Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura włoska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2012

Szewc papieża - Paolo Mosca


Autor: Paolo Mosca
Tytuł: Szewc papieża i inne opowiadania
Tytuł oryginalny:Il ciabattino del Papa e altre storie.
Tłumaczenie: Anna Bagnowska
ISBN: 978-83-62994-81-6
Wydawnictwo: Bernardinum
Rok wydania: 2011
Stron: 319
Moja ocena: 4/6

Paola Mosca – dziennikarz i pisarz urodził się w Pallanza, ale mieszka i pracuje w Rzymie. Studiował nauki polityczne na Akademii Małego Teatru w Mediolanie. Jest autorem wielu powieści, zbioru wierszy i wywiadów. W swoich dziełach porusza tematykę wewnętrznych emocji i uczuć człowieka. „Szewc papieża i inne opowiadania” to zbiór siedemdziesięciu opowiadań ludzi związanych z papieżem, współpracujących z Watykanem lub po prostu mieszkających w sercu stolicy apostolskiej. Znajdziecie tutaj historie życia, kardynałów, sióstr zakonnych, ale również zwykłych ludzi wykonujących pracę na zlecenie papieża np. szewców, kwiaciarzy, zegarmistrza czy piekarza. Każda historia jest inna, opisuje zwyczajne życie nie dostrzegalne podczas transmisji z Watykanu. Osoby które poznamy są w różnym wieku i te bardzo młode i takie, które służą już czwartemu papieżowi. Z ich opowieści emanuje spokój, dobro i taka atmosfera uwielbienia tego co robią. O swojej pracy opowiadają z wielkimi emocjami. Można dowiedzieć się wielu ciekawostek zza murów Watykanu. Czy wiecie np. skąd pochodzą kwiaty na ceremonie?
„Na dekoracje w okresie Wielkiego Czwartku do środy po Wielkanocy są dostarczane z Holandii: tulipany, hiacynty, irysy i azalie. Na Niedzielę Palmową Bazylikę oraz plac świętego Piotra dekorujemy drzewkami oliwnymi oraz palmami, które przybywają z Puglii. Na Boże Narodzenie kolumny Berniniego oraz dolną część Ołtarza Spowiedzi ozdabiamy kwiatami z Sanremo: białą i czerwoną gwiazdą betlejemską oraz ostro krzewem.” s.21
Każda z osób opisuje swoje spotkania z papieżem lub wcześniej z kardynałem, którego potem wybrano na papieża. Wielu z nich przeżyło jakiś cud, poczuło dotknięcie Bokiej ręki.
Kardynał Francesko Marchisano opowiada: „Miałem sparaliżowaną tętnicę szyjną, ale po operacji została sparaliżowana prawa struna głosowa. Nie mówiłem. Miałem szczęście uklęknąć przed Papieżem (Janem Pawłem II). On długo gładził moją szyję i powiedział, że będzie się za mnie modlił, a ja abym kontynuował leczenie. Teraz słyszy mnie Pan, mówię normalnie.” s. 33
Tą obecność Boskiej opatrzności czuć we wszystkich wspomnieniach opisanych w tej książce. Ale czasami my sami je zauważamy. „Któż z nas nie pamięta jak wiatr przekładał strony Ewangeliarza? I jak powiewał szatami kardynałów i biskupów? Tego kwietniowego ranka 2005 roku słońce oświetlało plac świętego Piotra, żegnając Jana Pawła II” s. 195 Tylko, że wg Allesandro Catteneo, który szyje szaty dla księży Watykanu, wiatr nigdzie indziej nie wiał.
Książkę czyta się bardzo fajnie i szybko, poznane historie są ciekawe i wciągają czytelnika. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o tym okrytym ciągle tajemnicą miejscu.
Serdecznie polecam książkę to miła lektura dla ducha i umysłu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu i portalowi Sztukater
 

niedziela, 13 listopada 2011

Pensjonat Sosnówka - Maria Ulatowska


Autor: Maria Ulatowska
Tytuł: Pensjonat Sosnówka
ISBN: 978-83-7648-701-4
Wydawnictwo: Prószyński i Spółka
Rok wydania: 2011
Stron: 359
Moja ocena: 5,5/6
„Podjechała pod samą bramę, zatrzymała samochód i rozejrzała się z ciekawością. Ujrzała pięknie odrestaurowany dworek, stojący pośród sosen, obok kępy zieleniących się teraz brzózek.” S.59-60
Zauroczona „Sosnowym dziedzictwem” z przyjemnością sięgnęłam po kontynuację powieści pani Marii Ulatowskiej „Pensjonat Sosnówka”.
Dziedziczka Sosnowego Dworku Anna Towiańska otwiera w nim Pensjonat. Piękna okolica, pobliskie jeziorko i cudownie odremontowany dworek, są kuszącą propozycją na spędzenie urlopu dla wędkarzy, grzybiarzy i ich rodzin oraz wszystkich, którzy chcą odpocząć od zgiełku wielkiego miasta. Do tego promocyjne ceny. Wszystkie te atuty sprawiają, że Pensjonat cieszy się dużym zainteresowaniem. W prowadzeniu Pensjonatu pomagają bohaterce jej przyjaciele. Niezastąpiona Pani Malina, dba o wyżywienie i pomaga w porządkach w Pensjonacie, Dyzio, który odkrywa nam swoją tajemnice z przeszłości, maluje piękne obrazy i jest „złotą rączką” dworku.
Nie zabraknie w Sosnowym Dworku wielkich uczuć. Ania odkryje, że zakochała się w Jacku. Jacek wraz z braćmi pomagał wyremontować dziedzictwo Towiańskich.
„Zrozumiała także, że coraz bardziej jest zafascynowana Jackiem, jego siłą charakteru, tym, jak sobie poradził za swoim okresem alkoholowym – wprawdzie nie był alkoholikiem, ale przez jakiś czas pił całkiem ostro i gdyby nie przestał, łatwo mógłby wpaść w nałóg. Tym, że stał się dla małego Florka matką i ojcem. Tym, że potrafił stworzyć całkiem prężnie działającą firmę, dając utrzymanie nie tylko sobie, ale i dwóm braciom oraz – od czasu do czasu- ojcu…” s.78-79
Ale to nie jedyna para, która odkryje swoje uczucia w tym pięknym miejscu.
Poznajemy ciekawe historie pensjonatowych gości. Wiele z nich chwyta za serce. Rodzą się nowe przyjaźnie, ale i pojawiają nowe problemy. Do miasteczka wraca Viola, była żona Jacka, która chce odzyskać syna – Florka. Swoim zachowaniem postawi ona całe Towiany na nogi.
Niespodziankę dla swojej pani przygotuje również Szyszka, a w progach Sosnowego Dworku schronienie znajdzie kotka z czwórką swoich maleńkich kociąt. A to nie jedyni nowi mieszkańcy Pensjonatu.
Bajkowy świat powieści znowu mnie oczarował. Autorka w swojej powieści podkreśla, jak ważna jest przyjaźń w naszym życiu. Pokazuje jak istotne jest wzajemne zaufanie i prawdziwa miłość. Ile krzywdy można wyrządzić drugiej osobie, jednym słowem, powiedzianym w gniewie, nerwach i totalnie nieprzemyślanie. Ponownie uderza czytelnika dobro płynące ze stron powieści. Nie trudno nie pokochać bohaterów powieści a opisy przyrody wręcz pozwalają nam poczuć zapach lasu i usłyszeć szum jeziora.

„Dzieci, które z początku wlokły się ze znudzonymi minami z tyłu, po pewnym czasie jednak zaczęły dostrzegać otaczające je piękno lasu. Słońce, prześwitujące przez wysokie gałęzie drzew, tworzyło koronkowe wzory na mchu, a delikatne listki rosnących tu i ówdzie brzózek leciutko drżały, poruszane delikatnym wiaterkiem. Gdzieniegdzie, pośród mięciutkich poduszeczek leśnego mchu rozkwitały już pojedyncze gałązki wrzosów, tworząc miłą dla oka mieszankę kolorów. Wysokie czubki sosen kołysały się na tle błękitnego nieba ozdobionego tu i ówdzie pasemkami białych obłoczków.” s.278
Bardzo przydatne okazało się drzewo genealogiczne rodziny i bliskich Ani. Szczerze przyznam, że po przeczytaniu pierwszej części miałam mały mętlik co do nazwisk, kto kim był dla kogo. Drzewo pozwoliło tę wiedzę uporządkować.
Wspaniale było ponownie przenieść się do tego pięknego miejsca. Gdy skończyłam czytać „Pensjonat Sosnówka” żałowałam, że nie mam możliwości by sięgnąć po następną powieść pani Marii „Domek nad morzem”.
Pani Maria Ulatowska napisała powieść, która pozwala nam spędzić urokliwe chwile na lekkiej i przyjemnej lekturze. Pozwala zapomnieć o problemach dnia codziennego, oderwać się od codzienności i uwierzyć, że na miłość zawsze jest czas. Niezależnie od tego czy mamy naście czy 60-dziesiąt lat.
Zapraszam więc do odwiedzenia tego optymistycznego miejsca, pełnego pozytywnych fluidów i dobra stworzonego przez autorkę.

Książkę mogłam przeczytać dzięki akcji Włóczykijka, za co serdecznie dziękuję organizatorkom.

poniedziałek, 31 października 2011

Biała jak mleko czerwona jak krew - Alessandro D`Avenia

Autor: Alessandro D`Avenia
Tytuł: Biała jak mleko czerwona jak krew
Tytuł oryginalny: Bianca come il latte, rossa come il sangue
Tłumaczenie: Alina Pawłowska
ISBN: 978-83-240-1653-2
Wydanie: I
Rok wydania: 2011
Stron: 309
Wydawnictwo: Znak Literanova
Moja ocena: 5,5/6
„Dzisiaj zacznę pisać. Muszę utrwalić wszystko, co przeżyłem, by nigdy tego nie zapomnieć. Nie wiem, czy mi się uda, ale przynajmniej raz chciałbym się do czegoś porządnie przyłożyć. Będę pisał ołówkiem… Nie, lepiej długopisem z czerwonym wkładem. Czerwonym jak krew, czerwonym jak miłość – nie ma odpowiedniejszego tuszu do zapisywania białych kart życia. Warto pamiętać tylko to, co zapisane krwią. Krew nie popełnia błędów, więc nikt nie będzie nanosił poprawek. Biel tych stron nie robi już na mnie wrażenia; zawdzięczam to Beatrice, tej, która była biała jak mleko i czerwona jak krew.” S.304

Są powieści, które na długo pozostają w pamięci. Są takie książki, które zmuszają nas do przemyśleń. „Biała jak mleko czerwona jak krew” do tego typu książek należy.
Bohaterem powieści i zarazem jej narratorem jest Leo. Zwykły, zbuntowany 16-nastolatek. Uczęszcza do trzeciej klasy liceum, uwielbia grać w piłkę nożną, słuchać muzyki i spędzać czas z przyjaciółmi. Wraz z kolegami bierze udział w międzyklasowych rozgrywkach sportowych. Ich zespół nazywa się Piraci. Po szkole spotyka się ze znajomymi na przystanku pod szkołą. Jego najbliższą przyjaciółką jest Silvia. Ma psa – jamnika o imieniu Terminator. Leo przechodzi typową dla swojego wieku huśtawkę hormonalną, bunt nastolatka. Anty nastawiony do nauczycieli i szkoły, zbuntowany przeciwko dorosłym.
„Podzieliłem się dzisiaj moimi problemami z Terminatorem. Tak, bo przekonałem się wielokrotnie, że o ważnych sprawach nie warto rozmawiać z dorosłymi. Najczęściej nawet nie słuchają ale kwitują: „Nie myśl o tym, zobaczysz, że to wkrótce minie bez śladu”. Nie rozumieją, że jeżeli zwracam się do nich z jakimś problemem, robię to dlatego, że problem nie mija. Od dorosłych można się też spodziewać serii stwierdzeń rozpoczynających się od słowa „kiedyś”: „Kiedyś to zrozumiesz” albo „Kiedyś będziesz miał własne dzieci i wtedy…” albo „Kiedyś, jak będziesz pracował…”. …s.55
Najważniejszą jednak zmianą w jego życiu jest pierwsza miłość. Gdy po raz pierwszy zobaczył piękną rudowłosą Beatrice wiedział, że będzie jego urzeczywistnieniem marzeń. Nie ma jednak tyle odwagi by podejść do dziewczyny i wyznać jej swoje uczucia. Z pomocą przychodzi mu przyjaciółka, która zdobywa dla niego jej numer telefonu komórkowego. Jednak miłość jego życia nie odpowiada na smsy, dlaczego? Chłopak nie czuje się z tym dobrze, opuszcza się w nauce, zaczyna wagarować. Pewnego dnia Beatrice nie pojawia się w szkole. Okazuje się, że jest w szpitalu. Stwierdzono u niej białaczkę. Leo postanawia oddać dla niej krew, by ratować jej życie. Dla niej zrobiłby wszystko. Pisze do niej list, w którym wyznaje jej swoje uczucia i opowiada o swoim poświęceniu. Gdy jedzie na swoim skuterze oddać jej list, wpada pod samochód. Wypadek jest na tyle poważny, że na dwa miesiące musi zostać w szpitalu. W tym samym szpitalu, leży Beatrice. Kolejna chemioterapia nie przynosi zamierzonego rezultatu. Dziewczyna jest słaba, straciła włosy i radość życia. Leo postanawia skorzystać z okazji i tym razem oddać jej list osobiście. Czy mu się uda? Czy spełni swoje marzenie o wspólnym życiu z Beatrice?
„Biała jak mleko czerwona jak krew” to wspaniała książka, pełna pięknych słów na temat miłości, życia, marzeń i oddania drugiej osobie.
„Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami.
Miłość jest czerwona jak krew” s. 105
Autor wspaniale przekazuje nam uczucia młodego chłopaka. Jego cierpienie i uniesienie na skrzydłach miłości. Wspaniale nakreśla nam też postać chorej na białaczkę dziewczyny. Jej nastawienie do życia i przygotowanie się na opuszczenie najbliższych. Zmagania Beatrice z chorobą i to jak pomocna jest wówczas rozmowa z drugą osobą. Podziwiam młodą dziewczynę, za jej nastawienie do zbliżającej się śmierci. Dla mnie jest to w tej chwili nie do pomyślenia, a co dopiero, gdy ma się naście lat i całe życie przed sobą.
 Poznajemy też znaczenie przyjaźni. Silvia wspiera we wszystkich poczynaniach Leo. Pomaga mu zbliżyć się do Beatrice, pomaga napisać mu list do niej. Wkrótce przekonamy się, że nie jest to tylko przyjaźń. Ale Leo, zaślepionego miłością do umierającej rudowłosej piękności, nie widzi tego. Widzi to jednak sama Beatrice.
„-Kiedy mówisz o Silvii, oczy błyszczą ci jak gwiazdy. Beatrice często mówi niesamowite rzeczy z prostotą dziecka, które prosi o ciasteczko. Milczę i czuję się jak ktoś, kogo potraktowano niesprawiedliwie i kto nic nie może zrobić, by się bronić. Ja nie mogę pokochać Silvii, mogę kochać tylko Beatrice, i to właśnie od niej słyszę, że błyszczą mi oczy, gdy opowiadam o Silvii” s.252
Książka pozwala nam zrozumieć, jak ważny jest wybór, drugiej połówki. Osoby z którą chcemy spędzić resztę swojego życia. Jak ważne jest oddanie drugiej osobie, bycie z nią nie tylko w tych dobrych chwilach. Bo jeśli kogoś kochamy naprawdę to jesteśmy z nim zawsze w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe.
„Jeżeli masz kogoś, kto cię kocha także wtedy, gdy jest z tobą niewesoło, kogoś, kto znosi twój niemiły zapach, to znak, że dobrze zainwestowałeś w życiu. Tylko ten, kto lubi twój zapach, kocha cię naprawdę i może ci dać siłę i pogodę ducha. Nie ma lepszego sposobu na cierpienia, które spotykają nas w życiu” s.111
Książkę serdecznie polecam. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. I choć początkowo Leo denerwował mnie swoim podejście do życia (moje zachowanie typowe dla dorosłej osoby) po przeczytaniu książki doszłam do wniosku, że to fantastyczny facet, wrażliwy i pełen pozytywnych uczuć dla innych. Warto pamiętać, że:
„Życie idzie zawsze do przodu, czy tego chcesz, czy nie, muzyka gra, a ty możesz najwyżej przyciszyć ją lub pogłośnić. I musisz do niej tańczyć najlepiej, jak potrafisz” s. 183

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Przypominam również, że od 28 października działa strona promująca książkę, na której znajdziecie wiele interesujących konkursów, serdecznie zapraszam więc do jej odwiedzenia www.bialajakmleko.pl

niedziela, 28 sierpnia 2011

Niepokorne. Kobiety, które zmieniły świat + candy


Autor: Cristina De Stefano
Tytuł: Niepokorne. Kobiety, które zmieniły świat
Tytuł oryginału: Americane Avventurose
Język oryginału: włoski
Przekład: Jolanta Sas-Wydro
Liczba stron: 227
Rok wydania: 2010
Numer wydania: I
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-08-04544-2
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Moja ocena: 4/6

„Myślę, że kobiety zbyt często marnują własny talent, wykazując nadmierne skłonności do nieuleczalnego romantyzmu. […] Pogoń za romantyczną historią miłosną – nawet jeśli wyłącznie w wyobraźni albo zwłaszcza tam – pochłania ogromnie dużo czasu i energii” Kay Swift s. 193-194

Bardzo lubię czytać biografie znanych ludzi, a tym bardziej gdy są to kobiety. Można dowiedzieć się z nich ciekawy informacji na temat życia, twórczości i marzeń osób bardziej lub mniej znanych z pierwszych stron gazet. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o kobiecie która: wymyśliła stanik, jako pierwsza przeleciała Atlantyk samolotem, napisała pierwszy musical, zilustrowała „Tajemniczy ogród”, dekorowała Biały Dom czy dowiedzieć się którą z kobiet uznano z afroamerykańską Merilyn Monroe, a która walczyła o wprowadzenie Kontroli urodzeń w Ameryce, przeczytaj książkę „Niepokorne. Kobiety, które zmieniły świat” autorstwa Cristiny De Stefano. Ta włoska dziennikarka przygotowała krótkie życiorysy dwudziestu amerykańskich kobiet, których idee lub dzieła miały wpływ na historię. Oczywiście w historii znajdziemy wiele innych sław, których nazwiska są nam dobrze znane. Wybrane przez autorkę nazwiska nie wiele mi mówiły. Jednak, gdy zaczęłam o nich czytać przekonałam się, że faktycznie zasługują na to by ich nie zapomnieć. Nie chciałabym przytaczać tutaj żadnej konkretnej postaci. Wśród bohaterek książki znajdziecie pisarki, poetki, ilustratorki książek, aktorki, kompozytorki, antropologa i ekologa, fotografów, aktywistki, kobiety które potrafiły walczyć o swoje przekonania. Wszystkie one były ambitne i dzięki swojemu uporowi osiągnęły sukces. Sukces ten jednak zawsze przypłacony był szczęściem rodzinnym. Każda z kobiet miała burzliwe życie miłosne, niektóre z nich kilkakrotnie wychodziły za mąż, często zmieniały partnerów, a partnerami ich nie zawsze byli tylko mężczyźni. Niektóre dla miłości znosiły wiele np. katowanie ich przez mężczyznę lub przypłaciły karierę zdrowiem psychicznym. Czasami do sukcesu przyczynił się zbieg okoliczności, a czasami całkowite poświęcenie pracy. Wszystkie te kobiety udowodniły, że nie tylko mężczyźni są wynalazcami i zmieniają świat, utorowały drogę innym kobietą, dzięki czemu teraz mogą one wykonywać prawie każdy zawód.
Książkę czyta się lekko, poszczególne rozdziały (życiorysy) są krótkie, każdy wzbogacony fotografią. Mimo, że może wydawać się, że wiedza o tych osobach została bardzo skumulowana, to uważam to za dobre rozwiązanie. Każdy z życiorysów zachęcił mnie do dalszych poszukiwań. Poszerzenia wiedzy na przeczytany temat. Teraz wiem, że nazwiska poznane w tej książce pozostaną już w mojej pamięci, przynajmniej na najbliższy czas.
Serdecznie polecam „Niepokorne…” Myślę, że warto przybliżyć sobie trochę informacji na ich temat.

Książkę wygrałam w candy u kornwalii, obiecała, że recenzja ukarze się do końca wakacji i słowa dotrzymuję.  Małgosiu jeszcze raz serdecznie dziękuję za książkę.


Żeby i Wam dać możliwość przeczytania tej książki ogłaszam candy na swoim blogu.
Warunki uczestnictwa:
1. Zgłoś chęć uczestnictwa w komentarzu pod tym postem.
2. O candy poinformuj na swoim blogu, a jeśli go nie prowadzisz to na facebooku.
3. Po otrzymaniu książki przeczytaj ją w ciągu trzech miesięcy, recenzję umieść na swoim blogu lub facebooku, zostawiając link w komentarzu na moim blogu.
4. Fajnie było, gdyby książkę mogły przeczytać jeszcze inne osoby. Dlatego zorganizuj Candy na podobnych zasadach u siebie. (warunek nie konieczny, ale byłoby miło)
Zapraszam więc do udziału. na zgłoszenia czekam do 10 września. Następnego dnia ogłoszę wyniki.

niedziela, 3 lipca 2011

O tym, co gryzie biskupa - Giusa Bedetti


Autor: Giusa Bedetti

Tytuł: O tym, co gryzie biskupa. Anegdoty o purpuratach, świętych i papieżach

Tytuł oryginału: Imperfetta letizia. Aneddoti dal mondo cristiano
Język oryginału: włoski
Przekład: Adam Szymanowski
Liczba stron: 126
Rok wydania: 2011
Numer wydania: I
Oprawa: miękka
Wymiary: 120x195
ISBN: 978-83-7502-265-0
Seria: Krople rosy
Wydawca: PROMIC
Miejsce wydania: Warszawa
Moja ocena: 4/6

Bardzo lubię czytać w gazetach różne anegdoty. Śmieszne wypowiedzi i dziwaczne zachowania sławnych i znanych nam ludzi wywołują uśmiech na twarzy. A czy można się śmiać z księży biskupów czy papieży. Okazuje się, że tak. Przecież to tacy sami ludzie jak my wszyscy i im też zdarzają się wpadki, o czym przekonacie się czytając książkę „O tym, co gryzie biskupa”. Książeczka zawiera zbiór anegdot o osobach związanych z Kościołem Katolickim, biskupach, papieżach i świętych. Została podzielona na tematyczne działy:
  • O bogactwie i ubóstwie
  • O pokorze i pysze
  • O szczęściu i cierpieniu
  • O grzechu i cnocie
Anegdoty czasami śmieszne, czasami dające do myślenia, pokazują nam nie tylko te zabawne sytuacje, ale i kawałek historii z życia danej osoby i w ogóle Chrześcijaństwa na świecie. Z kartek historii pamiętam, że duchowni byli najbardziej wykształconymi osobami, ale zdarzały się i tacy:
„KARDYNAŁ FARNESE był znany ze swej szczodrobliwości. Pewnego dnia przyszła do niego bardzo biedna wdowa i poprosiła o pożyczenie pięciu skudów. Kardynał natychmiast wypisał jej kwit, który miała zanieść skarbnikowi. Kiedy poszła go obudzić, zamiast pięciu skudów dostała pięćdziesiąt. Wróciła biegiem do kardynała i oddając kwit, oznajmiła:
- Eminencja się pomylił, zamiast pięciu wypisał pięćdziesiąt!
Wzruszony uczciwością kobiety Aleksandro Farnese odparł:
- To prawda, pomyliłem się o jedno zero.
I napisał: pięćset skudów.” s. 15-16
Oczywiście byli też tacy, którzy skąpili innym jakichkolwiek dobroci, nawet wyższego stanowiska w hierarchii Kościoła. Anegdoty opowiadają nam nie tylko o księżach, biskupach, papieżach i innych osobach związanych bezpośredni z Kościołem. Znajdziemy tutaj anegdoty o znanych nam artystach, malarzach, rzeźbiarzach czy pisarzach oraz postaciach historycznych jak np. Henryku VIII.
„PISARZ C.S. LEWIS, mówiąc o swoim życiu przed nawróceniem na chrześcijaństwo, wyznał pewnego wieczoru przyjacielowi: - Najtrudniejsze chwile przeżywa ateista wtedy, kiedy czuje się wdzięczny, a nie wie, komu ma dziękować” s. 72
Wśród anegdot można znaleźć też takie, które niosą nam przesłanie np.: „Lepiej kochać i stracić niż nie kochać nigdy” s.109.
Książeczkę poczytywałam sobie fragmentami. Bardzo podoba mi się niewielki format tego wydania. Pozwala on na wrzucenie książki do torebki i czytania w dowolnym momencie, dla poprawy nastroju lub małej zadumy. Dzięki anegdotom poznałam też nowe osoby, które pozostawiły ślad w historii. Wyszukiwałam informacje na temat dawnych papieży czy nie znanych mi postaci historycznych. Zachęcam więc byście dowiedzieli się więcej o tym, co gryzie biskupa.
Książeczkę miałam okazję przeczytać dzięki wydawnictwu PROMIC
i portalowi 



Dziękuję bardzo !!!