poniedziałek, 10 listopada 2014

MIASTO KOŚCI - Cassandra Clare


Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto Kości
Cykl: Dary Anioła cz. 1
Tytuł oryginalny: City of Bones. The Mortal Instruments - Book One
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2009
Stron: 512
ISBN: 978-83-7480-130-0
Wydanie I
Moja ocena: 5/6

"Dorastaliśmy w Idrisie. To piękny kraj [...] Pokochałabyś strzeliste sosny, czarną ziemię i lodowate, krystaliczne rzeki. Jest tam sieć małych miasteczek i stolica Alicante, gdzie spotyka się Clave. Nazywają ją szklanym Miastem, bo jego wieże są z tego samego materiału odpychającego demony co nasze stele. W blasku słońca lśnią jak szkło." s. 411

Rzadko sięgam po książki fantastyczne, jednak zachwyt moich uczennic nad serią "Dary Anioła" sprawiły, że postanowiłam przeczytać powieści Cassandry Clare. Pisarka urodziła się 27 lipca 1973 roku w amerykańskiej rodzinie w Teheranie. Do 10 roku mieszkała też we Francji, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. W kresie młodzieńczym wyprowadziła się do USA, gdzie mieszka do dziś.
Pracę nad swoją pierwszą powieścią z cyklu Dary Anioła - "Miasto Kości" rozpoczęła w 2004 roku. W Polsce powieść ukazała się w 2009 roku i od razu zdobyła sobie grono wielbicieli. 21 sierpnia 2013 odbyła się premiera filmu na podstawie powieści.

Bohaterką powieści jest szesnastoletnia dziewczyna Clary Fray. Nastolatka prowadzi normalne życie, ma swoje zainteresowania, lubi spędzać czas z przyjaciółmi. Jednak wkrótce wszystko się zmieni...
Wraz ze swoim przyjacielem spędza wieczór w klubie Pandemonium. Uwagę jej przyciąga piękna, czarnowłosa dziewczyna i towarzyszący jej chłopcy. Gdy nagle znikają na zapleczu klubu, postanawia udać się za nimi. To co zobaczyła za drzwiami, było dla niej wielkim szokiem. Widzi jak jeden z chłopaków podcina gardło innemu. Najgorsze jednak jest to, że to co zobaczyła, widziała tylko ona, a nikt inny nic nie zauważył.
Na drugi dzień ponownie spotyka jednego z chłopaków, którego wcześniej widziała w klubie. To jest Jace. Jest przerażona, boi się go, a jednak coś ją do niego ciągnie. Jacka widzi tylko ona i to jest dla niej zaskakujące. Chłopak też jest zaskoczony, gdyż zwykła Przyziemna nie powinna widzieć Nocnego Łowcy. Tylko osoby w żyłach których płynie krew Nocnych Łowców widzą podziemny świat, demony, wilkołaki i czarowników.
Dziewczyna nie ma pojęcia o czym opowiada jej ten przystojny chłopak. Jej mama Jocelyn Fray, jest malarką, troszczącą się o rodzinę i swoją córkę. Nie ma nic wspólnego z zabójcami, których Clary widziała w klubie.

"Jocelyn Fray była szczupłą, drobną kobietą o rudych włosach, ciemniejszych o kilka odcieni niż włosy Clary i dwa razy dłuższych. [...] Ludzie zawsze mówili Clary, że wygląda zupełnie jak matka, ale ona nie dostrzegała podobieństwa. Tylko figury identyczne: obie szczupłe, o małych piersiach i wąskich biodrach. " s.35

Ojca swojego dziewczyna nigdy nie poznała, zginął w wypadku samochodowym nim ona się urodziła. Pozostały po nim tylko pamiątkowe medale, drewniana szkatułka z inicjałami i fotografia na półce.
"Na półce nad kominkiem stało zdjęcie ojca Clary oprawione w ramki. Zamyślonego jasnowłosego mężczyzny w wojskowym mundurze, z widocznymi śladami zmarszczek mimicznych w kącikach oczu. Był żołnierzem służącym za granicą. Jocklyn trzymała kilka jego medali w małej szkatułce stojącej przy łóżku. po tym, jak Jonathan Clark wpadł samochodem na drzewo niedaleko Alabamy i zmarł jeszcze przed narodzinami córki, były dla Clary jedyną pamiątką po ojcu.
   Po jego śmierci Jocelyn wróciła do panieńskiego nazwiska. Nigdy nie mówiła o mężu, ale na nocnej szafce trzymała szkatułkę z jego wygrawerowanymi inicjałami J. C.. Oprócz medali było w niej parę fotografii, obrączka ślubna i pojedynczy pukiel jasnych włosów." s. 32

Od pewnego czasu członkiem ich rodziny stał się Luck - przyjaciel mamy.

Może jednak nie wszystko jest tutaj prawdą. Już samo imię wybrane dla córki ma magiczne korzenie.
"Clary, Clarissa, jak to zioło, clary sage, czyli szałwia. W dawnych czasach ludzie sądzili, że jedzenie jej nasion pozwala zobaczyć baśniowy ludek." s.53

Wkrótce bohaterka dowiaduje się, że do tej pory żyła w kompletnym kłamstwie. Gdy wraca do domu okazuje się, że zniknęła jej matka, mieszkanie wygląda jak po wybuchu bomby i grasuje w nim demon, a Luck nie odbiera telefonu. Co się dzieje? Gdzie jest jej matka? Czy Nocni Łowcy istnieją na prawdę?

Jedyną osobą, która w tej chwili jest w stanie jej pomóc jest Jace. Dziewczyna wkracza do świata Nocnych Łowców i wkrótce znajdzie się w Instytucie - miejscu, gdzie kiedyś mieszkało wiele podobnych Jace`emu osób.
Kim są Nocni Łowcy?
Czasami nazywają siebie Nefilim. "W Biblii było to potomstwo ludzi i aniołów. Legenda o pochodzeniu Nocnych Łowców głosi, że zostali stworzeni ponad tysiąc lat temu, kiedy demony z innych światów dokonały inwazji na ludzkość. Pewien czarownik wezwał Anioła Razjela, a ten zmieszał w kielichu trochę swojej krwi z krwią ludzi i dał im ją do wypicia. Ci, którzy wypili krew anioła, stali się Nocnymi Łowcami, podobnie jak ich dzieci i wnuki. naczynie to nazwano później Kielichem Anioła." s.91

"My, Nocni Łowcy, żyjemy według pewnego kodeksu, a on nie jest elastyczny. Honor, wina, pokuta, te rzeczy są dla nas realne i nie mają nic wspólnego z religią, ale tym kim jesteśmy. [...] jednym z Clave.
Idris - rodzinny kraj Nocnych Łowców. Przyziemni nic o nim nie wiedzą. Jego granic strzegą czary ochronne.
Na swoim ciele mają wypalone Znaki - nazywane runami. Wyglądają jak tatuaże, ale mają magiczną moc. Różne Znaki pełnią różne funkcje. Niektóre są trwałe, ale większość znika w trakcie używania. Są piekielnie bolesna. jeśli naznaczy się nimi osoby w żyłach których nie płynie krem Nocnych Łowców, naznaczeni wariują, cierpienie pozbawia ich rozumu. "Stają się gwałtownymi, bezmyślnymi zabójcami. Nie śpią, nie jedzą, jeśli się ich do tego nie zmusi, i zwykle szybko umierają. Runy dają wielką siłę i mogą być wykorzystane w dobrym celu, ale można też użyć ich do czegoś złego." s.108

Kim na prawdę jest Clary? Kim są jej rodzice? Dlaczego to właśnie na niej spoczywa przyszły los wszystkich Nocnych Łowców, dowiecie się czytając "Miasto Kości".

Cykl "Dary Anioła" zdobył sobie fanów na całym świecie. Pierwsza książka "Miasto Kości" jest niezwykle wciągająca. Nie dziwię się, że tak chętnie sięgają po nią nastolatki. Napisana jest prostym i przystępnym językiem. Akcja powieści jest dość wartka i ciągle coś w niej nas zaskakuje. Może momentami niektóre informacje stają się przewidywalne, jednak i tak autorka wiele razy mnie zaskoczyła.
Bohaterowie powieści to osoby o całkowicie różnych osobowościach. Jednych od razu się lubi, kolejnych trzeba dobrze poznać by przekonać się, jacy są na prawdę. Po za tym, że posiadają magiczne moce, mają oni swoje pragnienia, uczucia i wspomnienia, które wpłynęły na ich współczesne życie. Nie brakuje w powieści wątków miłosnych, dowodów prawdziwej przyjaźni i więzi rodzinnej.
Książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Nie ma w niej mnóstwa potworów na których ciągle natykali by się bohaterowie, jednak mi osobiście to nie przeszkadzało. Sama historia bardzo fajnie opowiedziana i już nie mogę się doczekać, co wymyśliła autorka w kolejnych powieściach cyklu "Dary Anioła".

"Miasto kości" serdecznie polecam, zwłaszcza osobą lubiącym książki o podobnej tematyce i młodzieży. Warto czasami przeczytać coś innego "Wtedy będziesz widzieć świat taki, jaki jest... nieskończony" s. 189

Dla porównania obejrzałam sobie dzisiaj film na podstawie powieści. Różni się on trochę od książki, ale jest fajny, więc polecam :)

piątek, 8 sierpnia 2014

KATARZYNA ARAGOŃSKA. HISZPAŃSKA KRÓLOWA HENRYKA VIII


Autor: Giles Tremlett
Tytuł: Katarzyna Aragońska. Hiszpańska Królowa Henryka VIII
Tytuł oryginalny: Catherine of Aragon: Henry`s Spanish Queen
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Astra
Rok wydania: 2013
Stron: 408
ISBN: 978-83-89981-61-0
Moja ocena: 6/6




Giles Tremlett jest madryckim korespondentem The Guardian. Przez ostatnie dwadzieścia lat mieszkał w Hiszpanii i pisał o swoim rodzinnym kraju. Jest autorem książki Ghosts of Spain: Travels Through Spain and Its Silent Past. Biografię Katarzyny Aragońskiej opublikował w 2010 roku. Książka od razu stała się bestsellerem. Na całym świecie sprzedano ok 500000 egzemplarzy. W Polsce książka została wydana w 2013 roku.
Obecnie autor pracuje nad biografią Izabeli Kastylijskiej matki Katarzyny.

Zagłębiając się ostatnio w książkach autorstwa Philippy Gregory postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę o czasach Tudorów. Chciałam również porównać fakty prawdziwe z tymi, które opisywała autorka w swojej powieści „Wieczna księżniczka”. Sięgnęłam więc po biografię bohaterki tamtej książki – „Katarzyna Aragońska. Hiszpańska Królowa Henryka VIII”.
Dla mnie Katarzyna Aragońska to bardzo odważna i uparta w dążeniu do celu kobieta. Mogłaby być wzorem do naśladowania dla wielu z nas. Gotowa była zginąć w imię własnej sprawy, a sama myśl o tym wręcz ją uszczęśliwiała. W czasach w których ona żyła taka postawa świadczyła o wyjątkowej sile uczuć, łączących w sobie miłość, wiarę i cierpienie, a nade wszystko przekonania religijne. „Kobieta o świadomości Katarzyny, która odebrała tak staranną edukację, miała pewność, że najwspanialszym przykładem bezgranicznej miłości była historia Jezusa Chrystusa sprzed jego męczeństwa oraz w trakcie śmierci. Na Jego pasji skupiła się podczas godzin spędzonych na modlitwie. Dla osoby pokroju królowej Katarzyny nie było nic wspanialszego czy bardziej prawego niż śmierć za wiarę. […] W historii świata nieczęsto spotyka się podobne osobowości. s.5

Katarzyna Aragońska podejmowała konkretne decyzje ze świadomością, iż wybory te mogą przynieść straszliwe skutki dla niej i Anglii. Jej siła przejawia się zarówno w czynach, jak i w zrozumieniu ich konsekwencji. Henryk VIII nigdy nie spotkał silniejszego przeciwnika – ani na polu walki, ani poza nim.
Wywarła ona ogromny wpływ na historię Anglii i całej Europy. „Bez Katarzyny Aragońskiej reformacja, rewolucja i historia Tudorów potoczyłyby się zupełnie inaczej, a Anglia mogłaby być dzisiaj innym krajem”. s.5

Autor w swojej książce przedstawia dokładnie życie pierwszej żony Henryka VIII, która zresztą była jego żoną najdłużej. Poznajemy też rodziców Katarzyny, a zwłaszcza jej matkę Izabelę, która również była kobietą potrafiącą dążyć do postawionego sobie celu. Możemy się o tym przekonać czytając o pakcie z Toros de Guisando z 19 września 1448 roku. Pakt ten został zawarty między Izabelą i jej bratem Henrykiem. Izabela zawarła pakt który składał się z kilku ogniw. On pozostawał królem, ona zaś miała być jego prawną następczynią zamiast sześcioletniej Joanny la Beltraneja. Królowa Joanna nie zachowała czystości w ostatnim roku i została odesłana do Portugalii. Z czasem każda ze stron złamała kluczowe warunki umowy. Mimo wcześniejszych obietnic Henryk nie próbował przedstawić Izabeli jako następczyni tronu Kortezom – kastylijskiemu parlamentowi składającemu się z arystokracji, oraz duchownych i przedstawicieli miasta. Sistra natomiast zignorowała prawo króla do weta w sprawie wyboru jej małżonka. Kierując się wolną wolą potajemnie zdecydowała się poślubić Ferdynanda, następcę tronu sąsiedniej Aragonii. To od niego najmłodsza córka, Katarzyna Aragońska, przyjęła przydomek, pod którym znana jest na kartach historii.

Katarzyna Aragońska przyszła na świat w Grenadzie w okazałym zamku warownym w Alcala de Hetam, 16 grudnia 1485 roku jako ostatnia z pięciorga dzieci monarchów. Izabela i Ferdynand byli nietypowymi monarchami jak na swoje czasy i wszyscy europejscy władcy musieli się z nimi liczyć. Jednym z najlepszych, pokojowych sposobów na zawieranie sojuszy między państwami było zawieranie małżeństw między skłóconymi państwami, dlatego Henryk VII – protoplasta dynastii z Tudorów pragnął zaręczyć swojego najstarszego syna Artura, z czwartą córką hiszpańskiej rodziny królewskiej, Cataliną. Fakt, iż chłopiec miał zaledwie dwa lata, a dziewczynka trzy, nie miało żadnego znaczenia. Hiszpanie nie dążyli tak uparcie do sojuszu z niestabilną dynastią Tudorów, ale mając cztery córki, pragnęli dla nich dobrych mariaży. Zaręczyny odbyły się 14 marca 1489 roku.

Dzieci królowej wchłonęły antysemityzm i ślepą nienawiść do heretyków. W wielu miastach od dawna znajdujących się w rękach chrześcijan, muzułmanie budowali własne getta zwane morerias. Na wschodnich obszarach takich jak Aragonia czy Walencja, byli oni niezwykle użyteczni dla miejscowego rolnictwa, jako, że muzułmańscy rolnicy oddawali ¼ swych zbiorów miejscowym chrześcijańskim panom. „Kto nie ma Maurów, ten nie ma pieniędzy” – brzmiało popularne powiedzenie w pierwszej połowie XVI wieku.
Jednym z warunków by Katarzyna mogła przybyć do Anglii było oczyszczenie kraju z osób, które mogłyby rościć sobie prawo do korony. Dlatego „głowę” stracił m.in. hrabia Warwick. Matka wciąż odkładała wyjazd infantki do Anglii. Miały podobne charaktery i łączyły je ciepłe uczucia. Córka bardzo podziwiała Izabelę. Izabela zaś przykładała szczególną uwagę do wykształcenia córki. Katarzyna nauczyła się łaciny i opanowała tzw program „nauk domowych”, czyli szycie i robótki ręczne. W przypadku infantki edukację poszerzono również o jazdę konną, polowanie, naukę muzyki, gdy na instrumentach oraz taniec. Ostatnie lata przebyte w domu rodzinnym Katarzyna spędziła w miejscu magicznym. Grenada był po prostu piękna. Dlatego symbolem infantki stał się owoc granatu – z purpurowym miąższem ukazującym sugestywnie poprzez pękniecie w skórce. „Owoc ten poprzez swoją budowę nawiązuje również do dwóch wymiarów kobiecej płciowości: zewnętrzna twarda, nieco zrogowaciała skórka jest symbolem cnoty, zaś wewnętrzne, soczyste nasiona symbolizują kobiecą płodność.” s.48
Trudno jednoznacznie stwierdzić jakie wrażenie wywarł na niej Londyn. Katarzyna zamieniła Grenadę – okazałe miasto dwustu minaretów – na stolicę Anglii, chlubiącą się największą liczbą kościołów w Europie, z setką dzwonnic, iglic i wież kościelnych, nieodłącznych elementów londyńskiego pejzażu. Jednak atrakcyjność samego miasta przytłaczał brud. Poboczami lub środkami ulic biegły rury kanalizacyjne, często śmieci i odchody były wyrzucane prosto na ulicę lub do rzeki. Stąd ulice były po prostu śmierdzące.
Przejazd Katarzyny do Anglii był wydarzeniem doniosłym i wymagającym stworzenia specjalnego sprawozdania. Zadanie opisania jej podróży spadło na poetę Stephena Hawesa. Poeta spisał kronikę w stylu średniowiecznego romansu dając jej tytuł „Przybycie lady Katarzyny”. Oficjalny wjazd Katarzyny do stolicy Anglii odbył się 12 listopada 1501 roku.

Ceremonia zaślubin Katarzyny i Artura odbyła się w starej Katedrze św. Pawła 14 listopada 1501 roku. Na zewnątrz świątyni i w jej środku zgromadziły się tłumy. „Z całą jednak pewnością pięknych widoków nie brakowało, jako że krynolinowa, zjawiskowa wręcz suknia Katarzyny wzbudzała podziw, zwiastując tym samym nadchodzącą modę epoki Tudorów.” s.76

Czy po uroczystościach małżeństwo zostało skonsumowane? Pytanie to pozostaje największą tajemnicą życia Katarzyny. Wiele lat później od tej jednej tajemnicy zależeć będzie dalsze życie Królowej Anglii. Ponoć młody małżonek miał powiedzieć: „Tej nocy byłem w samym środku gorącej Hiszpanii i podróż ta bardzo mnie wycieńczyła. Jeśli ty znalazłbyś się kiedyś w tak upalnym klimacie, odczuwałbyś jeszcze większe pragnienie." s.79 Ale czy to prawda, czy zwykłe przechwałki księcia, tego już nikt nie jest pewny.

Nie będę przybliżać Wam dalszych losów Katarzyny. Resztę pewnie znacie znakomicie.
Książkę czytało mi się świetnie. Napisana jest bardzo przyjaznym językiem. Autor pisze ciekawie, przetykając swoje wypowiedzi cytatami z wielu oryginalnych utworów. Dawno tak fajnie nie uczyło mi się nowych faktów historycznych, jak przy lekturze tej książki.

Serdecznie polecam.

Ja poszukam kolejnej książki na ten temat i postaram się podzielić się z Wami moimi odczuciami po jej lekturze.

Czy sięgacie czasami po książki historyczne, by poszerzyć swoją wiedzę na temat czasów w których żyją bohaterzy Waszych ulubionych powieści?

środa, 30 lipca 2014

NOWOŚCI WYDAWNICTWA REPLIKA

NOWOŚCI WYDAWNICTWA REPLIKA - 30 LIPIEC 2014


Szczęście w kolorze burgunda, Karolina Kubilus


Magda ma czterdziestkę na karku, piętnastoletni staż małżeński i dwoje dzieci w wieku szkolnym. Zapracowany mąż nie rozumie, że do szczęścia wciąż potrzeba jej słowa „kocham”. Choćby tylko od czasu do czasu. I odrobiny szaleństwa – na przykład kąpieli w toni burgunda w jakimś SPA. Tymczasem o miłości zapewnia ją zupełnie ktoś inny… Niestety, wszystko wskazuje na to, że w życiu jej męża pojawiła się inna kobieta. Spokojne i poukładane życie zmienia się w pasmo udręk, których nie jest w stanie rozproszyć żaden tajemniczy wielbiciel. Magdzie trudno przełknąć gorycz małżeńskiej porażki. Jej uczucie zostanie wystawione na próbę. Podobnie jak przyjaciółki Majki, chociaż z zupełnie innej przyczyny. W dodatku druga przyjaciółka, Dorka, decyduje się na niełatwy życiowy krok. Nikt nie wie, ile zamieszania może wywołać mały dowód zakupu. Czy Magdzie i jej przyjaciółkom uda się ocalić miłość i odnaleźć szczęście?

                         Szósty, Agnieszka Lingas - Łoniewska, wydanie drugie



„W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu... odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem”.

Polska nie jest już bezpiecznym miejscem. Zwłaszcza dla zielonookich blondynek, które od jakiegoś czasu padają ofiarą seryjnego mordercy, któremu środowisko policyjne nadało przydomek Szósty.  Jego tropem podąża inspektor Marcin Langer, stojący na czele Śląskiej Grupy Śledczej. Pomaga mu Alicja Szymczak, której zadaniem jest sporządzenie portretu psychologicznego mordercy.  Wkrótce Alicję i Marcina połączy coś więcej niż tylko sprawy zawodowe. Zresztą, jak się okazuje, nie jest to pierwszy raz, kiedy ich drogi się przecinają...

Czy inspektor Langer zachowa zimną krew i podejmie grę, w której stawką będzie życie ukochanej? Kim jest Szósty? Co nim kieruje? Być może czai się znacznie bliżej, niż może się wydawać. 



ZAPRASZAM DO LEKTURY

Moje potyczki z Językiem angielskim czyli o FISZKACH z Wydawnictwa Cztery Głowy

FISZKI Z JĘZYKA ANGIELSKIEGO - POZIOM ŚREDNIO ZAAWANSOWANY I ZAAWANSOWANY


Tytuł: FISZKI – amerykański kontra brytyjski
Tytuł oryginalny: American English
Wydawnictwo: Cztery Głowy
Rok wydania: 2014

Moja ocena: 5/6


Wydawnictwo Cztery Głowy od 2003 roku specjalizuje się w publikacji fiszek językowych. W oparciu o metodę Sebastiana Leitnera tworzą kompleksowe kursy umożliwiające szybką i skuteczną naukę języków obcych.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym wydawnictwem i jego produktami. Doskonaliłam za pomocą FISZEK już swój język angielski i przygotowywałam się za ich pomocą do egzaminu na kursie.
W skład zestawu Fiszki – najczęstsze błędy wchodzi 100 karteczek (fiszek) z amerykańskimi słówkami i zwrotami. Wszystko znajduje się w kartonowym pudełeczku, wewnątrz którego znajdziemy kolorowe przegródki. Pozwalają one na segregacje fiszek na te które już opanowaliśmy i na te których jeszcze się nie nauczyliśmy.
W opakowaniu znajdziemy również specjalny kod, który umożliwi na pobranie z Internetu fiszki w formie mp3. Ułatwi nam to naukę wymowy poszczególnych angielskich wyrazów. Z pobraniem fiszek nie będziemy mieli problemu, gdyż w opakowaniu znajduje się dokładna instrukcja jak to zrobić.
FISZKI zostały podzielone tematycznie. Znajdziemy tutaj słówka dotyczące jedzenia, domu i miasta, mody, pracy i pieniędzy, transportu i podróży, rodziny i życia codziennego. Na każdej karteczce znajdziecie amerykański zwrot i zdania z jego zastosowaniem. Świetnym rozwiązaniem jest również podawanie na fiszce numeru nagrania wymowy, które pobraliśmy ze strony internetowej.
FISZKI były dla mnie totalnym zaskoczeniem. Wiedziałam, że język amerykański różni się od brytyjskiego, ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Różnice te zauważymy przede wszystkim w wymowie. Jednak różnice znajdziemy również w pisowni wyrazów i gramatyce.
Zestaw przeznaczony jest dla osób, ze znajomością języka angielskiego w stopniu średniozaawansowanym. Produkt jest bardzo przydatny. Chętnie będą z niego korzystać osoby, które są typowymi wzrokowcami. Można wtedy przyczepić sobie FISZKI w różnych miejscach domu i stopniowo oraz systematycznie powtarzać nowe wyrazy. Polecam je w szczególności osobą, które planują podróż do USA i tym, które lubią wzbogacać swoją wiedzę w różne ciekawostki języka angielskiego.
Jedyną wadą produktu, są zbyt słabe opakowania, gdyż po kilkunastu otwarciach po prostu się one rozrywają. Jednak wydawnictwo zadbało o to by ich produkt można było przechowywać długo. Na stronie internetowej można zakupić specjalne plastikowe pudełeczka na FISZKI. Same fiszki też mogłyby zostać zrobione z trochę sztywniejszych kartoników zabezpieczonych przed wilgocią, jednak domyślam się, że znacznie zwiększyło by to cenę produktu.

FISZKI to fantastyczna metoda nauki, a zarazem szybki sposób na powtórzenie znanych nam już wyrazów i ich zastosowania.


Tytuł: FISZKI – najczęstsze błędy;
Tytuł oryginalny: Common Mistaces
Wydawnictwo: Cztery Głowy
Rok wydania: 2014

Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo Cztery Głowy od 2003 roku specjalizuje się w publikacji fiszek językowych. W oparciu o metodę Sebastiana Leitnera tworzą kompleksowe kursy umożliwiające szybką i skuteczną naukę języków obcych.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym wydawnictwem i jego produktami. Doskonaliłam za pomocą FISZEK już swój język angielski i przygotowywałam się za ich pomocą do egzaminu na kursie.
W skład zestawu Fiszki – najczęstsze błędy wchodzi 100 karteczek (fiszek) z angielskimi wyrazami w których najczęściej popełniamy błędy, ucząc się tego języka. Wszystko znajduje się w kartonowym pudełeczku, wewnątrz którego znajdziemy kolorowe przegródki. Pozwalają one na segregacje fiszek na te które już opanowaliśmy i na te których jeszcze się nie nauczyliśmy.
W opakowaniu znajdziemy również specjalny kod, który umożliwi na pobranie z Internetu fiszki w formie mp3. Ułatwi nam to naukę wymowy poszczególnych angielskich wyrazów. Z pobraniem fiszek nie będziemy mieli problemu, gdyż w opakowaniu znajduje się dokładna instrukcja jak to zrobić.
W pudełku znajdziemy również wyjaśnienie oznaczeń zastosowanych na fiszkach oraz tabelę kolokacji z czasownikami to do i to make.
Na każdym kartoniku znajdziemy jeden mylony wyraz – oznaczony on jest kropką. Pod spodem będzie wyraz przekreślony czyli ten, który jest błędnie przez nas stosowany. Na fiszce znajdziecie również zdania z zastosowaniem tego wyrazu czy zwrotu. Oprócz tradycyjnie stosowanych wyrazów, znajdziemy na karteczkach również wyrazy z języka angielskiego używane w języku potocznym. Oznaczone są one na karteczkach kursywą.
Zestaw przeznaczony jest dla osób, ze znajomością języka angielskiego w stopniu średniozaawansowanym. Produkt jest bardzo przydatny. Chętnie będą z niego korzystać osoby, które są typowymi wzrokowcami. Można wtedy przyczepić sobie FISZKI w różnych miejscach domu i stopniowo oraz systematycznie powtarzać nowe wyrazy.
Osobiście znalazłam wśród tych fiszek wiele wyrazów, których nie znałam i przekonałam się, że niestety należę do osób, które popełniają typowe błędy w języku angielskim. Dzięki Fiszkom nauczyłam się poprawnych wyrazów i ich zastosowania oraz wzbogaciłam swoje słownictwo.
Jedyną wadą produktu, są zbyt słabe opakowania, gdyż po kilkunastu otwarciach po prostu się one rozrywają. Jednak wydawnictwo zadbało o to by ich produkt można było przechowywać długo. Na stronie internetowej można zakupić specjalne plastikowe pudełeczka na FISZKI. Same fiszki też mogłyby zostać zrobione z trochę sztywniejszych kartoników zabezpieczonych przed wilgocią, jednak domyślam się, że znacznie zwiększyło by to cenę produktu.

Osobiście polecam fiszki każdej osobie, która przygotowuje się do egzaminu z języka angielskiego. Jest to fantastyczna metoda nauki, a zarazem szybki sposób na powtórzenie znanych nam już wyrazów i ich zastosowania.

Tytuł: FISZKI – wyrazy zdradliwe;
Tytuł oryginalny: False Friends
Wydawnictwo: Cztery Głowy
Rok wydania: 2014
Moja ocena: 5/6


Wydawnictwo Cztery Głowy od 2003 roku specjalizuje się w publikacji fiszek językowych. W oparciu o metodę Sebastiana Leitnera tworzą kompleksowe kursy umożliwiające szybką i skuteczną naukę języków obcych.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym wydawnictwem i jego produktami. Doskonaliłam za pomocą FISZEK już swój język angielski i przygotowywałam się za ich pomocą do egzaminu na kursie.
W skład zestawu Fiszki – najczęstsze błędy wchodzi 100 karteczek (fiszek) z wyrazami zdradliwymi czyli takimi, które w języku angielskim i polskim brzmią podobnie, a niestety znaczą coś zupełnie innego. Często się je źle tłumaczy i używa niepoprawnie. FISZKI znajdują się w kartonowym pudełeczku, wewnątrz którego znajdziemy kolorowe przegródki. Pozwalają one na segregacje fiszek na te które już opanowaliśmy i na te których jeszcze się nie nauczyliśmy.
W opakowaniu znajdziemy również specjalny kod, który umożliwi na pobranie z Internetu fiszki w formie mp3. Ułatwi nam to naukę wymowy poszczególnych angielskich wyrazów. Z pobraniem fiszek nie będziemy mieli problemu, gdyż w opakowaniu znajduje się dokładna instrukcja jak to zrobić.
Na każdej karteczce znajdziecie jeden wyraz zdradliwy, jego znaczenie i przykład jego zastosowania.
Zestaw ten przeznaczony jest dla osób posługujących się językiem angielskim  w stopniu zaawansowanym. Przekładki w pudełeczku umożliwiają nam posługiwanie się zestawem jak grą dydaktyczną. Można bawić się fiszkami jak quizami, nawzajem zadając sobie pytania. Jest to fajna metoda nauki w większym gronie osób na tym samym poziomie.
Mi fiszki sprawił trochę problemu, mam jednak braki i trudno mi było przyswoić wyrazy, jednak za jakiś czas do nich powrócę. Polecam je osobą, które dobrze znają już język angielski i chcą podszlifować sobie niuanse tego języka.
Jedyną wadą produktu, są zbyt słabe opakowania, gdyż po kilkunastu otwarciach po prostu się one rozrywają. Jednak wydawnictwo zadbało o to by ich produkt można było przechowywać długo. Na stronie internetowej można zakupić specjalne plastikowe pudełeczka na FISZKI. Same fiszki też mogłyby zostać zrobione z trochę sztywniejszych kartoników zabezpieczonych przed wilgocią, jednak domyślam się, że znacznie zwiększyło by to cenę produktu.

FISZKI to fantastyczna metoda nauki, a zarazem szybki sposób na powtórzenie znanych nam już wyrazów i ich zastosowania.

Tytuł: FISZKI – konstrukcje egzaminacyjne;
Tytuł oryginalny: Exam Maximizer
Wydawnictwo: Cztery Głowy
Rok wydania: 2014
Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo Cztery Głowy od 2003 roku specjalizuje się w publikacji fiszek językowych. W oparciu o metodę Sebastiana Leitnera tworzą kompleksowe kursy umożliwiające szybką i skuteczną naukę języków obcych.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym wydawnictwem i jego produktami. Doskonaliłam za pomocą FISZEK już swój język angielski i przygotowywałam się za ich pomocą do egzaminu na kursie.
W skład zestawu Fiszki – najczęstsze błędy wchodzi 100 karteczek (fiszek) z idiomami, których znajomość wymagana jest na różnych egzaminach językowych m.in. na egzaminach certyfikacyjnych CAE i CPA. Przydadzą się również maturzystom zdającym maturę z języka angielskiego w formie rozszerzonej. FISZKI znajdują się w kartonowym pudełeczku, wewnątrz którego znajdziemy kolorowe przegródki. Pozwalają one na segregacje fiszek na te które już opanowaliśmy i na te których jeszcze się nie nauczyliśmy.
W opakowaniu znajdziemy również specjalny kod, który umożliwi na pobranie z Internetu fiszki w formie mp3. Ułatwi nam to naukę wymowy poszczególnych angielskich wyrazów. Z pobraniem fiszek nie będziemy mieli problemu, gdyż w opakowaniu znajduje się dokładna instrukcja jak to zrobić.
Na każdej karteczce znajdziecie jeden idiom czyli wyraz, który jest charakterystyczny dla danego języka, ale nie możemy go dosłownie przetłumaczyć. Mamy też napisane zdania w których jest on stosowany.
FISZKI te przeznaczone są dla osób ze znajomością języka angielskiego w stopniu zaawansowanym. Dla mnie były trochę za trudne, ale za jakiś czas ponownie do nich powrócę. Polecam je nie tylko osobą które zdają egzaminy, ale także każdemu, kto chce wzbogacić swój język angielski.
Jedyną wadą produktu, są zbyt słabe opakowania, gdyż po kilkunastu otwarciach po prostu się one rozrywają. Jednak wydawnictwo zadbało o to by ich produkt można było przechowywać długo. Na stronie internetowej można zakupić specjalne plastikowe pudełeczka na FISZKI. Same fiszki też mogłyby zostać zrobione z trochę sztywniejszych kartoników zabezpieczonych przed wilgocią, jednak domyślam się, że znacznie zwiększyło by to cenę produktu.

FISZKI to fantastyczna metoda nauki, a zarazem szybki sposób na powtórzenie znanych nam już wyrazów i ich zastosowania.

Dziękuję Wydawnictwu Cztery Głowy za możliwość zrecenzowania FISZEK i możliwość pogłębienia swojej wiedzy z języka angielskiego.

niedziela, 27 lipca 2014

WIECZNA KSIĘŻNICZKA - Philippa Gregory


Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Wieczna księżniczka
Tytuł oryginalny: The Constant Princess
Tłumaczenie: Urszula Gardner
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2005
Stron: 549
ISBN: 978-83-245-7884-9
Moja ocena: 5/6

„I wiem, że mnie Stwórca wybrał do tego, abym czyniła w Anglii dobro. Nie będzie burz ani powodzi, będzie wyłącznie słońce. Moim obowiązkiem wobec Najwyższego jest przynieść temu krajowi szczęście, bogactwo i bezpieczeństwo. […] Jestem królową Anglii namaszczoną świętymi olejami i mogę śmiało uśmiechać się do swego króla, kiedy prowadzi podnieconego lśniącego karosza na koniec szranków, mogę uśmiechać się do swoich poddanych, którzy wyciągają szyję, żeby mnie zobaczyć i krzyczą: „Niech żyje królowa Katarzyna! Vivat! Vivat!”. Mogę uśmiechać się do samej siebie, ponieważ spełniłam życzenie matki i wolę Boga…” s.481

Philippa Gregory pochodzi z Kenii, jednak wraz z rodziną mieszka w Anglii. Tam ukończyła ona historię na Uniwersytecie w Sussex. Jest doktorem literatury XVIII-wiecznej. Zasłynęła jak pisarka książką pt. „Kochanice króla”. Jest autorką powieści umiejscowionych w różnych epokach historycznych, choć najczęściej jest to okres panowania Dynastii Tudorów i XVI wiek. Wiele jej powieści zostało przeniesionych na mały ekran przez BBC.
Cechą charakterystyczną jej pisarstwa jest dokładne „oddawanie prawdy historycznej”.
Gdy sięgnęłam po książkę autorki „Czarownica” wiedziałam, że będzie to jedna z moich ulubionych pisarek, zwłaszcza, że akcje jej powieści toczą się w okresie historycznym który zawsze wzbudzał moje zainteresowanie na lekcjach historii. Postanowiłam zagłębić się w lekturze powieści pisarki, by poznać lepiej jej twórczość. Rozpoczęłam od Cyklu Tudorowskiego. Pierwszą książką z tego cyklu jest „Wieczna księżniczka”.
Wieczna księżniczka” opowiada o losach Katarzyny Aragońskiej, pierwszej żony Henryka VIII oraz początkach słynnego Rodu Tudorów.
Naszą bohaterkę poznajemy jeszcze gdy jest małą dziewczynką, ale najlepiej o sobie opowie ona sama:
„Oto ja. Dziecko poczęte w wojskowym obozie przez parę ludzi będących tyleż kochankami co rywalami, urodzone w krótkiej chwili przerwy pomiędzy bitwami spowodowanej ulewnymi deszczami uniemożliwiającymi walkę w polu, wychowane przez twardą niewiastę noszącą zbroję częściej niż suknię, dorastające pośród żołnierzy i huku dział. Oto ja. Od maleńkości przyuczana, by bronić swego miejsca na świecie, by bronić swojej wiary, by bronić swego słowa przeciw słowu innej niewiasty. Oto ja. Księżniczka, której przeznaczeniem stała się ciągła walka o własne dobre imię, o świętą wiarę i o przynależną koronę. Oto ja, Catalina. Infantka hiszpańska. Córka dwojga najpotężniejszych monarchów swoich czasów: Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, których miana wzbudzają strach na ziemiach leżących wokół Kairu, Konstantynopola, Bagdadu, w Indiach i jeszcze dalej, pośród wszelakiej maści Maurów, zwących się czy to Turkami, czy to Hindusami, czy to Kitajcami – wszyscy oni są naszymi odwiecznymi wrogami, a zarazem stanowią zwierciadło, w jakim możemy zobaczyć swą wielkość i wspaniałość. […] Już jako dziecko nie żywię żadnych wątpliwości. Czuję pewność, że namaszczą mnie na królową Anglii, ponieważ taka jest wola Boga i życzenie mojej matki. W świecie, w którym przyszło mi żyć, nie tylko ja wierzę, iż Pan Bóg i Izabela Kastylijska, zwana Katolicką, zawsze są tego samego zdania i zawsze dzieje się ich wola.” s.10-11
Catalina urodziła się zimą 1485 roku w mieście Alcala de Henares. Tego roku zima była nie tylko bardzo zimna, ale również bardzo deszczowa. Matka Katarzyny – Izabela była akurat w trakcie kolejnej kampanii przeciwko ostatniemu królestwu Maurów, z głównym ośrodkiem w Grenadzie. Królową pasjonowało planowanie wojen. Była specjalistką w sprawach strategii, logistyce, planowaniu, a nawet medycynie na polu walki. Przyszła Królowa Anglii bacznie obserwowała matkę, często jej towarzyszyła i starała się brać z niej przykład.
„Pięcioletnia dziewczynka obserwowała bacznie, jak matczyna determinacja tłamsi płomienie, jak królewska pewność siebie gasi panikę poddanych, jak wiara w zwycięstwo bierze górę nad wszechobecną katastrofą i poczuciem klęski.” s.9
Rok wcześniej 14 marca 1489 roku Catalina została oficjalnie zaręczona z najstarszym synem Henryka VII – Arturem Tudorem. Artur był młodszy od swojej narzeczonej. Ustalono, że gdy Książe Walii skończy 14 lat odbędzie się ślub. Wtedy to przyszła małżonka ma udać się do Anglii.
Dzieciństwo Cataliny było bardzo bogate w różne wydarzenia. Praktycznie cały czas przebywała na polu bitwy. Rodzice podbijali coraz to nowe tereny, na których wprowadzali chrześcijaństwo. Najpiękniejsze lata swojego życia spędziła ona w Alhambrze w latach 1499 - 1501. Twierdza ta położona w andaluzyjskiej części Hiszpanii, w Grenadzie było ostatnim punktem oporu arabów w tym państwie. Uznawana była za prawdziwy raj i według opisów autorki faktycznie tak było.
„Bo tak naprawdę nasz nowy dom to nie jest zwykły pałac, do jakich przywykliśmy w Kordobie czy Toledo. To nawet nie jest zamek, twierdza ani fort. Alhambra została pomyślana i wzniesiona przede wszystkim jako ogród z komnatami po obu stronach ścian, tak, że człowiek może tam mieszkać zarówno pod dachem, jak i pod gołym niebem, czując się jak w raju.” s. 35-36
Matka Cataliny starała się jak najdłużej trzymać najmłodszą córkę przy sobie, jednak naciski ze strony angielskiego monarchy nie pozwoliły dłużej przebywać Księżniczce w Alhambrze. Te wyjątkowe miejsce Katarzyna opuściła 21 maja 1501 roku. Podróż była długa, powolna i bardzo męcząca.
Po ponad czterech miesiącach po wyjeździe z Alhambry Katarzyna wreszcie postawiła nogę na angielskiej ziemi, a dokładnie w porcie Plymouth. Był 2 października 1501 roku. Przyjazd synowej z dalekiej Hiszpanii był dla Króla Henryka VII bardzo ważnym wydarzeniem. Nie mógł się jednak doczekać kiedy ją zobaczy i wyjechał jej naprzeciw, zamiast oczekiwać jej w Londynie. Ta chęć zobaczenia księżniczki była tak duża, że król złamał wszelkie etykiety dworskie. Siłą wręcz wtargnął do komnat zajmowanych przez Catalinę. Ta którą ujrzał przed sobą swoją urodą zachwyciła go od pierwszego spojrzenia. Przerosło to jego wyobrażenia o urodzie hiszpańskiej księżniczki.
„Była prawdziwą pięknością. Miała gładką, okrągłą fizjonomię, szlachetny nos, pełne, lekko wydęte wargi obiecujące zmysłowe rozkosze. Podbródek trzymała wysoko i rzucała wyzywające spojrzenie każdemu, kto na nią spoglądał. […] To była urodzona księżniczka, umiejąca z podniesionym czołem znieść nawet chwilę zniewagi.” s.39
Zachowanie Henryka VII i jego syna Artura, nie wywarło dobrego wrażenia na samej Catalinie. Nie takiego pierwszego spotkania się spodziewała. Czuła się upokorzona, jednak starała się tego nie okazywać.
„Henryk Angielski życzy sobie przedstawić mnie swemu synowi na oczach całej eskorty, bez należytego przy takiej okazji ceremoniału, bez godności, jakbyśmy byli zwykłym chłopstwem. Skoro tak, niech się dzieje jego wola. Infantka hiszpańska nie cofa się z powodu pierwszej lepszej przeciwności.” s.42
Artur zrozumiał, że zachowanie jego ojca było bardzo niestosowne i potem starał się to złe pierwsze wrażenie trochę załagodzić. Było mu przykro i wstyd za „… brak wyczucia jego ojca i własną niezdolność wpłynięcia na gburowatego rodziciela, głównie zaś o to, że znalazła się z dala od domu i bliskich i musiała spotkać się z narzeczonym pośród całkiem obcych ludzi, wyciągnięta wbrew własnej woli z łoża.” s.45
Ceremonia zaślubin odbyła się w Katedrze św. Pawła 14 listopada 1501 roku. Początkowo małżonek nie wzbudził sympatii Katarzyny. Praktycznie ze sobą nie rozmawiali i spędzali razem bardzo mało czasu. Artur starał się stale przebywać z dala od swojej młodej żony. Czy tak wyobrażała sobie swoje małżeństwo 15-sto letnia Catalina?
„Zatem wywodzę się z kochliwego rodu, lecz czy kiedykolwiek przeżyję prawdziwą miłość? Jeśli nawet jest mi pisana, to z pewnością nie z tym niezdarnym chłopcem, który mieni się moim mężem. Początkowa sympatia, jaką dla niego poczułam, osłabła znacznie i od jakiegoś czasu powoli zanika. Artur jest tak nieśmiały, że wstydzi się ze mną rozmawiać, mamrocze coś tylko pod nosem i udaje, że nie może znaleźć właściwych słów. Zmusza mnie, abym to ja wykazywała inicjatywę w łożu, co wprawia mnie w zakłopotanie, ilekroć mam uczynić pierwszy krok w miłosnych igraszkach. Sprawia, że czuję się bezwstydna niczym ladacznica, podczas gdy moim pragnieniem jest, by wielbił mnie rycerz bez skazy rodem ze starodawnego romansu.” s.78
Przed Świętami Bożego Narodzenia Henryk VII zdecydował, że czas by małżonkowie opuścili wspaniałe komnaty Richmond i udali się do Ludlow. Nowy dom Katarzyny wznosił się na wzgórzu, nad zakolem rzeki Teme, a ogromna bryła zamkowa górowała nad okazałym, otoczonym murami miastem. To właśnie z tego będącego oznaką królewskiej potęgi zamku, królowie Anglii kontrolowali Marchie Walijskie. Wilgotny i zimny zamek, brak łaźni i mroczny zimowy krajobraz daleki był od rajskich miejsc w których w dzieciństwie mieszkała Catalina. Sprawiło to, że księżniczka była przygnębiona i bardzo tęskniła za matką. Tu jednak rozkwitła prawdziwa miłość między Arturem i Cataliną. Zaczęli ze sobą spędzać coraz więcej czasu, praktycznie każdej nocy Książę Walii zakradał się do komnat swojej żony i długo ze sobą rozmawiali. Catalina opowiadała mu o swoich rodzicach, ich podbojach wojennych. Planowali swoją przyszłość, jak będą kiedyś rządzić, jakie sojusze muszą zawrzeć, na kogo trzeba uważać. Rozmawiali o swoich potomkach i nadawali im imiona. Było tak cudownie aż nagle… po uroczystościach Wielkiego Czwartku Artur zachorował na „angielskie poty”. Od jakiegoś czasu w Anglii panowała epidemia tej choroby, która zbierała coraz to większe żniwa. Niestety nawet najlepsi medycy nie potrafili uratować księcia, który umiera 2 kwietnia 1502 roku. Umierającemu Arturowi, Catalina obiecuje, że zrealizuje wszystkie ich wspólne plany i zostanie Królową Anglii.
„Nie oddam się rozpaczy, oddam się Anglii, memu królestwu. Dotrzymam obietnicy. Pozostanę wierna mojemu książęcemu małżonkowi i mojemu przeznaczeniu. Dlatego nieustannie rozmyślam, rozważam i knuję, aby przekuć stratę w zysk aby zająć w świecie miejsce, do którego zostałam zrodzona. Tak jak chciał Artur, sięgnę po koronę i zasiądę na tronie Anglii.” s.246
Krótkie małżeństwo księżnej z dziedzicem angielskiego tronu dobiegło końca. Zaczęto spekulować, czy przypadkiem księżna nie jest w ciąży, jednak nic na to nie wskazywało. Katarzyna zawsze żyła przeświadczeniem, że jej przeznaczeniem jest zostać królową Anglii, ale teraz po raz pierwszy w życiu nie wiedziała, jaka czeka ją przyszłość.
Jaki los czeka Catalinę przeczytajcie sami. Serdecznie Was do tego zachęcam.
Książkę czytało mi się bardzo fajnie. Prawdziwa historia ubarwiona przez autorkę zachęciła mnie do sięgnięcia po inne źródła i dokładne wczytanie się w sekrety życia Katarzyny Aragońskiej – pierwszej żony Henryka VIII. Autorka opiera swoją opowieść na dostępnych jej historycznych źródłach. Pojawiają się autentycznie żyjące postacie, które wzbudzają zarówno pozytywne jak i negatywne uczucia. Takimi negatywnymi postaciami są na pewno dona Elvira, która była jej dwórką i najważniejszą osobą w jej życiu, zastępującą jej w Anglii matkę. Knuła ona i spiskowała przeciwko swojej Pani. Drugą osobą która nie była przyjazna Catalinie była matka Henryka VII. Królowa matka starał się by wszystko było tak jak sobie zaplanowała.
„Małgorzata Beaufort własnoręcznie spisała wszelkie zasady, jakie miały obowiązywać na dworze Tudorów po wsze czasy, począwszy od reguł obowiązujących brzemienne królowe oczekujące rozwiązania, a skończywszy na czasie wystawiania zwłok członków rodziny królewskiej na katafalku, tak aby jej syn, wnuki i kolejne pokolenia, o które niewątpliwie codziennie się modliła do Najwyższego, mieli rytuał na każdą okazję – i aby zawsze, zarówno w najbliższym czasie, jak i w odległej przyszłości, uroczystość wyglądała dokładnie tak samo, jakby była zorganizowana przez nią.” s.261
Sama Catalina czasami mnie denerwowała. Jej upór by zostać królową Anglii, by władać tym krajem, było tak silne, że potrafiła znieść niewygody, brak pieniędzy i głód by osiągnąć swój cel. Myślę, że gdyby znała swoją przyszłość, wsiadłaby na pierwszy statek do Hiszpanii i oddała by się woli swoich rodziców, którzy na pewno znaleźli by jej odpowiedniego kandydata na męża.
Catalina była przecież piękną i młodą kobietą. Świadczy o tym fakt, że gdy została wdową o jej względy starał się Henryk VII, któremu nie przeszkadzało to, że była to jego synowa i kobieta młodsza od niego o naście lat. Jednak związek ten był nie na rękę Catalinie, bo nie mogłaby osiągnąć swojego celu – czyli korony Anglii.
„Najstarszy syn króla Anglii nosi tytuł księcia Walii. Najstarszy syn króla Anglii dziedziczy po nim koronę. „ s.317
Dlatego najlepszą partią dla księżniczki wdowy był Harry młodszy brat Artura, bo to on dziedziczył tron po swoim ojcu.
Młodziutki książę Yorku „Nie przestał o niej marzyć, nawet gdy razem z Arturem opuściła dwór, by udać się do Marchii Walijskiej. Pisywał wiersze i układał miłosne pieśni, dedykując je w głębi duszy właśnie jej.” s.331
Takie wtedy były czasy. Teraz trudno nam sobie wyobrazić, by planowano nam małżeństwa, wybierano małżonków, gdy jesteśmy jeszcze w kołysce. Kobieta ma równe prawa z mężczyzną, a zdrada jest karana po obu stronach. Nie tak jak to było wtedy, że Król mógł mieć wiele kochanek, a królowa miała być mu wierna i być dziewicą gdy wychodzi za mąż.
Zachęcam wszystkich którzy choć trochę lubią książki historyczne, by sięgnęli po powieść „Wieczna księżniczka”. Trochę historii ubarwionej odrobiną miłości sprawia, że przyswajanie wiedzy historycznej jest przyjemne i miłe. Dla mnie najważniejszym przesłaniem książki jest to, że raz dane słowo osobie, którą się kocha, powinno się dotrzymać, mimo trudności kłód, które wrzuca się nam pod nogi.
„Słowa mają swoją wagę; nie można cofnąć tego, co się raz powiedziało; znaczenie jest niczym kamień wrzucony do sadzawki, wzbudzone przezeń fale zataczają coraz szersze kręgi, tak że nie sposób przewidzieć do jakich brzegów dotrą…” s.540


Zachęcam Was do lektury, a ja zagłębiam się dalej w fakty historyczne o Katarzynie Aragońskiej i sięgam po kolejną powieść z cyklu – „Kochanice króla”.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

poniedziałek, 7 lipca 2014

WYNIKI KONKURSU PO RAZ DRUGI

WYNIKI KONKURSU Z WYDAWNICTWEM REPLIKA

W DRUGIM LOSOWANIU ZWYCIĘŻYŁA

MAGNOLIA044

PROSZĘ O KONTAKT NA E-MAIL Z DANYMI ADRESOWYMI

środa, 2 lipca 2014

CZAROWNICA - Philippa Gregory


Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Czarownica
Tytuł oryginalny: The Wise Woman
Tłumaczenie: Maryla Szurek
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 1992
Stron: 448
ISBN: 978-83-245-7718-7
Moja ocena: 5/6


Pochyliła głowę nad talerzem, żeby ukryć twarz wykrzywioną rozczarowaniem. Tej jednej nocy straciła wszystko: swoją wiarę, swoje przyjaciółki, swoją szansę na dobrobyt i wygodę. I przyszłość. Alys mogła być wyniesiona na najwyższy urząd w klasztorze. Pewnego dnia sama mogła zostać matką wielebną. Ale wtedy, owej nocy, wszystko przepadło.” s. 60

Philippa Gregory pochodzi z Kenii, jednak wraz z rodziną mieszka w Anglii. Tam ukończyła ona historię na Uniwersytecie w Sussex. Jest doktorem literatury XVIII-wiecznej. Zasłynęła jak pisarka książką pt. „Kochanice króla”. Jest autorką powieści umiejscowionych w różnych epokach historycznych, choć najczęściej jest to okres panowania Dynastii Tudorów i XVI wiek. Wiele jej powieści zostało przeniesionych na mały ekran przez BBC.
Cechą charakterystyczną jej pisarstwa jest dokładne „oddawanie prawdy historycznej”.
Osobiście nie czytałam żadnej powieści tej autorki, aż koleżanka przyniosła mi „Czarownicę” i zaproponowała jej lekturę. Teraz żałuję, że wcześniej nie sięgałam po książki Philippe Gregory.

Czarownica” to kolejna znana książka pisarki. Akcja powieści toczy się za czasów panowania Henryka VIII. Nie jest to jednak typowa powieść historyczna. Historia stanowi tutaj jedynie tło do faktycznych wydarzeń.

Bohaterką „Czarownicy” jest Alys, która po dwóch latach spędzonych w klasztorze, jako szesnastoletnia dziewczyna, wraca do swojej przybranej matki – Morach. Morach uznawana jest za okolicznych mieszkańców za czarownicę. Zna się ona świetnie na roślinach leczniczych, potrafi rzucać uroki i odganiać złe moce. Zna się również ma „czarnej magii”. Alys ma przy niej się kształcić i stać się jeszcze lepszą uzdrowicielką. Zresztą ma już ku temu duże podstawy, gdyż w klasztorze poznała moc wielu leczniczych roślin. Pod okiem matki Hildebrandy nauczyła się wiele i posmakowała lepszego życia.  

- Kochałam matkę Hildebrandę – rzekła. – Zaskarbiłam sobie jej łaski. I ona mnie pokochała, jakbym była jej córką. Wiem, że tak było. Nauczyła mnie czytać i pisać, nauczyła mnie łaciny. Darzyła mnie szczególną troską i miała wobec mnie wielkie plany. Pracowałam w cichym pokoju, zajmując się ziołami. Pracowałam w lecznicy. Studiowałam dzieła w bibliotece. Nigdy nie musiałam wykonywać żadnej ciężkiej ani brudnej roboty. Byłam ulubienicą ich wszystkich, myłam się codziennie i spałam w miękkim łóżku. […] Miałam to wszystko – powiedziała. Miłość mojej matki, najprawdziwszą miłość, komfort i świętość.” s. 77

Los jednak sprawił, że musiała uciekać z płonącego klasztoru i ukrywać się przed światem, żeby nie została odkryta i zgładzona, jak jej „siostry” wyznawczyni wiary katolickiej i popierające papieża.
Jednak długo Alys nie zamieszkała z Morach. O jej „złotych dłoniach” i umiejętnościach leczniczych dowiedział się stary lord i zmusza ją do przyjazdu na zamek i opiekowania się nim.
Alys boi się tego wyjazdu, ponieważ wie, że jest to dla niej ryzykowne. Może przecież zostać rozpoznana jako zbiegła mniszka ze spalonego klasztoru.

To Twój wybór, to miejsce, gdzie jesteś teraz. Przed tobą leżą trzy drogi. Pierwsza to życie na zamku z jego wygodami i przyjemnościami, niebezpieczeństwami i korzyściami. Druga to życie mniszki, o które będziesz musiała walczyć ja święta, żeby je odzyskać. I wreszcie trzecia to życie tutaj, ubóstwo, brud i gnój. […] Kiedy dokonasz wyboru, masz szansę osiągnięcia jedności umysłu i serca. Otwórz swoje serce na cokolwiek i trzymaj się tego. Jeden cel niech będzie z tobą, jedna myśl, jedna miłość. Czegokolwiek zapragniesz się trzymać: magii, swojego Boga, miłości.” s.74-75

Dziewczynie udaje się wyleczyć starego lorda, czego nie potrafili liczni medycy. Pozostaje więc nasza młoda bohaterka na zamku i tam toczą się jej dalsze losy.
Alys jest piękną kobietą i przykuwa wzrok wielu osób, nie tylko mężczyzn. Do tego jest wykształcona, więc zajmuje się pisanie i tłumaczeniem listów starego lorda.
Lord na zamku nie mieszka sam. Wraz z nim mieszka tam też jego syn Hugon wraz z żoną Catherine. Ich małżeństwo nie jest udane. Od paru lat starają się oni o potomka, lecz bezskutecznie. Jest to nie pomyśli starego lorda, który stara się znaleźć sposób na unieważnienie tego związku.
Jednym ze sposobów by zapewnić sobie następcę jest potomek z nieprawego łoża, dlatego gdy Hugon zwraca uwagę na piękną Alys, nie smuci to nikogo, poza Catherine. Między bohaterką a młodym lordem rozgrywa się namiętny, niebezpieczny, a z drugiej strony toksyczny romans.

Mała chatka na wrzosowisku Bowes nie wystarczała jej. Klasztor mógł jej zapewnić schronienie na zawsze, zamek był kamieniem milowym na jej drodze, a nagłe, niespodziewane uczucie do Hugona i jego miłości do niej były podarunkiem i radością, której nie oczekiwała.” s. 196

Alys za wszelką cenę stara się utrzymać swój związek z Hugonem. Wie, że jest to jej przepustka do lepszego życia i ochrona przed wrogami na zewnątrz zamku. Dlatego zaczyna używać magii.

Od najwcześniejszego dzieciństwa słyszała, jak Morach ostrzegała dziewczęta pragnące miłosnych napojów, że można wzmocnić namiętność, ale nie wywoła to miłości. Można zaczarować kogoś, wzbudzając obsesję, ale nie uczucia”. s.391

Początkowo Hugo nie traktuje uczuć młodej dziewczyny na serio. Traktuje ją jako kolejną przygodę. Jego myśli zajmuje chęć powiększenia majątku poprzez ryzykowny handel za morzami. Na to wszystko potrzebuje pieniędzy, ale ojciec nie chce mu ich dać. Dlatego nieprzychylnie patrzy na poczynania Alys w celu ratowania zdrowia jego ojca. Łatwiej byłoby mu gdyby majątek ojca należał już do niego.

Hugo chciał handlować, pożyczać pieniądze na procent. Chciał płacić tygodniówki w gotówce i wyrzucić wieśniaków z ich niechlujnych chat, żeby powiększać stada owiec, które powinny mieć obszerniejszy wybieg. Chciał mieć kopalnie węgla i wytapiać żelazo. Chciał, żeby słońce świeciło tylko dla niego. Pragnął ryzyka.” s.83

Jak potoczą się losy młodej dziewczyny? Czy między nią a Hugo zaiskrzy prawdziwe uczucie, czy będzie to tylko wynik czarów Alys? Czy ktoś odkryje, że bohaterka jest czarownicą? Tego wszystkiego dowiecie się czytając powieść Philippe Gryegory.

Czarownica” to powieść, która wciąga od pierwszych stron. Autorka zaskakuje nas niespodziewanymi zwrotami akcji. Opisuje historię bardzo realistycznie, idealnie wpasowując ją w atmosferę danego okresu historycznego.  Poznamy zarówno życie w biednej rodziny w tych czasach, jak i bogatych lordów na zamku. Dowiemy się jak żyło się na zamku, czym w wolnych chwilach zajmowały się damy dworu i służba zamku. Wszystko opisane z najdrobniejszymi szczegółami. Pikanterii książce dodają opisy scen między Alys i Hugonem lub jego żoną.
Bardzo podobała mi się główna bohaterka, która z prostego, pobożnego dziewczątka, stała się dojrzałą, namiętną a zarazem myślącą kobietką. Potrafi choćby po trupach dojść do zamierzonego celu i to w faktycznym tego słowa znaczeniu. Jej wyrachowanie i przebiegłość czasami drażniła, co sprawiało, że chciałam nadal czytać powieść, by dowiedzieć się co ta sprytna „czarownica” znowu wykombinuje, by uzyskać zamierzony cel.
Denerwował mnie momentami Hugo, który żył kosztem innych, nie troszczył się o innych, gardził uczuciami innych ludzi. Jego głównym celem była zabawa i kolejna naiwna kobieta w jego łożu.
Dlatego cieszyłam się, że Alys sprawiła, iż bohater powiedział takie oto słowa:

Chcę przyszłości dla nas. Ale nie wierzę w magię, we wszystkie te stare zaklęcia i strachy. Zbudujemy nowy świat, Alys. Wolny od przesądów i strachów. Świat, który będziemy mogli badać, pełen nowych lądów i przygód, bogactwa i możliwości. Nie trzymaj się kurczowo mrocznych starych obyczajów, Alys. Wyjdź ze mną na światło i zostaw to wszystko za sobą” s. 161

Czarownica” to bardzo fajny romans historyczny, więc jeśli lubisz tego typu książki, sięgnij po nią, a się nie zawiedziesz. Ja na pewno sięgnę po inne powieści autorki.

Polecam.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:


wtorek, 1 lipca 2014

Prośba o kontakt

BARDZO PROSZĘ O KONTAKT Z DANYMI ADRESOWYMI - ZWYCIĘŻCZYNIE W KONKURSIE Z WYDAWNICTWEM REPLIKA PAULINĘ PIOTROWSKĄ 

NA KONTAKT CZEKAM DO JUTRA POTEM WYLOSUJĘ NASTĘPNĄ OSOBĘ.

niedziela, 29 czerwca 2014

WYNIKI KONKURSU Z WYDAWNICTWEM REPLIKA

WYNIKI KONKURSU

W wyniku losowania nagrodę książkową otrzymuje

PAULINA PIOTROWSKA

Bardzo proszę o przesłanie danych do wysyłki na adres e-mail: madmad35opole@interia.pl

GRATULUJĘ !!!

sobota, 14 czerwca 2014

Konkurs z Wydawnictwem Replika - MAŚLINDA

KONKURS DLA OBSERWATORÓW MOJEGO BLOGA

Moi Drodzy

11 czerwca 2014r. nakładem Wydawnictwa Replika ukazała się  książka polskiej autorki Michaliny Kłosińskiej - Moedy 
"Kochaj i jedz, Brazyliszku".

Książka "Kochaj i jedz, Brazyliszku" Michaliny Kłosińskiej - Moedy to trzecia książka tej autorki, będąca komedią romantyczną z Brazylią w tle. Książka oprócz fabuły zawiera przepisy z kuchni brazylijskiej i pytania o Brazylię. Jest świetną lekturą na lato lub zabawną alternatywą na czas Mundialu w Brazylii.


Dlatego na moim blogu, zapraszam Was do udziału w konkursie "Rozgryź MAŚLINDĘ !"
Nagrodą jest oczywiście najnowsza powieść Michaliny Kłośińskiej-Moeda "Kochaj i jedz, Brazyliszku" ufundowana przez Wydawnictwo Replika.

Oto pytanie konkursowe:

MAŚLINDA to wg Ciebie: 
1. atmosfera wyczekiwania np. na spóźniający się autobus 
2. zakochana dziewczyna 
3. stary trabant
4. kiepska gra zawodnika w czasie meczu piłki nożnej 

Regulamin konkursu:
1. Konkurs trwa do 28 czerwca 2014 r.
2. Aby wziąć udział w konkursie trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga
3. Prawidłową odpowiedź umieszczamy w komentarzach pod tym postem.
4. Spośród wszystkich osób wylosuję 29 czerwca 2014 jedną, która otrzyma książkę ufundowaną przez wydawnictwo Replika.

SERDECZNIE ZAPRASZAM DO WSPÓLNEJ ZABAWY !!!

sobota, 8 marca 2014

NOWOŚCI WYDAWNICTWA REPLIKA

WARTO PRZECZYTAĆ

18 marca nakładem Wydawnictwa Replika ukażą się książki:



Tytuł: Bezcenny dar
Autor: Jim Stovall
Premiera: 18 marca 2014
ISBN: 978-83-7674-083-6
EAN: 9788376740836
Stron: 204
Cena: 29,90 zł
Wydawnictwo Replika


Miliony sprzedanych egzemplarzy!

Kiedy Red Stevens umiera, wszyscy członkowie jego rodziny jednoczą się w zachłannym oczekiwaniu na wielomilionowy spadek. Okazuje się jednak, że bogaty staruszek miał swoim bliskim do przekazania coś znacznie cenniejszego niż pieniądze...
Młody Jason otrzymuje od swojego stryjecznego dziadka szereg instrukcji, które mają doprowadzić do tego, że egoistyczny i arogancki chłopak przemyśli swoje życie i pojmie, co w nim naprawdę najważniejsze. Pomagają mu w tym nowi przyjaciele, między innymi siedmioletnia Emily, z niezwykłą pogodą ducha zmagająca się z ciężką chorobą. Jeżeli Jasonowi uda się wykonać wszystkie zadania, na końcu drogi czeka na niego bezcenny dar.

„Życie jest drogą, którą jedni przejdą bezmyślnie, a inni świadomie – obserwując, słuchając, wyciągając wnioski z doświadczeń, wypełniając tę podróż sensem. Ta powieść uwrażliwia na wybór właściwego kierunku. Można przeczytać tę książkę w jeden wieczór, historia jest wciągająca. Zachęcam jednak, by zaprzyjaźnić się z nią na dłużej, porozmyślać nad przekazem każdego z rozdziałów, może nawet coś w sobie zmienić. Polecam nie tylko młodym!”
Renata L. Górska
autorka książek: „Cztery pory lata”, „Za plecami anioła”, „Błędne siostry”, „Przyciąganie niebieskie”, „Historia kotem się toczy”

Ja osobiście na pewno po tę książkę sięgnę. Zapowiada się super, a ja lubię takie klimaty.



Tytuł: Policjant. Okrutne zbrodnie, głośne śledztwa, o których mówiła cała Polska
Autor: Jerzy Jakubowski
Premiera: 18 marca 2014
ISBN: 978-83-7674-268-7
EAN: 9788376742687
Stron: 196
Cena: 29,90 zł
Wydawnictwo Replika


O tych zbrodniach mówiła cała Polska!

Bestialskie praktyki „poznańskiego nekrofila”, seryjne zabójstwa chłopców, patologie, wynaturzenia, zuchwała kradzież sarkofagu św. Wojciecha z katedry gnieźnieńskiej…
Poznaj kulisy dramatycznych wydarzeń, które w latach osiemdziesiątych wstrząsnęły opinią publiczną.
Były policjant, emerytowany szef wielkopolskiego CBŚ, wprowadza w tajniki pracy policji, przybliżając czytelnikom trudną pracę zespołu śledczych. Autor, przypominając przebieg wizji lokalnych i treści przesłuchań podejrzanych, starał się nie tylko oskarżyć, ale i zrozumieć psychikę przestępców.

Na pytanie, dlaczego napisał tę książkę, autor odpowiada:
27 lat byłem policjantem. Policjantem, który zawsze pracował na pierwszej linii. Miałem szczęście spotkać na swojej drodze fantastycznych ludzi, którzy nauczyli mnie zawodu gliniarza, którzy współpracowali ze mną, a także, których – jak sądzę – nauczyłem być policjantami.
Postanowiłem wszystkim tym osobom oddać szacunek, przywołać w pamięci wspólne dokonania, problemy, sukcesy. Chciałbym pokazać „od kuchni” żmudną, ale jakże ciekawą pracę policjantów śledczych, którzy zmagali się ze złem po to, aby zwykli ludzie mogli bezpiecznie żyć.

Polecam !!!