorka napisała bardzo trudną w odbiorze powieść, wymaga przemyślenia. Początkowo mnie bardzo nudziła, ale potem ją przeanalizowałam i doszłam do wniosku, że nie jest taka zła. Może kiedyś sięgnę po inne powieści tej autorki.



Simon oraz inni homo sapiens - Becky Albertalli. Książka młodzieżowa, o problemach okresu dojrzewania, pierwszej miłości i odkrywaniu swoich upodobań z tym związanych. O tym jak trudno przyznać się do odmienności. Wymaga spokojnego czytania, przemyślenie, dla młodych ludzi na pewno bardzo wartościowa.



Takie książki przeczytałam. Zaczęłam też świetną książkę Klaudii Kopiasz - Zapach szczęścia. Jak na razie bardzo mi się podoba.

W stosiku na sierpień zaś znajdują się m.in:

Tajemnica Composteli - Alberto S. Santos

Zacznij od nowa - Susan Sussman

Afgańska perła - Nadia Hashimi

Góra śpiących węży - Hanna Kowalewska

Do tego parę książek z Wydawnictwa Pascal i Replika. Nie wspominam już o innych nowych nabytkach, ale ucieszę się jeśli to co jest w stosiku uda mi się przeczytać w sierpniu.




Czytaliście któreś z tych książek? Jakie macie wrażenia po ich lekturze?

niedziela, 31 lipca 2016

MAM NA IMIĘ LUCY - Elizabeth Strout

WSZYSCY MAMY TYLKO JEDNĄ OPOWIEŚĆ

Autor: Elizabeth Strout
Tytuł: Mam na imię Lucy
Tytuł oryginalny: MY NAME IS LUCY BARTON
Tłumaczenie: Bohdan Maliborski
Wydawnictwo: WIELKA LITERA
Data wydania: 18.05.2016
Stron: 224
ISBN: 978 -83-8032-101-4
Moja ocena: 4/6


„Strach przed cierpieniem to zbędne cierpienie.” s.83



Elizabeth Strout jest amerykańską pisarką, laureatką nagrody Pulitzera za „Olive Kitteridge”, zbiór opowiadań o kobiecie, jej najbliższej rodzinie i przyjaciołach mieszkających na wybrzeżu Maine. Na tej podstawie powstał serial nakręcony przez HBO. Jest autorką wielu nagradzanych powieści m.in.: Amy i Isabelle, Pozostań ze mną, Burgess chłopcy.
Najnowsza jej powieść nosi tytuł: Mam na imię Lucy.

Bohaterką książki jest Lucy Barton. Mieszka ona w Nowym Yorku. Jest spełnioną pisarką i matką. Ma dwie córeczki: Becky i Christina. Dopiero z drugim mężem czuje się szczęśliwa.
Jej świat się zmienia gdy trafia do szpitala na operację wyrostka robaczkowego. Po operacji okazuje się, że pacjentka ma jakiś stan zapalny. Lekarz dokładnie nie potrafi określić jego przyczyny, dlatego Lucy musi dłuższy czas pozostać w szpitalu.
Na prośbę jej męża Williama do szpitala przyjeżdża matka Lucy. Kobiety od dawna nie utrzymywały ze sobą kontaktów. Podobnie kontaktów bohaterka nie utrzymywała ze swoją starszą siostrą i bratem. Mama siedzi przy łóżku chorej przez pięć dni prowadząc z nią rozmowy o rodzinie, znajomych i sąsiadach. Dla Lucy jest to wycieczka do jej bardzo trudnego dzieciństwa.

„Są chwile, które próbuję zapomnieć, ale których nie zapomnę nigdy.” s. 197

Lucy wychowywała się w biedzie. Do momentu kiedy nie skończyła 11lat mieszkali w garażu należącym do stryjecznego dziadka, który mieszkał w stojącym obok domu. W garażu ledwo ciurkała zimna woda do zamontowanego naprędce zlewu. Dziewczyna wraz ze swoją siostrą spały na płóciennych płachtach rozwieszonych jedna nad drugą na metalowych słupkach. Zimą było tak chłodno, że często nie mogła zasnąć. W szkole dziewczyny wyśmiewano, że śmierdzą, że są biedne. Nie miały prawdziwych przyjaciół.
Lucy wolała zostać w szkolnej świetlicy, gdzie mogła poczytać, niż wracać do garażu, który musiała nazywać domem. Uwielbiała książki i to dzięki nim postanowiła, że kiedyś zostanie znaną pisarką.

„Książki dały mi różne rzeczy. I właśnie to chcę powiedzieć. Dzięki nim czułam się mniej samotna. Właśnie o to chodzi. Pomyślałam: będę pisać i ludzie nie będą się czuli tacy samotni…” s.30

Jej największą traumą z dzieciństwa jest stara furgonetka w której rodzice zamykali ją gdy szli do pracy w pole, a jej starsze rodzeństwo było jeszcze w szkole. Bardzo wtedy płakała, a jedynym sposobem by się uspokoić, była myśl o lepszym życiu.

„Potem się opanowywałam i mówiłam do siebie na głos: „Spokojnie, kochanie. Zaraz przyjdzie tu jakaś miła pani. Jesteś bardzo grzeczną dziewczynką, a ona jest krewną mamusi. Poprosi cię, żebyś z nią zamieszkała, bo jest samotna i chce mieszkać z małą grzeczną dziewczynką”. To była taka fantazja, która mnie uspokajała. Wyobrażałam sobie, że nie jest mi zimno, że ma czystą pościel, toaletę, która działa, i słoneczną kuchnię. Dzięki temu trafiłam do raju.” s.67

W dorosłym już życiu Lucy też nie potrafiła się odnaleźć. Mimo początkowo szczęśliwego małżeństwa, zawsze coś było nie tak. Rozumieli się z Wiliamem, ponieważ on też uciekał od biedy panującej w domu owdowiałej matki. Rodzice Lucy nigdy go nie zaakceptowali, gdyż jego ojciec był niemieckim jeńcem wojennym. Ojciec Lucy walczył na wojnie i Niemcy próbowali go zabić, dlatego ta oziębłość w stosunku do zięcia. Młodzi byli zdani tylko na siebie, ale w końcu i w swoim związku zaczęli czuć się samotnie.
Lucy postanowiła spełnić swoje marzenia i zaczęła uczestniczyć w spotkaniach dla młodych autorów, które prowadziła znana pisarka Sarah Payne. Spotkały się kiedyś w sklepie z odzieżą i wymieniły parę słów. Wkrótce ukazuje się w małym pisemku pierwsze opowiadanie naszej bohaterki.
Ta podróż w przeszłość ma jeszcze wiele trudnych opowieści i jeszcze wiele dowiemy się o Lucy, jej sąsiadach i rodzinie. Na pewno zadamy sobie wiele pytań podczas jej lektury. Czy matka Lucy ją kochała? Dlaczego surowego ojca Lucy nie chce pamiętać z dzieciństwa? Czy jej brat sypiający ze świniami i czytający bajki dla dzieci jest normalny, czy dzieciństwo miało wpływ na jego zachowanie w dorosłym życiu.

Mam na imię Lucy” to książka którą zakwalifikowałabym do trudnych w odbiorze. Na tych niewielu stronach poznamy ból i cierpienie związane z traumatycznym dzieciństwem, które odbija się na bohaterce w jej dorosłym życiu. Przeczytamy o skomplikowanych relacjach matka – córka. I pragnieniu by być kochanym przez własnych rodziców. To również powieść o izolacji, jakiej doświadcza wielu ludzi z powodu biedy, przekonań, choroby czy orientacji seksualnej.
Autorka pokazuje nam, że są słowa które czasami trudno jest nam wypowiedzieć. Trudno mówić nam o swoich uczuciach, pragnieniach i potrzebach. O tolerancji i szczerości.

Miałam mieszane uczucia podczas lektury. Początkowo książka wydawała mi się nudna, ale po jej przeczytaniu i przemyśleniu, stwierdziłam, że coś w niej jest niezwykłego. Wróciłam ponownie do wybranych fragmentów, czytałam jeszcze raz.
Powieść nie jest długa i w sumie bez problemu można przeczytać ją w jeden wieczór. Może nie wszystkim się spodoba, ale coś w niej jest takiego, co zmusza do przemyśleń. Na przykład takie słowa córki Becky:
„- Mamo, kiedy piszesz powieść. Możesz napisać ją od nowa, ale kiedy żyjesz z kimś przez dwadzieścia lat, to też jest powieść, której nie napiszesz już z nikim innym!” s. 198

Mam nadzieję, że książka znajdzie swoich czytelników. Po kolejce do niej w mojej bibliotece widzę, że są chętni by po nią sięgnąć. Opis jest na pewno zachęcający, a co do treści to już musicie zdecydować sami. Gdybym miała przeczytać ją jeszcze raz, pewnie bym to zrobiła. Polecam

poniedziałek, 25 lipca 2016

Unieważnienie - Emma Chase

W ŻYCIU KAŻDEGO MĘŻCZYZNY PRZYCHODZI CZAS, KIEDY MUSI PRZYJRZEĆ SIĘ SOBIE I PRZYZNAĆ, ŻE JEST KRETYNEM.

Autor: Emma Chase
Tytuł: Unieważnienie
Tytuł oryginalny: Overruled
Seria: Legal Briefs
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: 13.04.2016
Stron: 416
ISBN: 978-83-8075-094-4
Moja ocena: 4,5/6

„Młodzieńcza miłość jest silna. Pierwsza miłość jest potężna. Jednak kiedy jesteście młodzi, nie wiecie, bo wiedzieć nie możecie, jak długie naprawdę jest życie. A jedyną pewną w nim rzeczą, prócz śmierci i podatków, są zmiany.” s. 14


Emma Chase to bestsellerowa autorka „New York Times”. Czytelnikom znana głównie z seksownej i dowcipnej serii Tangled. Zaplątani. Ja osobiście nie czytałam książek tej autorki, ale wiem, że cieszy się ona dużą popularnością. Z jej twórczością postanowiłam zapoznać się sięgając po pierwszą powieść z nowej serii Legal Briefs – „Unieważnienie”.  

Poznajcie głównych bohaterów powieści „Unieważnienie”.
Stanton Shaw – jest bardzo dobrym obrońcą pracującym w kancelarii Adams&Williamson. Nazywany jest Uwodzicielem Przysięgłych, gdyż bardzo trudno jest mu się oprzeć. Jest ojcem 11 letniej Presley Evelynn Shaw. W jej matce Jenny Monroe kochał się już od 12 roku życia. Córka jest owocem ich młodzieńczej miłości, gdyż urodziła się gdy mieli po 17 lat. Stanton oświadczył się wtedy swojej dziewczynie, ale ona nie chciała jeszcze ślubu, wolała, by ojciec jej dziecka wyjechał na studia, gdyż potem łatwiej będzie mu utrzymać rodzinę.
 „- Oczekujesz, że cię tutaj zostawię? Byłoby mi wystarczająco ciężko to zrobić przed tym, a teraz..? Nie pojadę w pieprzony świat, kiedy jesteś w ciąży. Za jakiego typa mnie masz? […] – Za typa, który pojedzie na Uniwersytet Columbia i skończy je z wyróżnieniem. Człowieka, który będzie godnie zarabiał, kiedy pójdzie do pracy. Nie zostawiasz nas, tylko robisz to, co dla nas najlepsze. Dla naszej rodziny, naszego przyszłego bytu.” s. 13

Tak więc nasz bohater wyrusza na studia prawnicze. Ponieważ studencka kariera nie polega tylko na tym, jakie ma się wiadomości w głowie, ale też na tym kogo się zna Stanton postanawia wybrać dla siebie odpowiednie bractwo. Dostaje się do bractwa Psi Kappa Epsilon, a jego przewodnikiem, tzw „Starszym bratem” jest Drew Evans. „To dobre bractwo, należą do niego inteligenci w białych kołnierzykach – biznesmeni, ekonomiści, prawnicy. Większość pochodzi z bogatych rodzin, lecz są to dobrzy ludzie, chłopcy, którzy ciężko pracują, dużo się uczą, a także ostro imprezują.” s.25

Drew Evans jest niezwykłym człowiekiem, potrafi na sobie skupić uwagę. Zachowuje się jakby był panem świata i trudno jest się oprzeć jego niebieskim oczom. To ona namawia Stantona, by w dniu pierwszych urodzin swojej córki, na których nie mógł być z powodu egzaminów, poszedł na imprezę i zabawił się z inną dziewczyną. Gdy dowiaduje się o tym Jenny, nie jest zadowolona. Mimo, że wcześniej umawiali się, że mogą robić co chcą, zdrada Stantona boli ją bardzo. Wybacza mu, ale od tej pory nie jest już tak samo.
Stanton jest przerażony, wie, że zniszczył coś pięknego między nimi, że zaprzepaścił najlepszą rzecz, jaka go w życiu spotkała. Wiążę ich kolejna umowa, nie chcą sobie stać na drodze.
„Częściowo chciałbym zatrzymać Jenny jedynie dla siebie, zamknąć ją w tym domu, wiedząc, że nie robi nic innego, tylko na mnie czeka. Jednak silniejszy od tego jest strach, że się wypalimy, skończymy, nienawidząc siebie, obwiniając się nawzajem za wszystko, co przegapiliśmy i co nas ominęło. Za wszystkie też rzeczy, których nie spróbowaliśmy. Nade wszystko nie chcę obudzić się za dziesięć lat i stwierdzić, że moja dziewczyna nienawidzi swojego życia … przeze mnie. Jeśli ma to zatem oznaczać, że przez chwilę będę musiał się nią dzielić, jakoś to wytrzymam – przyrzekam.” s.48

Mija dziesięć lat. Stanton skończył jedne studia, potem rozpoczął kolejne w Waszyngtonie, gdzie teraz pracuje. Jenny nie chciała opuszczać pięknego Sunshine by z córką przenieść się do stolicy.
Współpracowniczką Stantona jest Sofia Miranda Santos – piękna, długonoga kobieta o latynoskiej urodzie. Sofia wychowała się w bogatej rodzinie, wśród trzech braci. Jej rodzice zadbali o wykształcenie swoich dzieci, także teraz każde z nich ma dobry zawód. Victor najstarszy z braci został lekarzem, Lucas głównym księgowym, a Thomas, inżynierem. Kobieta jest szczera, bezpośrednia, zabawna. Nasz bohater uważa ją za przyjaciółkę. Jest dla niego kimś, z kim może wyjść na miasto, jak iść do łóżka. Łączy ich bardzo namiętny związek, ale oparty tylko o seks.
Razem z nimi w biurze pracuje również Brent Mason. Ma duże niebieskie oczy, pofalowane, brązowe oczy i beztroską osobowość. Idąc kołysze się na boki, co spowodowane jest protezą lewej nogi, którą stracił w dzieciństwie z powodu wypadku. Wszyscy przyjaźnią się ze sobą.

Pewnego dnia Stanton otrzymuje kopertę, a w niej zaproszenie na ślub Jenny z JD (James Dean). Jest to dla niego duże zaskoczenie, bo przecież codziennie rozmawia ze swoją córką i jej matką na Skypie i nigdy nie wspominała mu o tym, że się z kimś spotyka, a co dopiero o tym, że zamierza wyjść za mąż. Postanawia pojechać do rodzinnej miejscowości, by zapobiec „niewłaściwej decyzji” jaką podjęła Jenny. Zabiera ze sobią Sofię. Jak zakończy się cała sprawa? Czy Stanton przekona matkę swojej córki by nie wychodziła za mąż? Jaką rolę w tej całej sytuacji odegra Sofia? To już musicie przeczytać sami.

"Unieważnienie" czytało mi się bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy a te ponad 400 stron było już za mną. Początkowo trochę denerwowała mnie cała ta opowieść. Denerwował mnie bohater i Jenny, która zgodziła się na taki „chory” układ, by każdy mógł sobie robić co chce. Bo albo jesteśmy razem, albo nie. Dla mnie nie jest do pomyślenie, że umawiam się z innymi kobietami na bzykanko, a moja dziewczyna setki kilometrów dalej, wychowuje moją córkę i jeszcze nie ma nic przeciwko. Może jestem starej daty, ale tak chyba nie powinno być w prawdziwym związku.

Stanton przecież chciał być z matką swojej córki, która była dla niego wszystkim. Pragnął, by były szczęśliwe, by nic im nie brakowało. Jednak Jenny nie chciała z nim zamieszkać w Waszyngtonie.
 On jednak nie jest bez winy, nie potrafił przecież zrezygnować ze swojej kariery, by wrócić do małej miejscowości, gdzie wszyscy o wszystkich, wszystko wiedzą. Gdy o tym pomyślał, było już za późno. Opinia o głównym bohaterze zmieniała mi się wraz ze znikającymi stronami powieści. Raz go podziwiałam, kochałam i wychwalałam, a potem nienawidziłam i krytykowałam za słowa i czyny. Ale to lubię w powieściach, że wywołują we mnie skrajne emocje.

Nasz bohater boi się miłości, a z drugiej strony chce zabronić takiego uczucia innym. Kobiety, które chcą od niego czegoś więcej niż tylko spotkań na chwilę przyjemności, zostają szybko spławione. Z drugiej strony zabrania miłości Jenny, traktuje ją jak swoją własność i tylko jemu wolno się do niej zbliżać. A przecież kobieta potrzebuje czułości na co dzień, a nie tylko w wakacje i od święta.
Sofia dla mnie też ma pewne wady. Niby jest taka mądra, świetna prawniczka, a daje się tak traktować jakby była panią do towarzystwa i to za free. Nie potrafiła skończyć związku opierającego się tylko na łóżku, ani powiedzieć Stantonowi co naprawdę czuje, a gdy już jej się to udaje to ucieka z podkulonym ogonem.

Autorka bardzo namiętnie przedstawia romans między Stantonem i Sofią. Miłośniczki Greya na pewno nie będą zawiedzione, bo czasami opisy są bardzo „gorące”. Jednak czy związek oparty na namiętności ma szansę na przetrwanie? To już dowiecie się z książki.
Na okładce książki mamy takie zdanie o książce: Jeszcze nigdy nie było tak seksownie i zabawnie. Co do pierwszego stwierdzenie mogę się zgodzić. Faktycznie było seksownie. Szczegółów namiętnego związku między prawnikami autorka nam nie pożałowała. Co do zabawnie to raczej trudno było mi się tutaj doszukać takich stwierdzeń. Chyba czytałam lepsze historie miłosne z zabawnymi sytuacjami w tle. Bo z czego tu się śmiać, że np. prawniczka wiedząc, że jedzie na ranczo zabiera ze sobą kilkunastocentymetrowe szpilki? Jakoś nie znalazłam tutaj zabawnych scen, a szkoda.
Sam styl pisania autorki podobał mi się. Czytałam wcześniej opinie o tej książce i wiem, że jedni ją chwalili, inni krytykowali, pisząc, że jest gorsza od poprzedniej serii Tangled. Nie mam porównania, bo jej nie znam, ale na pewno przeczytam. Nie jest to wyśmienita powieść, ale na wakacyjne rozluźnienie jak najbardziej się nadaje. To taka lekka lektura dla wszystkich fanek namiętnych opowieści, które można przeczytać w jedną noc, a jej bohatera kochać i nienawidzić jednocześnie.

Cieszę się, że przeczytałam Unieważnienie, ma teraz swoją opinię na temat tej książki. Wiem, że wkrótce ukaże się kolejny tom z tej serii. Ciekawe czym tym razem zaskoczy nas Emma Chase.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Cyrysi autorki bloga LITERACKI ŚWIAT CYRYSI i akcji BOOK TOUR, czyli wędrującej książce, oraz WYDAWNICTWU FILIA. Bardzo dziękuję za tą możliwość i polecam się na przyszłość. Zapraszam do odwiedzenia fanpage`a serii Tangled.
Oto uczestniczki i ich blogi, które odwiedziła powieść Unieważnienie:

Super akcja, jeszcze raz dziękuję :)

sobota, 23 lipca 2016

UCZEŃ ARCHITEKTA - Elif Shafak

"MĄDROŚĆ NIE SPADA Z NIEBA JAK DESZCZ, BIERZE SIĘ Z ZIEMI, ZE ZNOJNEJ PRACY"

Autor: Elif Shafak
Tytuł: Uczeń architekta
Tytuł oryginalny: The Architect`s Apprentice
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 11 maja 2016
Stron: 448
ISBN: 978-83-240-4122-0
Moja ocena: 6/6




Żeby osiągnąć mistrzostwo, trzeba nie tylko wznosić, ale i burzyć." s.105



Elif Shafak – jest turecką pisarką urodzoną we Francji. Swoją pierwszą książkę Pinhan wydała w 1997 roku i od razu została ona dostrzeżona i nagrodzona Nagrodą Rumi (1998). Na swoim koncie ma już kilka powieści m.in.: Lustra Miasta, Pchli Pałac, Bękart ze Stambułu, Czarne mleko, Czterdzieści zasad miłości. Najnowsza jej powieść Uczeń architekta już zbiera wiele pozytywnych recenzji.

Największe i najludniejsze miasto Turcji – Stambuł. To tam rozgrywa się akcja najnowszej powieści Elif Shafak „Uczeń architekta”. 
Przenosimy się do czasów epoki osmańskiej by poznać największego budowniczego tego okresu Sinana. Sinan (Hoca Mimar) był nadwornym architektem trzech sułtanów Turcji: Sulejmana Wspaniałego, Selima II i Murada III. Wzniół ok 400 budowli. Najsłynniejsze to Meczet Sulejmana, Meczet Sehzade, Meczet Selima. Budował też mosty, akwedukty, łaźnie i pałace. Kształcił też uczniów, by to im przekazać potem swoją wiedzę.

Jednym z uczniów jest bohater powieści Dżahan. Przybył on do Stambułu gdy skończył 12 lat. Uciekał przed ojczymem, który zakatował jego matkę. Przez całkowity przypadek został opiekunem białego słonia, podarunku dla sułtana. Tak trafił do sułtańskiej menażerii. Nie planował tam zabawić długo. Chciał zdobyć trochę cennych klejnotów i wrócić do rodzinnego miasta by policzyć się ze znienawidzonym ojczymem. Jednak los chciał inaczej.
Jako kornak, opiekun białego słonia, stał się obiektem zainteresowania jedynej córki Sulejmana i Hurren – księżniczki Mihrimah. Już wkrótce łączy ich platoniczna miłość. To dla niej i dla białego słonia, który jest dla niego jak brat Dżahan zostaje w Stambule.
Dżahan wraz ze swoim słoniem bierze udział w wyprawie wojennej Sulejmana. W trakcie budowy mostu zostaje dostrzeżony przez nadwornego architekta Sinana. Zostaje jednym z jego czterech uczniów. Pobiera nauki ucząc się nie tylko matematyki i architektury. Poznaje literaturę, uczy się języków obcych. Okazuje się bardzo zdolnym uczniem i wkrótce należy do ulubieńców mistrza.
Jak potoczą się losy ucznia architekta w Stambule? Czy uda mu się znaleźć miłość swojego życia? Jakie niebezpieczeństwa jeszcze na niego czekają? Tego wszystkiego dowiecie się czytając najnowszą powieść Elif Shafak.

Uczeń architekta to nie jest pierwsza powieść tej autorki, po którą sięgnęłam, ale uważam ją za jedną z najlepszych jej książek jakie dotąd czytałam. Autorka w świetny sposób przedstawia nam życie w Stambule za czasów Sulejmana i jego następców. Opisuje panujące zwyczaje, troski życia codziennego. Na podstawie biografii Sinana, stworzyła własną opowieść o jego życiu. Wprawdzie momentami została pozamieniana chronologia autentycznych wydarzeń, ale to tylko po to byśmy mogli dłużej cieszyć się miłością między księżniczką a opiekunem słonia – jak sama wyjaśnia autorka.
Bardzo fajnie opisuje ona wszystkie ważne osoby, które pojawiają się w życiu Dżahana. Najwięcej miejsca oczywiście poświęca Sinanowi i jego uczniom.
Sinan był dla naszego bohatera jak ojciec, którego on nigdy tak naprawdę nie miał. Uczył go nie tylko tego co sam umiał najlepiej – budownictwa, ale także uczył go życia. Był dla niego dobry, choć czasami potrafił też zdenerwować czy skrytykować zbyt ostro. Sinan był na swój sposób przesądny. Miał swoje zwyczaje np. przed rozpoczęciem jakiejkolwiek budowy pościł przez trzy dni. Po zakończeniu dzieła pozostawiał zawsze jakąś skazę, np. zarysowany kafelek, krzywo ustawiony kamień. Starał się ten defekt wpleść tak, by był widoczny dla wprawnego oka, a nie widoczny dla mas. Uważał bowiem, że tylko Bóg jest doskonały. Zawsze przy sobie miał talizman: dwa kółka, jedno w drugim, oba skórzane, jedno jasne, drugie ciemne. Uczniowie Sinana współpracowali z nim bliżej niż ktokolwiek inny. Oprócz Dżahana było ich jeszcze trzech.
Nikola – szczupły Anatolijczyk o oliwkowej cerze, który utykał po przebytej w dzieciństwie chorobie. Potrafił on odtworzyć z pamięci każdy najmniejszy szczegół budowli.
Davud – wysoki i korpulentny, urodził się w wiosce niedaleko irańskiej granicy i został wychowany przez dziadków, gdy rabusie zabili jego rodziców. Mił niezwykle lotny umysł.
Yusuf – był niemową i znakomicie radził sobie z rachunkami, dlatego Sinan zawsze kazał mu sprawdzać wszystkie wykonane przez siebie pomiary. Jego twarz była gładka, a oczy duże i zielone. Wskutek wypadku w dzieciństwie miał poparzone dłonie, nosił więc rękawiczki z koziej skóry.
Wszyscy bardzo się przyjaźnili, ale jak potem się okaże każdy z nich krył jakąś tajemnicę. Jedyną osobą, która ich wszystkich szybko rozszyfrowała i wiedziała o swoich uczniach wszystko był ich mistrz. Jednak wszystko trzymał w tajemnicy.
Dżahan długo wahał się co ma począć dalej w swoim życiu. Z jednej strony myślał jak tu coś ukraść, by się wzbogacić i uciec, z drugiej kusiło go życie u boku mistrza. Musiał podjąć bardzo trudną dla siebie decyzję.

Autorka napisała fikcję literacką, ale wśród bohaterów książkowych możemy znaleźć autentyczne postacie. Jest nią m.in. Taqi ad-Din nadworny astronom, który posiadał największe obserwatorium w świecie islamskim. Zostało one potem zniszczone na rozkaz sułtana Murada III gdy astronom źle przepowiedział skutki pojawienia się na niebie komety.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Momentami trudno się od niej oderwać. Jest to powieść pełna emocji i życiowej pasji. Pokazuje nam na czy polega prawdziwa przyjaźń i, że nie zawsze możemy ufać wszystkim którzy nas otaczają. Widzimy jaką przyjemność może sprawiać budowanie budowli, które potem będą wspominane jako nasze dzieła, że własną pracę też można kochać.
Jest to taka jedna z opowieści podobna do tych z Tysiąca i jednej nocy, o której trudno zapomnieć, a gdy się kończy chce się więcej i więcej. 
Do tego jest to powieść bardzo mądra, pokazująca nam w słowach bohaterów wiele mądrości świata. To tylko niektóre z nich:
„Jeśli nie wiesz, co zrobić z odpowiedzią, nie zadawaj pytania.” s. 148
„… ciekawość, jeśli nie jest właściwie pokierowana, może szkodzić.” s. 149
„… w życiu są dwa błogosławieństwa: książki i przyjaciele. A ich liczba powinna być kontrastowo różna: bez liku książek i tylko garstka przyjaciół.”
„Jesteśmy śmiertelni. Decyzje są owocami, a nawyki pasterzami. s. 186
„Krzywą drogą, nie pójdzie się prosto” s. 178
„Chciwość usypia wdzięczność” s. 190
„Nieużywane żelazo rdzewieje, drewno próchnieje, a człowiek w bezczynności błądzi.” s. 334
„Czasem ażeby dusza mogła rozkwitać, trzeba zranić serce.” s. 105

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tą powieść. Myślę, że zainteresuje ona nie tylko miłośników serialu Wspaniałe stulecie.
Ja na pewno sięgnę po kolejne książki tej autorki. Polecam serdecznie.



piątek, 22 lipca 2016

Lipcowe nowości od Wydawnictwa Pascal

NOWOŚCI Z WYDAWNICTWA PASCAL


Dzisiaj odebrałam przesyłkę od Wydawnictwa Pascal. Znalazłam tam dwie ciekawe książki.

NOCNA TĘCZA - Claire King

Książka bardzo mnie zaciekawiła. Przedstawiono w niej losy pięcioletniej Pea, która musi zmierzyć się z dorosłym smutkiem, żalem i stratą.
Powieść miała swoją premierę 20 lipca 2016

Już nie mogę się doczekać kiedy po nią sięgnę.

SŁODKIE OPĘTANIE - J. Daniels

Książka jest bestsellerem New York Timesa. Jest to erotyk. Rzadko sięgam to tego typu powieści, ale może będzie to coś lepszego niż sławetny Grey, zobaczymy.
Sprawdzałam stronę autorki i widziałam, że napisała kontynuację tej książki. Jest to jak na razie trylogia.

Od której powieści Wy zaczęlibyście czytanie?

czwartek, 21 lipca 2016

Lipcowe zdobycze książkowe

LIPIEC - CO DO MNIE PRZYBYŁO W TYM MIESIĄCU cz.1

Pierwszy wakacyjny miesiąc jest bogaty czytelniczo. Mam więcej wolnego czasu by nadrobić zaległości w lekturze, ale też więcej by pomyszkować po forach i sklepach internetowych, ba tym samym powiększyć swoją kolekcję książek.

Oto co ostatnio do mnie trafiło.

Emma Chase - UNIEWAŻNIENIE


Książka nie zostanie u mnie, bo bierze udział w BOOK TOUR który organizuje autorka bloga LITERACKI ŚWIAT CYRYSI wraz z Wydawnictwem FILIA

Bardzo się cieszę, że mogę wziąć udział w tej akcji, a jeszcze bardziej, że będę mogła przeczytać Unieważnienie. Już nie mogę się doczekać.

Kolejne książki są również recenzyjne. Otrzymałam je od wydawnictwa Replika.


Wszystkie bardzo mnie ciekawią. Dużo czytałam pozytywnych recenzji na ich temat, mam nadzieję, że się na nich nie zawiodę.

"Kilka godzin do szczęścia" to książka pochodząca z wymiany na FB z panią Jadwigą Klapiak.


Polecam wymiany z panią Jadwigą, zawsze wszystko jest ok, książki bardzo dobrze opakowane i zadbane.

Kolejne dwa zdjęcia to moje zakupy na ZNAK-u



Skorzystałam z promocji i za male pieniążki kupiłam książki, które już dawno chciałam przeczytać. Pewnie poczekają na swoją kolej troszkę dłużej :)

Dzisiaj przyniosłam też książki z biblioteki na które czekałam w tzw. kolejce. Są to:
Tajemnica Composteli - Alberto S. Santos
Zacznij od nowa - Susan Sussman
Afgańska perła - Nadia Hashimi
Na brzegu życia - Dorota Schrammek

Czekam jeszcze na Horyzonty uczuć - Doroty Schrammek, które są pierwszym tomem całego cyklu pod tym samym tytułem.

Wakacyjne czytanie zapowiada się super.

Po jaki tytuł sięgnęlibyście w pierwszej kolejności?


wtorek, 5 lipca 2016

KIEDY KSIĘŻYC JEST NISKO - Nadia Hashimi

Odyseja odważnej Afganki, która ucieka z rodziną do lepszego świata.

Autor: Nadia Hashimi
Tytuł: Kiedy księżyc jest nisko
Tytuł oryginału: When the Moon is Low
Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-65442-83-3

Moja ocena: 5/6

"W czasach moje młodości Europa stanowiła dla mnie oazę mody i klasy. Kraj pachnących kremów do ciała, dobrze skrojonych żakietów, słynnych uniwersytetów. […] Kiedy Kabul się rozpadł, prysły romantyczne marzenia mojego pokolenia. […] Skrzydła tej wojny tak bardzo zaciemniały niebo, że z trudem można było dojrzeć cokolwiek poza własną ulicą. Kiedy ja i mój mąż zdecydowaliśmy się na ucieczkę z ojczyzny, nasz zachwyt nad Europą ograniczał się tylko do jednego aspektu tego kontynentu – pokoju.” s.7

Nadia Hashimi urodziła się i wychowała w Nowym Jorku, dokąd wyemigrowali jej rodzice we wczesnych latach 70 ubiegłego wieku. Przywiązanie do afgańskiej kultury wyniosła z rodzinnego domu, przesyconego duchem opowieści o kraju przodków, snutych przez ciotki, wujków i kuzynów. Swoją pasję pisarską rozwinęła po podróży do Afganistanu. Fabuła jej powieści osadzona jest w kulturze Afganistanu.

Kiedy Księżyc jest nisko. Odyseja odważnej Afganki, która ucieka z rodziną do lepszego świata.” - to najnowsza powieść tej autorki i druga, która została wydana na polskim rynku. Pierwsza to „Afgańska perła”.

Bohaterką powieści jest Feriba. Mieszkała ona wraz ze swoją rodziną w Kabulu.
Ojciec Feriby był synem wezyra cieszącego się ogromnym szacunkiem miejscowej ludności. Był najmłodszym z czwórki rodzeństwa. Wszyscy jego bracia dobrze się ożenili, dziedzicząc część ziemi. Ojcu naszej bohaterki przypadł w udziale sad, którym on z wielką czułością się zajmował.
Matka Faridy była piękną kobietą. „Gęste loki hebanowej barwy opadały jej poniżej ramion. Miała ciepły wzrok i królewską linię policzków.” s.14 
Kochała swojego męża i razem tworzyli wspaniały związek. Już po roku od ich ślubu urodziła ona pierwsze dziecko. Był to chłopiec a na imię dano mu Asad. Drugim dzieckiem w rodzinie była Farida.
Bohaterka nigdy nie poznała swojej matki, gdyż zmarła ona podczas porodu. To, że została sierotą bardzo zaważyło na jej przyszłości.
Ojciec został młodym wdowcem z dwuletnim synem i nowonarodzoną córeczką. Jego ojciec namówił go więc do tego by szybko ponownie się ożenił. Wkrótce odbył się ślub z Koko Gul.
Macocha była o wiele młodsza od swojego męża, jednak bardzo dobrze dbała o dom i zajmowała się dziećmi swojego męża. Jednak tak naprawdę chyba nigdy ich nie kochała. „Koko Gul nie była złą kobietą. Nie głodziła mnie, nie biła ani nie wyrzucała z domu. Karmiła mnie, kąpała, ubierała i robiła to wszystko, co powinna robić matka. […] Jednak wszystko to robiła jakby na odległość.” s.18
Wkrótce i ona została matką, ale nigdy nie dała swojemu mężowi kolejnego syna.
Życie Faridy nie było łatwe. Jej siostry chodziły do szkoły, a jej ciągle tego przywileju odmawiano. Koko Gul ciągle potrzebowała pomocy, a to trzeba pomóc w domu, a to zająć się młodszymi siostrami. Ona sama miała czas na ploteczki z innymi kobietami i wymyślanie nowych zabobonów.
„Ponieważ nie chodziłam do szkoły, spędzałam dużo czasu w domu z macochą. Ciężar prowadzenia domu spoczywał głównie na moich barkach. Kiedy coś nie szło po myśli Koko Gul, surowo mnie beształa.” s.30
Gdy Farida dorosła do wieku, gdy mogłaby wyjść za mąż zaczęły się nowe problemy. Okazało się, że jest ona gorsza niż jej młodsze siostry, bo jest półsierotą.
„Całe życie byłam tylko pasierbicą koko Gul. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie jestem taka ja Nadżiba czy inne siostry. Została odziedziczona – obca w domu mojego ojca.” s.59
Zaczęło jej to coraz bardziej doskwierać i załamywać ją. Jednak nie poddała się.
„Nie byłam sierotą. Miałam rodziców i rodzeństwo, ciepły dom i dość jedzenia. Powinnam się czuć spełniona.
Ale żyć bez matki to jak zostać rozebranym do naga i rzuconym w śnieg. Moim największym strachem, który rósł wraz z miłością do moich dzieci, było, że mogę je opuścić w taki sam sposób.” s.19
Wkrótce i do niej uśmiechnie się szczęście. Poślubi Mahmuda – inżyniera zajmującego się transportem wody w Kabulu.
 „Kiedy się pobieraliśmy, nic nie wiedziałam o swoim mężu. Z czasem przekonałam się jaki jest cierpliwy, ambitny i zasadniczy.” s.117
 Ich małżeństwo będzie bardzo szczęśliwe. Farida da swojemu mężowi trójkę dzieci: Selima, Samirę i Aziza.
Pewnie żyli by tak długo i szczęśliwie gdyby nie wojna w Afganistanie i nowe rządy Talibów. Małżonkowie planują wspólną ucieczkę do Anglii, gdzie mieszka Nadżiba – siostra Faridy. Jednak wydarzenia „czarnej nocy” drastycznie zmieniają życie bohaterki i jej dzieci.

Wiele teraz słyszymy na temat uchodźców. W TV pokazują nam obozy dla nich tworzone, ich próby przedostania się przez tunel łączący Francję z Anglią czy pontony nadmiernie wypełnione ludźmi, które zatrzymuje się na Morzu Śródziemnym. Ludzie Ci ryzykują życie uciekając z miejsc ogarniętych wojną licząc na lepsze warunki życia. Chcą chronić siebie i zapewnić godne życie swoim dzieciom. Taka właśnie myśl towarzyszyła wędrówce Faridy. Wiedziała, że w Kabulu nie może zostać już dłużej. Samotna kobieta z trójką dzieci, nie była by w stanie przetrwać. Marzyła o tym, by jej dzieci mogły się uczyć, by córka nie musiała zakrywać twarzy, a ona swobodnie mogła poruszać się po mieście. Marzyła o życiu w spokoju, bez martwienia się o to, czy kolejna bomba nie będzie wycelowana w ich dom. Chciał po prostu żyć godnie, bo w tym mieście już na to liczyć nie mogła. Wiedziała, że jedynym ratunkiem będzie trudna wyprawa do Anglii. Z narażeniem życia pokonywała coraz to nowe trudności, nie raz będąc poniżaną, traktowaną jak gorszą. Znalazły się jednak na jej drodze i dobre dusze, które bardzo jej pomogły. Przez całą drogę prowadziły ją słowa:

"Kiedy będziesz szła w ciemnościach, ja będę szedł za tobą i oświetlał ci drogę. Gdy będziesz myślała, że jesteś samotna, ja będę czuwał nad tobą. Stawaj tylko jedną stopę przed drugą i idź naprzód” s. 134

Książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem. Mimo, że jest to fikcja literacka znajdziemy na pewno wiele osób wśród uchodźców, które mogłyby opowiedzieć nam podobną historię.
Autorka bardzo dobrze opisuje trudną sytuację w Kabulu, warunki jakie panują w obozach dla uchodźców, sposoby pokonywania trudów podróży i wszelkie niebezpieczeństwa jakie na swojej drodze spotkało bohaterów.
Możemy zobaczyć w jaki sposób ta trudna sytuacja wpływa na wszystkich członków rodziny. Ja życie zmusza nastoletniego Salima do tego by szybko stać się mężczyzną.
Książka jest bardzo fajnie napisana. Początkowo trochę ciężko mi się ją czytało, a potem trudno było mi się od niej oderwać. Powieść wywoła we mnie wiele emocji. Autorka faktycznie potrafi przedstawić losy bohaterów tak, że chwyta za nasze serce. Gdybyśmy wszyscy przeczytali tą powieść, może wielu z nas zmieniło by zdanie na temat uchodźców. Mam tu na myśli tych prawdziwych uchodźców, tych którzy uciekają ze swoich domów, bo nie mają już tam jak żyć. Tych którzy zostawiają wszystko, cały dorobek swojego życia i ryzykując życie przedostają się do Europy. Ratując w ten sposób swoje życie.
Serdecznie polecam powieść, osobą które lubią czytać książki o podobnej tematyce.


Oto kilka cytatów, które mnie urzekły:
„Nauczyciele są jak drożdże, dzięki którym ciasto rośnie” s .69
„Zazdrość potrafi wzbudzić duszę tak, jak kropla octu warzy mleko” s.91

„Słowa chanum Zeby były jak jasny księżyc, świecący nisko na nocnym niebie” s. 99