niedziela, 5 stycznia 2020

Tajemnica z Auschwitz

TO CZŁOWIEK ZGOTOWAŁ TAKI LOS DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI - książka o życiu Stefanii Stawowy.


Tytuł: Tajemnica z Auschwitz. Prawdziwa historia.
Autor: Nina Majewska-Brown
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania:
Stron:
Moja ocena: 5,5/6


„Jeżeli zaakceptujesz to, czego nie możesz zmienić, to zaczniesz dostrzegać też małe dobre rzeczy.” s. 263



Postanowiła w styczniu częściej sięgać do powieści, które związane są z tematyką obozową. Zaplanowałam przeczytać przynajmniej trzy takie powieści. 
Pierwsza z nich to „Tajemnica z Auschwitz”, której autorką jest Nina Majewska-Brown.
Autorka mieszka w Poznaniu. W swoim dorobku ma już 13 powieści, głównie obyczajowych, ale również bardzo dobrze przyjęty przez czytelników kryminał pt. „Grzech”. 

Jednak dzisiaj napiszę o innej książce autorki, której tematyka wcale nie jest łatwa.
Tajemnica z Auschwitz” to historia Stefanii Stawowy, która wyszła na jaw dopiero 75 lat po tym jak trafiła do najbardziej znanego na świecie obozu prowadzonego przez nazistów w czasie II wojny światowej.
Historię życia Stefanii i jej rodziny poznajemy dzięki jednej z córek Ewie Budniak, która do końca życia nosi w sobie lęki tamtych dni.

Stefania Stawowy ukończyła 26 czerwca 1930 roku egzaminem maturalnym prestiżowe ośmioklasowe Prywatne Żeńskie Gimnazjum Sióstr Urszulanek w Tarnowie. Miała głowę pełną marzeń, świat stał przed nią otworem.

„Byłam przekonana, że mogę góry przenosić i nawet jeśli nie dokonam niczego niezwykłego, jak odkrycie radu i polonu, to z pewnością uczynię swoje życie szczęśliwym”. S. 11

Marzyła jak każda nastolatka o wielkiej miłości, rodzinie, miłych niespodziankach i dalekich podróżach. Rodzina i jej siostra Zosia była dla niej zawsze najważniejsze.
Jej pierwszą miłością był Stanisław Szwarc, który uratował ją oraz jej siostrę i matkę, gdy przestraszone konie poniosły bryczkę podczas ich pobytu na wakacjach w Henrykówce. Młodzi spotykali się ukradkiem, ale nie wzbudzało to sympatii rodziców Stefanii. Gdy zauważyli, ze zażyłość między Stefanią a Stanisławem jest coraz większa, zadecydowali o powrocie do domu. Zakochana dziewczyna zaplanowała, że gdy zda maturę i skończy szkołę ucieknie do ukochanego i razem będą zwiedzać świat. Niestety jej plan się nie powiódł, gdyż służąca sprzątająca jej pokój, znalazła spakowaną walizkę i zawiadomiła rodziców bohaterki. Stefa została zamknięta na klucz w pokoju, a Staszek zmuszony do wyjazdu. Po kilku tygodniach dziewczynie przedstawiono jej przyszłego męża – dwa lata starszego od niej Floriana – syna przyjaciela ojca, również leśniczego w Jelenicach w nadleśnictwie Parczewo.
Chłopak różnił się od jej wielkiej miłości diametralnie. Był przewidywalny i nudny, ale również zawzięty i pracowity, a to podobało się rodzicom Stefanii.
Ślub był skromny i już już wkrótce Florian zajął się wyłącznie sobą i swoją karierą. Stefania była tylko jego skromną ozdobą. 12 lutego 1938 roku urodziła się im córeczka Basia, a trzy lata później Ewa. Florian nie był dobrym ojcem. Dzieci przeszkadzały mu w codziennych zajęciach, nie bawił się z nimi ani nie rozpieszczał. Przeszkadzała mu ich paplanina, wręcz go męczyła. Dlatego to Stefania przelała na córki całą swoją miłość.
Pod koniec sierpnia 1939 roku Floriana powołali do wojska. Otrzymał wezwanie do Ósmego Pułku Artylerii Ciężkiej w Toruniu. Już 19 września dostał się do niemieckiej niewoli, a ponieważ był urodzony na terenie dawnego zaboru pruskiego został zwolniony do domu. Musiał jednak przenieść się na tereny Generalnego Gubernatorstwa. Zamieszkali w Kobielach Wielkich, gdzie Florian pełnił obowiązki leśniczego.
Przykre doświadczenia nie nauczyły nic Floriana. Wkrótce zaczął się zbroić, udzielać w lokalnej społeczności, budował ziemianki i tworzył sieć kontaktów. Zmusił swoją żonę do zajmowania się krótkofalówkami i prowadzenia nasłuchów. W ich domu pojawiali się ciągle nowi ludzie, w stodole ukrywali nawet Ukraińskiego dezertera. Florian nie paczył na rodzinę, potrafiła zabrać im ostatni bochenek chleba. Liczył się tylko zbrojny zryw i zorganizowanie konspiracji.
Stefania była zdana tylko na siebie. Nauczyła się gotować z niczego, ukrywać zapasy, wykorzystywać to co dała natura, dbała o ogródek. Upychała wszystko w specjalnej kryjówce, aby nie dostało się w niepowołane ręce.

Spokojne w miarę życie Stefanii kończy się 28 października 1943 roku. W południe do domu wpada Florian i każe się ukryć w specjalnie przygotowanej za wieszakami kryjówce. Wkrótce po nim na podwórze wjeżdżają Niemcy. Przestraszone dzieci zostają zamknięte w pokoju, a Stefania z siostrą i matką wyprowadzone przed dom. Mimo bicia i zastraszania nie zdradzają gdzie jest Florian, a on sam nic nie robi, by pomóc kobietom. Zostają one przewiezione do więzienia w Łodzi.
Florian po odjeździe Niemców zabiera swój plecak i zostawia maleńkie córki same w domu. Nie wiadomo co by się z nimi stało, gdyby nie zainteresowała się ich losem sąsiadka Anna. Zabrała je do siebie, a gdy uwolnione siostrę Stefanii i jej matkę przekazała je rodzinie.
Stefania nie miała tyle szczęścia. Jako zakładniczka za męża, który działał w AK trafiła do obozu w Auschwitz. Nie poddawała się, bo jej marzeniem było ponowne spotkanie z córeczkami, których zdjęcie skrzętnie ukrywała.

„Oddycham z ulgą i czepiam się tej jednej niosącej pocieszenie myśli, że przynajmniej moich dzieci tutaj nie ma. I to jest ta chwila, gdy buduję się na nowo. Muszę zrobić wszystko, żeby do nich wrócić i się nimi zająć. Muszę przetrwać, cokolwiek się wydarzy. Wbrew temu co niesie los, muszę wymknąć się przeznaczeniu, zmylić ślady, byle tylko wrócić do moich dziewczynek.” S. 135

Udaje jej się przetrwać dzięki temu, że trafia na życzliwe współtowarzyszki niedoli. Stara się nie zwracać na siebie uwagi, być wręcz przezroczystą, nie patrzy w oczy, usuwa się z drogi. Drugą zasadą jaką się kieruje jest to by mieć oczy dookoła głowy, przewidywać i stale oglądać się za siebie. A ostatni ważny punkt to oszczędzanie siły, nie tracenie energii.
Jednak to nie było wszystko. Po latach dowiadujemy się, że w obozie była jeszcze jedna osoba, która pomagała przetrwać Stefanii to piekło – esesman Jurgen. Przynosi jej ukradkiem jedzenie, załatwia lżejszą pracę, ale przede wszystkim jest pierwszym mężczyzną który potrafi słuchać co mówi, jest pełen troski, zrozumienia i współczucia. Czy to co łączy tych dwoje ludzi to przyjaźń, czy coś więcej?

Wiem, że wstęp może trochę przydługi, ale chciałam pokazać Wam dlaczego Stefania trafiła do Auschwitz, a potem do innych obozów. Jakie miała wcześniej życie i dlaczego tak bliski stał się jej Jurgen, który przecież był esesmanem w obozach w których przebywała.

Powieść napisana jest bardzo fajnym językiem. Podoba mi się to, że śledzimy zarówno losy Stefanii jak i jej córek. Poznajemy też ich losy po zakończeniu wojny.
Autorka bardzo boleśnie i prawdziwie oddała piekło obozu w Auschwitz, przerzuty do innych obozów, a na końcu „marsz śmierci”. Zgodne są fakty historyczne, pojawiają się wyjaśnienia, fotografie.
Nie mi oceniać postępowanie „patrioty” Floriana, ani uczuć jakie zrodziły się w tych okropnych czasach. Dla mnie powieść ta jest hołdem dla życia tej wspaniałej kobiety, która przeszła tak wiele. Nie tylko doznała obojętności ze strony męża, przeżyła koszmar wojny i okrucieństwo obozów hitlerowskich, ale do końca życia musiała z tym żyć, mimo, iż czasy były już inne. To hołd dla jej córek, które do końca życia zmagają się z traumą tamtych czasów.

Książka wzbudza emocje, przeraża, ale również zmusza do refleksji. To kolejny dowód na to, że człowiek potrafi zgotować taki okrutny los, drugiemu człowiekowi. Oby nigdy się to już nie powtórzyło.

Myślę, że po powieść autorki powinien sięgnąć każdy, który choć trochę interesuje się tematem. Zachęca do tej nie łatwej lektury. A ja już czekam na kolejną książkę autorki, którą widziałam w zapowiedziach książkowych.

Pierwsza powieść w 2020r.

W POSZUKIWANIU PRAWDY  - Nora Roberts


Tytuł: W poszukiwaniu prawdy.
Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Edipresse
Stron: 528
Data wydania: 10.02.2019

Moja ocena: 5,5/6

„ Liczy się nie tylko to, z jakiej rodziny pochodzisz, kto cię wychowuje [...] Liczy się to, co z tym zrobisz”



Nora Roberts należy do jednych z moich ulubionych autorek. Kiedyś czytałam głównie jej romanse, potem sięgnęłam po kryminały wydawane pod pseudonimem J. D. Robb, ale ten styl pisania już tak mi się nie podobał. Autorka ma na swoim koncie ponad 200 książek. Ostatnio w jej twórczości pojawiają się powieści, które są połączeniem romansu z wątkiem kryminalnym. Nora Roberts sięga po coraz trudniejsze tematy np. przemoc w rodzinie. Ten styl pisania autorki najbardziej lubię. Po dłuższej przerwie sięgnęłam ponownie do powieści Nory Roberts. Dzisiaj chciałabym napisać, o książce wydanej w 2019 roku – „W poszukiwaniu prawdy”.

Bohaterem powieści są Zane i Darby. Tych dwoje ludzi ma za sobą trudne życie z psychopatami. Spotykają się w małej, urokliwie położonej nad jeziorem miejscowości  Lakeviev Terrace, gdzie próbują budować nowe życie.

Zane pochodzi z zamożnej rodziny znanego i szanowanego chirurga Grahama Bigelow. Ma młodszą siostrę Britt. Małżeństwo Grahama i Elizy Bigelow, w społeczności miasteczka, uważane jest za idealne. To rodzina, w której wszyscy się kochają, szanują, rodzice biorą aktywny udział w rozwijaniu talentów dzieci. Jednak prawda ukrywana przed resztą rodziny i społecznością jest całkiem inna. Ojciec katuje nie tylko swoją żonę, ale za najmniejsze przewinienia bije również swojego syna. Znęca się psychicznie i fizycznie nad swoimi najbliższymi. Gdy pewnego dnia, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, Zane staje w obronie matki i siostry, zostaje dotkliwie pobity przez psychopatycznego ojca. Wszyscy wierzą w grypę syna, gdy nie pojawia się na świątecznym obiedzie, upadek z roweru, gdy nie uczestniczy w szkółce narciarskiej i wpadek na nartach, gdy wraca do szkoły po przerwie świątecznej. Nikt nie przypuszcza nawet, że prawda może być całkiem inna. Tym razem prawda nie ujrzała światła dziennego, ale już rok później nie udaje jej się tak łatwo ukryć. Graham i Eliza Bigelow zostają oskarżeni o znęcanie się fizyczne nad dziećmi.

Rodzeństwem opiekuje się siostra ich matki Emily, która prowadzi po drugiej stronie jeziora interes rodzinny, wynajmując domki dla turystów. To tam parę lat później przyjedzie Darby McCray, która kryje swoją tajemnicę. Jej życie również nie było łatwe. Wyszła za mąż za człowieka, który okazał się psychopatą i znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Kontrolował ją na każdym kroku. Darby w końcu udaje się wyrwać z rąk oprawcy, ale ciągle czuje się prześladowana. Gdy w wypadku ginie jej matka, kobieta postanawia zacząć nowe życie całkowicie gdzie indziej. I tak znajduje zajęcie jako projektantka terenów zielonych właśnie u Emily.

Gdy Zane wraca do swojej miejscowości by otworzyć tutaj swoją kancelarię prawniczą poznaje utalentowaną projektantkę. Szybko orientują się, że łączy ich coś więcej niż przykre doświadczenia z przeszłości. Czy uda im się zbudować wspólnie przyszłość, zwłaszcza gdy wiedzą, że ich oprawcy wkrótce wyjdą na wolność?

W poszukiwaniu prawdy” to typowa powieść autorki. Wątki obyczajowo-kryminalne przeplatają się z romansem. Początek książki wręcz rozdziera emocjonalnie serce. Potem chwila oddechu, ustabilizowania, by na koniec ponownie wzbudzić w czytelniku ciekawość i nowe emocje. To sprawia, że od książki trudno się oderwać. To powieść która na pewno pozostanie na długo w pamięci. Podczas jej czytania potrafiłam sobie wyobrazić bohaterów, miejsca w których przebywali, gdyż autorka ze szczegółami opisywała okolice, wystroje wnętrz, a nawet to co ubierali się bohaterowie. To pobudzało wyobraźnie i pozwalało, by w mojej głowie powstawały obrazy, jak klatki kręconego filmu.
Bardzo dobrze w powieści zobrazowany został temat przemocy domowej. Można było wczuć się w odczucia osób nad którymi się znęcano, wręcz poczuć ból jaki czują. Również od strony psychologicznej, autorka pokazuje nam próby radzenia sobie z lękiem, przeszłością, która w psychice bohaterów zostawiła trwały ślad. Ponownie przekonujemy się jak ważna jest rodzina, przyjaciele, ale i obcy ludzie, którzy potrafią uwierzyć w nasze słowa i wyciągnąć rękę by nam pomóc.

Nora Roberts sięgnęła po trudny temat. Niestety nadal są domy, gdzie pod przykrywką kłamstwa, za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się dramaty. Ofiary boją się swoich oprawców do takiego stopnia, że nigdy nie zgłoszą tego co się u nich dzieje. Wolą cierpieć w swoich czterech ścianach, dalej dawać się poniżać, aż do momentu gdy nie dojdzie do tragedii. Najbardziej bolało mnie to, że matka Zena pozwalał na takie traktowanie swoich dzieci. To, że sama pozwalała się bić, według ustalonych wcześniej zasad, wszędzie tylko nie po twarzy, nie znaczy, że niewinne osoby miały cierpieć, a ona się temu biernie przyglądała i kryła oprawcę.
Wiem, że przy książkach tej autorki trzeba się liczyć z dawką emocji i na pewno nie będziemy się nudzić. Tak było i w tym przypadku.

Polecam serdecznie również powieść „W ukryciu”, którą czytałam wcześniej i zakończyłam nią 2019 rok. Może w wolnej chwili też napiszę o niej parę słów.

Zachęcam do lektury książek autorki. Ja mam zamiar jeszcze nie raz sięgać po jej powieści.



czwartek, 2 stycznia 2020

Styczeń 2020 - moje plany

Czytam powieści o tematyce obozowej


Dlaczego wybrałam taką tematykę na styczeń. W dniu 27 stycznia 1945 r. żołnierze 60. armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy KL Auschwitz. W obozie macierzystym, Birkenau i Monowitz wyzwolenia doczekało ok 7000 więźniów. Chcę w ten sposób uczcić pamięć wszystkich osób, którym nie było dane doczekać wolności.
Wiele nowości ukaże się w tym i przyszłym miesiącu w tej tematyce. Mam nadzieję, że oprócz literatury którą mam w domu, sięgnę też po coś z nowości.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym tematem. Trzy powieści wywarły na mnie ogromne wrażeni i na długo pozostaną w mojej pamięci.
 "Chłopiec w pasiastej piżamie" - John Boyne, 

"Kołysanka z Auschwitz" - Mario Escobar 

oraz "Dziewczęta z Auschwitz" - Sylwia Winnik.

Temat trudny. Wiem, że będę musiała sobie dawkować emocje, robiąc przerywniki, czytając lżejszą literaturę. Mam nadzieję, że podzielicie się swoimi wrażeniami z przeczytanych książek.

W ramach wyzwań mam w planach jeszcze przeczytanie powieści takich autorów jak: 
Małgorzata Rogala, Magdalena Wala, Adam Mickiewicz - w ramach wyzwania z Agnieszką Śliwą
Małgorzaty Mroczkowskiej - w ramach czytelniczego wyzwania z "Książką jej do twarzy"
oraz książkę miesiąca którą wg głosowania będzie prawdopodobnie "Kasztanowy ludzik" - Soren Sveinstrup.
Wyzwanie na LC to w tym miesiącu - książka której nie doczytałam w 2019 roku. Mam parę takich tytułów, choć nie wiem czy znajdę czas by sięgnąć po wszystkie. Jedną już skończyłam - to powieść Nory Roberts "W poszukiwaniu prawdy". Jutro postaram się by pojawiła się recenzja tej książki.

Styczeń zapowiada się bogaty czytelniczo, mam nadzieję, że czas pozwoli mi na lekturę. 

Pozdrawiam i życzę wszystkim udanego Nowego Roku 2020

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Czytelnicze wyzwanie 2020

Moje czytelnicze plany na 2020 rok

Moje wyzwanie czytelnicze na 2020 rok.
Chciałabym w każdym miesiącu przeczytać przynajmniej trzy powieści na dany temat.

Oto wymyślone przeze mnie tematy na 2020 rok: Styczeń - Literatura obozowa Luty - Książki o miłości Marzec - Z kobiecym imieniem Kwiecień - Z przyrodniczym akcentem Maj - Miesiąc z powieściami wielotomowymi (cykle) Czerwiec - Bohaterem jest dziecko Lipiec - Wakacje w Polsce Sierpień - Wakacje za granicą Wrzesień - Z dawnej epoki Październik - Trudne tematy (powieść psychologiczna) Listopad - Z historią w tle Grudzień - Świąteczne klimaty

Na FB utworzyłam grupę Czytelnicze wyzwanie 2020. Grupa ma na celu wymianę opinii o przeczytanych książkach oraz przedstawienie propozycji powieści, po które można sięgnąć w danej tematyce.

Czytelnicze wyzwanie 2020 - link Zapraszam do wspólnej zabawy

Podsumowanie roku 2019

Co przeczytałam w mijającym roku.



Rok 2019 był dla mnie rokiem udanym. Przeczytałam bardzo wiele ciekawych powieści. Każda z nich pozostawiła po sobie jakiś ślad. Wzięłam udział w paru wyzwaniach i choć nie wszystkie udało mi się ukończyć jestem z siebie bardzo zadowolona.

W 2019 roku przeczytałam 75 książek, a jedną jeszcze czytam i może uda mi się ją ukończyć przed północą.
Najgorszymi czytelniczo miesiącami był wrzesień i październik. Powrót do pracy i mnóstwo papierkowej roboty, sprawiło, że nie miałam czasu by sięgnąć po książkę. Przeczytałam po jednej książce w każdym z tych miesięcy.
Trudno mi będzie wybrać najlepszą książkę roku, ale parę z nich chciałabym wymienić.
Na pewno w mojej pamięci pozostaną książki Magdaleny Majcher: Cud grudniowej nocy, W cieniu tamtych dni, Jeszcze jeden uśmiech, Stan niebłogosławiony, Dzień w którym cię poznałam oraz Nadmorska Saga.
Na bieżąco starałam się czytać rozpoczęte cykle Karoliny Wilczyńskiej: Stacja Jagodno oraz Rok na Kwiatowej. Przeczytałam też dwa tomy Kawiarenki za Rogiem. Uwielbiam książki tej autorki i wiem, że nie zabraknie jej i w kolejnym roku.
Kolejną moją ulubioną autorką jest Agnieszka Lis. W tym roku przeczytałam jej powieści: Muzyka Twojej duszy, Karuzela, Jutro będzie normalnie, Pocztówki, Zapach goździków.
Większość powieści po które sięgałam to powieści polskich autorek. Moim odkryciem tego roku była Sylwia Trojanowska. Jej cykl Sekrety i kłamstwa bardzo mi się podobał. Miłe chwile spędziłam również z Joanną Szafrańską. Pokochałam Zojkę i Malinę. Urzekły mnie też powieści duetu Liszewska, Kornacki. Napisz do mnie i kolejne powieści z cyklu sprawiły, że łezka zakręciła się w oku. Nie czytałam jeszcze świątecznej książki tego duetu, ale mam zamiar szybko to nadrobić.
Oczywiście sięgnęłam też po powieści innych ulubionych autorek: Agnieszki Olejnik, Jolanty Kosowskiej, Natalii Sońskiej, Gabrieli Gargaś, Magdaleny Witkiewicz, Agnieszki Krawczyk, Wioletty sawickiej i Agaty Przybyłek.
Odkryciem roku był autor Wojciech Chmielarz. Przeczytałam dwie powieści tego autora: Żmijowisko i Podpalacz. Na pewno wrócę jeszcze do jego książek. Bardzo podoba mi się styl pisania tego autora.
Z zagranicznych autorów sięgnęłam po Virginię C. Andrews. Ponownie przeczytałam Willow i Kwiaty na poddaszu z dużą chęcią dokończenia obu cykli. Niestety nie udało mi się to. Pod koniec roku wróciłam do powieści mojej ulubionej autorki Nory Roberts. "W ukryciu" przeczytałam w ciągu trzech dni i trudno było mi się oderwać od lektury.
Bardzo duże wrażenie wywarła na mnie książka Kołysanka z Auschwitz - Mario Escobar. Oczywiście nie obyło się bez łez i konieczności dawkowania sobie lektury.
W listopadzie i grudniu sięgnęłam po 8 powieści w świątecznym klimacie. Każda miała coś fajnego w sobie i pozwoliła mi nastawić się pozytywnie do tego pięknego okresu.
Oprócz powieści obyczajowych, kryminałów i powieści z wątkiem historycznym sięgałam po książki naukowe. Najbardziej podobały mi się: Fakt, nie mit - Piotra i Oli Stanisławskich oraz 10 minut uważności. Jak pomóc dzieciom radzić sobie ze stresem i strachem. - Goldie Hawn i Wendy Holden
To był czytelniczo piękny rok. Oby następny był taki sam, a może i lepszy.
Nie udało mi się nadrobić zaległości czytelniczych. Ciągle więcej kupuję książek niż jestem w stanie przeczytać, do tego ciągle coś przynoszę z biblioteki, a praca nie daje mi zbyt dużo wolnego czasu, by swobodnie zająć się tylko czytaniem. Tego nie da się zmienić - niestety.
W nowym roku mam bogate plany, a co z tego wyniknie to się okaże. Już wkrótce moje wyzwanie na 2020 rok.



niedziela, 3 listopada 2019

Trzy razy M - Justyna Chrobak

Czy można uciec od przeszłości?

Autor: Justyna Chrobak
Tytuł: Trzy razy M
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2019
Stron: 320

Moja ocena: 5/6

"Nikt nie potrafi bezbłędnie zaprojektować sobie życia" cytat z okładki.





       Justyna Chrobak mieszka w Bielsku-Białej. Jest autorką takich książek jak: „Zapach Miłości” czy „Córka lasu”. W tym roku ukazała się kolejna powieść pani Justyny – „Trzy razy M”, którą miałam okazję przeczytać w ramach BookTour organizowanego przez Andżelikę Jaczyńską. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale wiem, że nie ostatnie.

Bohaterką „Trzy razy M” jest 27-letnia Małgosia, która po toksycznym związku ze swoim poprzednim partnerem Tomaszem, wyprowadza się z Wrocławia do Bielska-Białej, gdzie mieszka jej starsza siostra. To właśnie ona pomaga jej stanąć na nogi i uwierzyć w to, że wszystko w jej życiu się ułoży. 
Po dwumiesięcznym poszukiwaniu pracy, Małgorzata znajduje zatrudnienie w firmie Korzyński&Brzozowski, która zajmuje się projektowaniem terenów zielonych. Dwóch młodych, przystojnych prezesów różniących się od siebie pod względem charakterów jak ogień i woda bardzo zmienią jej życie. 
Marcin – spokojny, pełen wrażliwości i bardzo sympatyczny człowiek, drugi - Mikołaj opryskliwy, zarozumiały i pewny siebie mężczyzna. To właśnie z nimi będzie współpracować nasza bohaterka. To tutaj rozpocznie się jej nowa kariera zawodowa i nie tylko. (Trzy razy M)

W życiu młodej kobiety wszystko zaczyna się układać, aż do momentu, gdy na jej drodze ponownie pojawi się mężczyzna z przeszłości. Co się wydarzy i jak potoczą się losy naszej bohaterki, tego Wam nie zdradzę. Nie chcę nikomu zabierać przyjemność z czytania 😊

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Małgosię i pozostałych bohaterów powieści. Nawet Mikołaja. Autorka bardzo ciekawie wymyśliła swoje postacie. Widać jak zachodzą w nich zmiany, zwłaszcza po głównej bohaterce. Małgosia gdy ją poznajemy, jest załamaną, zlęknioną i bardzo nieśmiałą kobietą. Po tym co przeszła, to nic dziwnego. Nowa praca, która bardzo jej się podoba i kontakt z ludźmi pozwala jej odzyskać wiarę w siebie i swoje możliwości, a przede wszystkim pozwala jej na nowo uwierzyć w mężczyzn.  Bo nie wszyscy mężczyźni to sadyści znęcający się psychicznie i fizycznie nad kobietą. Są też tacy, którzy dla swojej wybranki, są w stanie poświęcić bardzo dużo.

Justyna Chrobak napisała bardzo fajną książkę, którą czyta się lekko i przyjemnie. Jej bohaterowie są bardzo autentyczni. Takich ludzi możemy spotkać na swojej drodze. Sama chciałabym mieć taką siostrę jak ma Małgosia.

Akcja powieści toczy się w swoim tempie, nie za szybko, ale i nie za wolno. Sprawia to, że trudno nam oderwać się od lektury, mimo tego, że można domyśleć się zakończenia.

W powieści „Trzy razy M” znajdziecie wątki miłosne, prawdziwą przyjaźń i siostrzane oddanie. Będzie też mały wątek związany z przestępstwem finansowym oraz kilka śmiesznych nieporozumień.
Książka pozwala nam uwierzyć, że mimo tego, że trudno jest uciec od przeszłości, to zawsze możemy spotkać w swoim życiu osoby, które pomogą nam w trudnych sytuacjach. Pozwolą nam ponownie uwierzyć w prawdziwą miłość. Każdy z nas ma jakieś swoje tajemnice, które wpływają na jego zachowanie i to jak go odbieramy. Nie zawsze uda się nam poznać drugą twarz człowieka, ale często jest ona diametralnie różna od tej, którą znamy. Warto dobrze poznać drugą osobę, nim wyrazimy o nim opinię po pierwszym spotkaniu.

Polecam lekturę wszystkim, którzy lubią romantyczne powieści. A ja sama chętnie sięgnę po inne powieści autorki.

niedziela, 2 czerwca 2019

Czytelnicze podsumowanie maja 2019

MAJ 2019

Maj zleciał nawet nie wiem kiedy. Mimo, że było parę dni wolnego, to pracy miałam tak dużo, że nie miałam czasu, a czasami siły by poczytać. Nie ma więc wielu książek przeczytanych w tym miesiącu, ale na pewno każda z nich była wartościowa i dla mnie ważna. Oto książkowe podsumowanie maja:

Przeczytanych książek: 4
Przeczytanych stron: 2012

Tytuły przeczytane w tym miesiącu:
1. Rodzina jest najważniejsza - Dawn Barker
2. Piękna miłość - Wioletta Sawicka
3. Cymanowski młyn - Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda
4. Karuzela - Agnieszka Lis

Wyzwania z tego miesiąca:
I. Autorka miesiąca - Agnieszka Lis. Przeczytana jedna powieść tej autorki, choć w planach miałam więcej. Chciałam przeczytać wszystkie te książki, których jeszcze nie znam. Uwielbiam powieści pani Agnieszki. Może w tym miesiącu uda mi się doczytać brakujące tytuły, no i nowość jest już zamówiona :)
II. Lektura miesiąca: Złota klatka - Camilla Lackberg - tym razem mi się nie udało przeczytać lektury miesiąca, choć chciała wreszcie poznać jak pisze ta autorka. Jeszcze nigdy nie przeczytałam żadnej jej powieści.
III. Wyzwanie Lubimy Czytać - Książka która ma jednowyrazowy tytuł. Jedna powieść się tutaj zalicza: Karuzela - Agnieszki Lis
IV. Powieści wydane w 2019 roku: Rodzina jest najważniejsza - Dawn Barker, Piękna miłość - Wioletta Sawicka, Cymanowski młyn - Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

Krótko, wrażenia z przeczytanych powieści:
1. Rodzina jest najważniejsza - Dawn Barker
Wydawnictwo Prószyński i S-ka wydają cykl powieść Kobiety to czytają! Zawsze chętnie sięgam po powieści z tego cyklu, pozwalają mi bowiem poznać nowych autorów i ciekawe powieści na które pewnie nie zwróciłabym uwagi. Dawn Barker napisała jeszcze dwie powieści, które wydało wydawnictwo w tym cyklu: Pęknięte odbicie oraz Pozwól jej odejść. Obie czekają na półce na swoją kolej. Ja przygodę z jej powieściami rozpoczęłam od najnowszej - Rodzina jest najważniejsza.
Bohaterami książki jest małżeństwo z dwójką dzieci. Emily i Paul mają piękny dom i nie narzekają na brak gotówki. Gdy ich poznajemy, widzimy kochającą się rodzinę z normalnymi problemami dnia codziennego. Nic nie wskazuje na to, że mogłoby się tam coś dziać niedobrego. A jednak...
Paul po przeprowadzce ze Szkocji do Australii wykonuje pracę, która jest nie tylko pracą, ale i pasją, do tego przynosi spore pieniążki. Jednak ma też wady. Na licznych spotkaniach promocyjnych, które często odbywają się w hotelach z kasynami, jest on narażony na pokusy związane z hazardem. Niestety nie potrafi się on przed nimi uchronić i staje się on nałogowym hazardzistą, doprowadzając rodzinę do ruiny.
Jego zapewnienia, że wszystko będzie dobrze, nie bardzo przekonują Emily, którą martwią jeszcze problemy zdrowotne syna. Pewnego dnia Paul wyjeżdża by uporać się ze swoją chorobą i podejmuje leczenie w dość kontrowersyjnej prywatnej klinice.
Podczas nieobecności męża Emily musi podjąć decyzję dotyczącą leczenia ich syna Camerona. Chłopiec miewa ataki agresji, liczne natręctwa i problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami i dorosłymi. Ponieważ jego stan pogarsza się, Emily wprowadza do leczenia silne leki farmakologiczne. Takie leczenie na pewno nie spodobałoby się jej mężowi, dlatego robi to w tajemnicy, ale jak to z tajemnicami bywa, często zostają one odkryte w najmniej nieoczekiwanym momencie. I tak się staje tym razem. Gdy Paul dowiaduje się o tym co zrobiła jego żona, zabiera syna i wyjeżdża z nim do Szkocji.
Żeby problemów nie było za mało to pojawiają się również problemy z córką.
Autorka porusza w swojej powieści wiele problemów o których słyszymy na co dzień. Czasami spotykamy się z nimi tuż obok, wśród znajomych, rodziny czy przyjaciół. Zwraca nam uwagę na problemy współczesnej młodzieży (i nie tylko) - izolację społeczną spowodowaną uzależnieniem od Internetu i portali społecznościowych, problemami zaburzeń odżywiania czy uzależnień od używek, narkotyków czy alkoholu oraz problemy z sektami, które starają się kierować naszym życiem. Pokazuje nam do czego to wszystko może nas doprowadzić. Czy rodzinie uda się pokonać wszystkie trudności, to już musicie przeczytać sami, ja bardzo polecam lekturę Rodzina jest najważniejsza.
2. Piękna miłość - Wioletta Sawicka
Powieści tej autorki polecam z czystym sumieniem. Pisze powieści które zawsze wywołują emocje, a Piękna miłość miała ich już potrójną ilość. Bez paczki chusteczek nie ma co się zabierać za lekturę. Przez 100 stron powieści łzy leciały mi ciurkiem. Basia i Michał pasują do siebie jak przysłowiowe dwie połówki pomarańczy. Są dla siebie wszystkim, mają swoje plany, dzieci w przyszłości, aktualnie budowa domu w cudownym miejscu, który Basia jako architekt sama zaprojektowała. Marzeniem Michała jest otwarcie własnej restauracji, bo jest świetnym kucharzem amatorem, a pracuje jako zawodowy żołnierz.  Jego pomysłowe dania zachwycają podniebienia przyjaciół i rodziny. Wszystko układa się cudownie, aż do momentu gdy Michał nie wraca z misji do Afganistanu.
Piękna miłość to powieść o tym jak trudno pogodzić się z utratą bliskiej osoby, o trudnych życiowych decyzjach i o tym jak ważna jest przyjaźń w naszym życiu i kiedy naprawdę poznajemy prawdziwych przyjaciół. Polecam to cudowna powieść.
3. Cymanowski młyn - Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda
Powieść autorstwa dwójki znanych pisarzy, których tematyka książek różni się diametralnie. Magdalena Witkiewicz, autorka powieści obyczajowych, z wątkami romansu i cudownymi zakończeniami. Stefan Darda autor książek grozy. Spodziewałam się od początku wielkich emocji, ale one były dawkowane nam powoli, dopiero końcówka była nimi nasycona i nie można się było oderwać od lektury. Może dlatego też tak leniwie mi się tą powieść czytało, do pewnego momentu.
Bohaterami powieści są Monika i Maciej, małżeństwo z dość sporym stażem, ciągle goniącym za karierą, co powoduje, że w ich małżeństwie coś zaczyna się psuć. Ktoś robi im niespodziankę i wykupuje im wczasy w ośrodku Cymanowski Młyn w miejscowości Cymany, która słynie z pięknej okolicy, ale również legendzie o zaginionej na pobliskich bagnach młodej dziewczynie. Na początku ich wyjazdu wszystko zaczyna się cudownie układać. Małżeństwo odkrywa siebie na nowo i wydaje się, że wszystko będzie cudownie. Jednak pewnego dnia Maciej otrzymuje telefon z pracy i nagle wyjeżdża, nie wyjawiając Monice powodu wyjazdu. Do tego jego powrót zaczyna się przedłużać. Monika stwierdza, że Maciejowi już na niej nie zależy i wdaje się w namiętny romans z synem właściciela pensjonatu, który coraz bardziej przypomina jej, jej byłego narzeczonego, który zginął w wypadku motocyklowym. Mamy więc w powieści duchy z przeszłości, zaginiony skarb, niewyjaśnione morderstwa i miłość. Ciekawie napisana książka. Warto po nią sięgnąć.
4. Karuzela - Agnieszka Lis
Kolejna moja ulubiona autorka i kolejna powieść, która wywołała u mnie wiele emocji. Trochę spowodowane to też było tym, że w mojej rodzinie choroba nowotworowa zabrała ostatnio, dwie bliskie mi osoby, a i wśród znajomych ten "skorupiak" ma swoje żniwa. Cudownie napisana powieść o walce z chorobą nowotworową i wpływie tej choroby na całą rodzinę. Główną bohaterką powieści jest Renata. Jest cudowną żoną i matką trójki dzieci. Zajmuje się domem i robi to świetnie, bo jest zorganizowana i zawsze o wszystkim pamięta. Dba o wszystkich, ale najmniej o siebie samą, bo dom jest najważniejszy, dzieci i mąż na pierwszym miejscu. Żyje w biegu i gdy pojawiają się pierwsze symptomy choroby ignoruje je, zwalając na przemęczenie. Długo zwleka z pójściem do lekarza i zrobieniem badań. Ich wynik jest ciosem dla niej i całej rodziny. Renata ma białaczkę i to już w stadium dość zaawansowanym. Życie wszystkich członków rodziny zmienia się diametralnie. Pobyty w szpitalu, walka o każdy dzień. To powieść w której nie znajdziecie cukierkowego zakończenia. To książka która oszałamia, wzrusza, zmusza nas do zastanowienia się nad swoim życiem. To co bardzo mi się podobało w tej powieści to tak jak autorka pokazała nam, jak ludzie stojący z boku widzą osobę chorą na raka. Jak odbierały to koledzy i koleżanki dzieci bohaterki, nauczyciele, współpracownicy męża Renaty. Ale również, jej zapatrzona w siebie teściowa. Samo życie. To jak traktujemy osoby chore na raka, jakby ich obecność koło nas spowodowała, że sami zachorujemy. Momentami łzy same cisnęły się do oczu. Karuzela to też powieść o prawdziwej przyjaźni, oddaniu i potrzebie wsparcia w trudnych chwilach. Cudowna powieść, którą każdy z nas powinien przeczytać, bo uczy nas empatii. Serdecznie polecam.

Mimo, że książek w tym miesiącu było tylko 4 to każda z nich na długo zostanie w mojej pamięci. A co Wam się udało fajnego przeczytać w tym miesiącu?