Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

Coco - Cristina Sanchez-Andrade



Autor: Cristina Sanchez-Andrade
Tytuł: Coco
Tytuł oryginalny: COCO
Język oryginalny: hiszpański
Tłumaczenie: Aleksandra Krakowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Stron: 302
ISBN: 978-83-247-0926-7
Moja ocena: 4,5/6

„Wkrótce zrozumiała, że sekret jej butiku tkwi nie w kapeluszach, lecz w niej samej. […] Pamiętała przy tym, żeby się zbyt często nie pokazywać (klientka poznana to klientka stracona – powtarzała sobie w duchu) i zachowywać dystans. Niektóre panie zabiegały o jej przyjaźń, zapraszały ją na herbatę do swoich rezydencji. Nie potrzebowała ich przyjaźni. Nie potrzebowała sympatii ani towarzystwa bogatych, pustych w środku kobiet. Samotność leżała w jej naturze, co było złe (wiedziała o tym). Powoli jej twarde, dumne serce opancerzało się coraz skuteczniej. Zamierzała zestarzeć się w samotności.
Tak wtedy myślała. Chciała by u źródeł jej życiowego sukcesu legła pogarda dla uczuć i niemal całkowita duchowa samotność – walczyła o to wytrwale, omijając niebezpieczne rafy emocji.” S.86-87

Któż z nas nie słyszał o Coco Chanel – słynnej projektantce mody, która zrewolucjonizowała ubiór kobiety. Stworzyła również słynne po dzisiejszy dzień perfumy. Jednak nie wielu z nas wie, kim była Coco naprawdę.
Coco Chanel właściwie Gabrielle Bonheur Chanel urodziła się 19 sierpnia 1883 roku w małym francuskim miasteczku Samur. Była drugą nieślubną córką Alberta Chanel oraz Jeanne Devolle. Po jej urodzeniu rodzice pobrali się. Przyszła słynna projektantka miała jeszcze pięcioro rodzeństwa. Matka jej zmarła w 1895 roku, a wkrótce potem ojciec zostawił dzieci. Dziewczynki wychowywały się sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne w Aubazine. Gdy tylko mogła opuścić zakon wraz ze swoją siostrą Antoinette udały się do Paryża. Początkowo pracowały u pani Desboutin. Potem Coco otworzyła swój własny sklep z kapeluszami. Szybko zrozumiała, że same kapelusze to nie wszystko co pragnie dać kobietą i poszerzyła swoją działalność do projektowania ubrań. Jej sklepy rozrosły się do większych rozmiarów i powstały nowe m.in. w Hiszpanii.
„Tak więc na początku 1918 roku Coco zatrudniała trzysta kobiet. Trzysta! Połowa z nich szyła, pięćdziesiąt obsługiwało księgowość, pięćdziesiąt zajmowało się importem tkanin, a reszta słuchała.” (obsługiwała klientki) s. 106
 A przecież to dopiero początek jej kariery.
Bohaterkę poznajemy w dniu jej śmierci. Przeczuwa, że dzisiaj ktoś ją zastrzeli, gdy będzie wychodzić ze swojego pokoju w paryskim hotelu. Wspomina swoje życie i podsumowuje je.
„Jestem sama. Sama i zagubiona, z zapowiedzią czegoś nieodwracalnego zapisaną w dygocącym ciele. Chcąc uciec przed samotnością i potwornym strachem, chętnie zadzwoniłabym do dzieci i obsypała kosztownymi upominkami wnuki. Gdyby je miała. Ale nie ma ani dzieci, ani wnuków, ani męża, ani kochanków, ani prawdziwych przyjaciół, którzy dotrzymywaliby jej towarzystwa.” S.10
Cóż – po lekturze książki „Coco” nie dziwię się, że projektantka była samotna. Ona nie potrafiła obdarzyć drugiej osoby prawdziwą miłością. No, może w jej życiu był tylko jeden mężczyzna, którego kochała, ale zrozumiała to wtedy gdy nagle zniknął z jej życia. Wtedy żałowała, że nie obdarzyła go potomkiem, którego pragnął. Dziwiło mnie jej podejście do posiadania dziecka. Nie chciała być „macicą”, nie interesowały ją dzieci i nie cieszyła ciąża u jej przyjaciółek. Odniosłam wrażenie, że wręcz drwiła z nich gdy któraś się zakochała, chciała być ze swoim mężczyzną lub mieć z nim dziecko. Nawet gdy jej siostra poroniła to porównała stratę dziecka do nieudanej sukienki – Gdy jedna sukienka się nie uda – szyję drugą. Taka już była.
Po drugie uwielbiała dyrygować innymi, podporządkowywać ich sobie. Dlatego wiele osób odwróciło się od niej i zamiast zyskiwać przyjaciół, zyskała wielu wrogów.
Autorka przedstawiła Coco nie tylko jako ikonę mody. Poznajemy ją taką jaka była naprawdę. To psychologiczny portret słynnej kobiety. Dowiadujemy się wiele o czasach w jakich przyszło jej żyć, o tym jak walczyła o to by zmienić panującą modę. Widzimy ją jako kobietę biznesu, kochankę i samotną kobietę.
„Coco” to nie tylko książka typowo biograficzna, to również powieść o poszukiwaniu miłości, sensie życia i skutkach niewłaściwych decyzji. Nie zawsze sława, pieniądze i znane towarzystwo zapewnią nam w przyszłości miłość, opiekę bliskich i zrozumienie.
Coco Chanel nie jest przecież jedyną osobą, która przypłaciła sławę – samotnością. Ostatnio często dowiadujemy się o samobójstwach słynnych osób, znanych nam z pierwszych stron gazet. Myślę, że Coco była też bliska obłędu, widziała jakieś osoby chodzące po jej domu, które potem szukała nawet wewnątrz fortepianu, czy chodzące po domu roje owadów. Tylko pomoc w tym momencie jej kochanka Erniego uchroniła ją od samobójstwa.
Książkę polecam wszystkim, którzy lubią czytać biografie innych osób, interesują się trochę modą i jej historią Powieść napisana jest fajnym językiem, czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Polecam !!!

środa, 8 sierpnia 2012

Africanus. Syn Konsula - Santiago Posteguillo

Autor: Santiago Posteguillo
Tytuł: Africanus. Syn Konsula
Tytuł oryginalny: Africanus. El hijo del consul.
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Wydawnictwo: Esprit
Stron: 427
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-61989-71-4
Moja ocena: 5/6

„Staruszka uklękła przed przybyłymi mężczyznami i położyła nagiego, płaczącego chłopczyka na kamiennej posadzce u stóp Publiusza. Ojciec patrzył na niemowlę przez kilka sekund. Dla losów chłopca był to najważniejszy moment, ponieważ rodzic miał prawo uznać dziecko za swoje lub się go wyrzec, w razie gdyby zauważył zły omen, stwierdził, że dziecko przyszło na świat w nieczystym dniu, lub dostrzegł w nim jakąś wadę. Publiusz Korneliusz Scypion patrzył więc na leżącego na podłodze syna. Chłopczyk wciąż płakał. […] Publiusz ukląkł, przyjrzał się dziecku z bliska i skinął głową. Następnie wziął niemowlę na ręce i podniósł je.
- Niech przygotują stół ofiarny dla Herkulesa. To jest mój syn, mój pierworodny, i będzie nosił moje imię: Publiusz Korneliusz Scypion, a pewnego dnia zastąpi mnie jako pater familias w tym domu.” s. 32

     Zawsze interesowałam się historią, dlatego starałam się od czasu do czasu sięgnąć po powieści o takiej tematyce. Nie mówię tutaj o typowej książce przedstawiającej suche fakty, ale fabularyzowanych utworach literackich. Pozwalają mi one nie tylko przeżyć wzruszające chwile podczas ich lektury, ale również dowiedzieć się więcej o danej epoce, czy wydarzeniu historycznym.
Gdy nadarzyła mi się okazja przeczytania książki hiszpańskiego pisarza Santiago Postegiullo pod tytułem „Africanus. Syn Konsula” bardzo się ucieszyłam. Nie raz czytałam o starożytnym Rzymie, pasjonowała mnie jego historia, życie w tamtych czasach i toczone wówczas walki. Myślę, że każdy z nas pamięta ze szkolnych lekcji historii, takie postacie jak Hannibal, Publiusz Korneliusz Scypion, Fabiusz Maksimus czy Katon. To właśnie za ich życia toczy się akcja tej powieści, czyli w III wieku przed naszą erą.
Akcja powieści rozpoczyna się w dniu narodzin głównego bohatera Publiusza Korneliusza Scypiona zwanego później Afrykańskim. Jest on synem znanego i cenionego Senatora rzymskiego, głowy poważanego rodu. Jego matką jest Pomponia. Ojciec chłopca jest nie tylko bardzo dobrym żołnierzem i politykiem, ale również miłośnikiem literatury oraz teatru.
W tym samy roku 235 p.n.e. Hamilkar wraz ze swoją armią przygotowuje się do podboju Hiszpanii. U jego boku stoi dorastający syn wodza, niespełna piętnastoletni Hannibal, którego imię tłumaczy się jako „obdarzony łaską Balla” to jest najwyższego boga Kartagińczyków, podobnie jak oni wywodzącego się z Fenicji. W ciągu kilku tygodni Hamilkar przeprowadził swą armię wzdłuż wybrzeży Afryki Północnej, przeprawił się przez góry i wąskie przełęcze i dotarł do Słupów Herkulesa. Tutaj z afrykańskiego brzegu spoglądał na swój cel – południowe plaże Hiszpanii. Od tego miejsca dzieliły go tylko wzburzone wody cieśniny. Po kliku tygodniach, małe rybackie stateczki transportowały już Kartagińczyków na drugi brzeg. Ze sobą przywieźli nie tylko broń i żywność, ale również słonie. Przeprawa całej armii przez cieśninę trwała trzy dni.
Zaplanowana przez kartagińskiego przywódcę kampania nie przynosi jednak takich zysków jak sobie on zaplanował, jednak duma nie pozwalała mu się wycofać z pomysłu podbicia Hiszpanii. W roku 228 p.n.e. podporządkował on sobie już południe i znaczną część wschodniej tego kraju. Jednak jego plany sięgały znacznie głębiej. Pragnie pokonać Rzym i przywrócić Kartaginie hegemonię w basenie Morza Śródziemnego. Hiszpania ma być jego bazą operacyjną z którj mógłby prowadzić dalsze działania. Niestety nie udało mu się zrealizować tego planu. Podczas jednego ze starć z Iberami Hamilkar zostaje śmiertelnie ranny i kona w ramionach swojego syna. Hannibal postanawia pomścić śmierć swojego ojca i dokończyć jego plany. „Ktoś, kto odczuwa taki ból, przeleje wiele krwi, żeby zaspokoić swą zemstę” s. 46
Za parę lat Hannibal rozpocznie swoją słynną przeprawę na słoniach przez góry by zaatakować Rzym i przeciwstawić się rzymskim legionom. To będzie jedna z najkrwawszych wypraw, znanych nam z kart historii jako II wojna punicka.
Autor pozwala nam poznać przebieg bitwy widziany z dwóch stron. Opowiada nam o poczynaniach Hannibala, oraz o przegrupowaniach legionów rzymskich pod wodzą m.in. Publiusza Korneliusza Scypiona. Poznajemy różne taktyki walki prowadzone przez kolejnych konsuli rzymskich ich porażki i sukcesy. Pisarz nie skupia się tylko na samych bitwach. Możemy poznać życie w legionie dzięki trzeciej postaci wprowadzonej przez autora jako bohatera. Jest to Tytus Makcjusz. Początkowo pracował w rzymskim teatrze, przygotowując scenografię i kostiumy dla aktorów, jednak ta praca znudziła mu się, postanowił coś osiągnąć sam. Otworzył sklep z tkaninami, jednak interes upada, gdy jeden ze statków wiozących dla niego towar tonie. Zostaje z wielkimi długami i trafia na ulicę. Aby przeżyć zaciąga się do armii i po krótkim szkoleniu wyrusza na wojnę z kartagińską armią.
Bardzo dużo dowiemy się również o życiu w samym Rzymie, o polityce jaką prowadzili Senatorowie, walce o urząd Konsula Rzymu intrygach w związku z tym prowadzonych.
Nie zabraknie tutaj i wątku miłosnego. Młody Publiusz znajdzie swoją miłość jak na młodzieńca przystało.
Książkę czyta się fantastycznie. Wciąga niesamowicie i nawet nie wiem kiedy dotarłam do jej końca. Żałowałam, że książka kończy się w tak ważnym momencie, gdy Hannibal dociera prawie pod Rzym. Tak bardzo chciałam wiedzieć jak dalej potoczą się losy młodego bohatera. Z kart historii wiem, że będzie on Konsulem Rzymu, ale tego momentu jeszcze w tej książce się nie doczekacie. Kontynuacja losów bohaterów została przedstawiona w książce „Africanus. Wojna w Italii”, którą mam zamiar jak najszybciej przeczytać.
Chciałam również zaznaczyć, że w książce znajdziecie wiele ciekawych dodatków, które ułatwią wam lekturę. Są to między innymi bardzo bogaty słowniczek, drzewo genealogiczne Publiusza Korneliusza Scypiona Afrykańskiego Starszego, najwyższe dowództwo katragińskie, listę konsulów Rzymu czy liczne mapy przedstawiające miejsca najważniejszych bitew i obszar Morza Śródziemnego.

Santiago Posteguillo to urodzony w 1964 roku w Hiszpanii pisarz. Sławę przyniosła mu właśnie trylogia Africanus, której akcja dzieje się w starożytnym Rzymie. W 2011 roku rozpoczął pisanie nowej trylogii o pierwszym cesarzu latynoskiego pochodzenia – Trajanie.

Serdecznie polecam lekturę „Africanusa”. Mam nadzieję, że spodoba się ona nie tylko miłośnikom książek historycznych i starożytnego Rzymu.


Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję wydawnictwu Esprit

niedziela, 29 kwietnia 2012

Prześwietny raport kapitana Dosa


Autor: Eduardo Mendoza
Tytuł: Prześwietny raport kapitana Dosa
Tytuł oryginalny: El ultimo trayecto de Horacio Dos
Tłumaczenie: Magdalena Tadel
ISBN: 978-83-240-1689-1
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Stron: 159
Moja ocena: 4/6

Eduardo Mendoza jest wybitnym współczesnym pisarzem hiszpańskim. Jest autorem wielu powieści między innymi „Przygody fryzjera damskiego”, „Sekret hiszpańskiej pensjonarki”, „Oliwkowy labirynt”, „Niewinność zagubiona w deszczu” czy „Brak wiadomości od Gurba”.
Miłośnikom twórczości pisarza wydawnictwo Znak proponuje kolejną jego powieść „Prześwietny raport kapitana Dosa”. Tym razem autor przenosi na w przestrzeń kosmiczną. Na statku kosmicznym dowodzonym przez kapitana Horacio Dosa zaczynają się kończyć zapasy. Brakuje wody, jedzenia a w sektorze upadłych kobiet szamponu i różu do policzków. Najgorsze jest to, że nikt nie wie, gdzie zmierza statek z przestępcami na pokładzie i jak długo jeszcze będą lecieć. Kapitan Dos postanawia więc, że wylądują na najbliższej stacji, by uzupełnić zapasy. Nie wszyscy jednak uważają to za dobry pomysł. O wszystkich przygodach mieszkańców wahadłowca dowiadujemy się z dziennika prowadzonego skrupulatnie przez kapitana. Nie jest to typowy wahadłowiec. Został on podzielony na sektory: Sektor Upadłych Kobiet, sektor Przestępców i sektor Nieprzewidywalnych Staruszków. Możemy się więc domyślać, że taka mieszanka postaci nie zapewni na statku spokoju. Tak zostaje na statku panuje chaos.

Charakterystyczne poczucie humoru Eduardo Mendoza tym razem, aż tak mnie nie zachwyciło. Jednak książkę czytało mi się bardzo fajnie i szybko. To fantastyczna satyra na świat polityki i współczesne społeczeństwo, gdzie ciągle dochodzi do jakiś matactw. Osoby na wysokich stanowiskach, które nie zawsze mają wiedzę odpowiednią do obejmowanego przez nich resortu, potem podpisujący złe decyzje i dopuszczające się nadużyć – podobnie jak dowodzący statkiem ludzie. Niejednokrotnie słyszymy o współpracy rządzących ze środowiskiem przestępczym, a są przecież kraje gdzie politykami kieruje mafia. Wszystko to świetnie ujął w swojej powieści hiszpański pisarz. Przecież jest on świetnym obserwatorem i satyrykiem.
Tak naprawdę to pod postaciami bohaterów, każdy odnajdzie cząstkę siebie. Musimy podejmować podobne decyzje jak kapitan i rozwiązywać podobne problemy, problemy, które często staramy się ukryć, a potem błądzimy w świecie absurdu, jak ten statek kosmiczny w układzie planetarnym – od stacji do stacji.
Nietypowa fabuła i wspaniały styl pisania zachęcają do czytania. Autor ciągle czymś nas zaskakuje, więc trudno oderwać się od lektury i nawet nie wiemy kiedy a docieramy do końca powieści.
Eduardo Mendoza gwarantuje nam dużą dawkę humoru i fajną lekturę na popołudnie.

Dla mnie nie jest to ostatnie spotkanie z tym autorem, na półce czeka już kolejna jego powieść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak literanova

wtorek, 31 stycznia 2012

Ogród wiecznej wiosny - Cristina López Barrio

Autor: Cristina López Barrio
Tytuł: Ogród wiecznej wiosny
Tytuł oryginalny: La casa de los amores imposibles
Język oryginalny: hiszpański
Tłumaczenie: Sylwia Mazurkiewicz-Petke
ISBN: 978-83-7515-190-9
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Stron: 341
Moja ocena: 5/6

„Miłość nie daje przyjemności, lecz przynosi cierpienie, a jej przeznaczeniem jest noszenie w sercu ciernia wbitego przez uczucie, które kruszy dusze, choćby były z lodu.”


Rzadko sięgam po książki hiszpańskich autorów, jednak już dawno chciała przeczytać „Ogród wiecznej wiosny”. Dlaczego? Już same słowo w opisie, że jest to saga mnie zachęciło, bo uwielbiam tego typu książki. Do tego akcja powieści toczy się w historycznej krainie środkowej Hiszpanii o której tak dużo wiem od mieszkających tam znajomych. „Ogród wiecznej wiosny” napisała hiszpanka Cristina López Barrio. Aby oddać się swojej największej pasji pisaniu, zrezygnowała nawet z kariery prawniczej.

Pierwszoplanowymi postaciami w książce są kobiety. Cała historia rodu Laguna rozpoczyna się pod koniec XIX wieku. Nestorka rodu, wtedy piękna i młoda Clara spotyka w centrum miasta przystojnego Andaluzyjczyka. Ona nie zwraca na niego uwagi, ale jego urzekły jej oczy. Postanawia zdobyć i uwieść dziewczynę. Clara wkrótce nie potrafi się już oprzeć mężczyźnie. Zakochuje się w nim i mocno wierzy, że on też ją kocha. Niestety on bawi się jej uczuciami. Gdy Clara jest w ciąży wyznaje jej, że nie chce się z nią ożenić, że nie interesuje go małżeństwo z „prostą dziewką”. Nie zostawia jej jednak bez niczego. Kupuje jej stary dom, zostawia sporą ilość gotówki i znika z życia Clary. Dziewczyna załamuje się. Teraz nienawidzi tak bardzo, że pragnie tylko zemsty. Remontuje dom i przekształca go w burdel. Zatrudnia piękne „kobiety do towarzystwa” co sprawia, że szybko staje się on bardzo popularnym miejscem spotkań mężczyzn. Niestety miasteczko nie jest zachwycone taką reklamą. Naciskają by zamknąć Czerwony dom.
Clara nie rezygnuje z dochodowego interesu. Zwłaszcza, że ma teraz maleńką córeczkę Manuelę. Nie kocha jej jednak, wie, że jej córkę czeka taki sam przeklęty los jak ją. Wszystkie kobiety z rodu Laguna zakochują się tylko raz w życiu – niestety nieszczęśliwie. Do tego każda z nich rodzi zawsze córkę, więc przekleństwo przekazywane jest dalej.
I tak się staje. Manuela też ma córkę - Olvidę, jednak chce za wszelką cenę uchronić ją przed fatum ciążącym nad rodem. Czy jej się to uda? Przeczytajcie.
Książkę czyta się wspaniale, jest pełna emocji, a akcja nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka bardzo fajnie scharakteryzowała kobiety – członkinie rodu. Wręcz można odczuć co czują te kobiety, poznajemy ich wady i zalety.
Jednak nie wszystko mi się podobało. Zakończenie książki jest dla mnie trochę nieprzemyślane, czasami autorka zbyt długo roztrząsa jeden temat, co niepotrzebnie przeciąga książkę, no i jest przewidywalna. Ale całości odbioru to nie przeszkadza.
Nie podobało mi się też wydanie książki. Kieszonkowa wersja ma stanowczo zbyt małe litery. Osobiście to spowalniało mnie w czytaniu. Uważam też, że poprzednie wydanie miało ładniejszą okładkę, ale to już tylko takie dodatki do całości, bo w książce liczy się treść.
Cristina López Barrio zachęciła mnie do sięgnięcia po inne powieści hiszpański autorów. „Ogród wiecznej wiosny” polecam, mam nadzieje, że spędzicie z nią miłe chwile.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte

poniedziałek, 31 października 2011

Krawcowa z Madrytu - Duenas Maria

Autor: Duenas Maria
Tytuł: Krawcowa z Madrytu
Tytuł oryginalny: El tiempo entre costuras
Tłumaczenie: Elbanowska Dorota
ISBN: 978-83-247-1900-6
Wydanie: I
Rok wydania: 2011
Stron: 600
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 5,5/6
Forma: e-book

„Krawcowa z Madrytu” to książka łącząca w sobie elementy książki sensacyjnej, historycznej i romansu. Akcja powieści dzieje się bowiem w czasie II wojny światowej, a bohaterka jest zaangażowana w szpiegowstwo.
Bohaterką powieści jest Sira Quiroga. Mieszka w Madrycie wraz z matką, utalentowaną krawcową. Dziewczyna uczy się fachu od matki i wkrótce rozpoczyna pracę w zakładzie Doni Manueli. Wkrótce Sira zaręcza się z Ignaciem. To młody skromny chłopak, nie ma majątku, ale szczerze kocha się w bohaterce. Do ślubu jednak nie dochodzi. Dziewczyna bowiem zakochuje się w innym mężczyźnie. Ramir Arribas jest oszustem. Uwiódł on dziewczynę by potem okraść ją i porzucić z długami i w ciąży w Maroku do którego młodzi udali się uciekając przed wojną domową w Hiszpani. Ale to nie koniec jej problemów. Zostaje ona oskarżona przez przyrodniego brata o kradzież pamiątek rodzinnych. Zbyt duża ilość problemów sprawia, że Sira traci dziecko. Dziewczynie pomaga lokalny komisarz. Znajduje jej dach nad głową i kontaktuje z Candelarią, kobietą, która pomaga młodej dziewczynie otworzyć swój własny salon krawiecki. Od tej pory los bohaterki zmieniają się. Szyje ona suknie dla znanych osobistości, przez co sama staje się znaną osobą. W Europie wybucha II wojna światowa. Ponieważ Hiszpania chce stanąć po stronie Niemiec, Sira za namową przyjaciółki postanawia pracować dla wywiadu brytyjskiego. Bohaterka będzie wiele razy ryzykować życie by zdobyć potrzebne informacje, będzie też musiała wybierać między pracą agentki a miłością.
Książka trzymająca w napięciu, nie pozwala by oderwać się od lektury. Wspaniale połączona fabuła z faktami historycznymi, (liczna biografia i przypisy autorki to potwierdzają). Poznajemy światek mody i wyższych sfer okresu międzywojennego. Szybko polubiłam bohaterkę, kobietę oszukaną przez mężczyznę, poszukującą miłości, ale potrafiącą wykorzystać swoje talenty do tego by wybić się na piedestały i stać się najbardziej znaną modystką. Jej zaangażowanie, twardy charakter pozwalają pokonać jej wiele przeciwności losu na jakie jest narażona podczas pracy jako agentka wywiadu.
Powieść serdecznie polecam nie tylko miłośnikom historii miłosnych. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś interesującego dla siebie.
Książkę czytałam w formie e-booka, dlatego bardzo chcę mieć jej wersję papierową. Nie wiem czy jest to wina nowego programu na PC ze strony Woblinka, niezgodność programu z nowym Windowsem, czy jakiś feler wydania, ale brakowało w tekście polskich znaków, co bardzo utrudniało czytanie. Ale treść super !!! Polecam !!!
 Za książkę dziękuję portalowi Woblink