Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2017

ZŁOTY SEN - Grażyna Jeromin-Gałuszka

CO SIĘ STAŁO Z CZASEM, KTÓRY ZMIENIŁ DZIECKO W DOJRZAŁĄ KOBIETĘ?

Autor: Grażyna Jeromin-Gałuszka
Tytuł: Złoty sen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie: I
Data wydania: 19 maja 2015
Stron: 440
ISBN: 9788380690011
Moja ocena: 4/6


„Zwykle jest tak […], że mało kto zdaje sobie sprawę, iż sami nie tworzymy swojego życia, tylko robią to ludzie, którzy stają na naszej drodze.”


Grażyna Jeromin-Gałuszka jest absolwentką bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim oraz scenariopisarstwa PWSFTviT w Łodzi. Urodziła się i mieszka w Sosnowicy, niewielkiej wsi niedaleko Radomia. Jest współautorką scenariusza jednego ze znanych seriali. Zadebiutowała powieścią „Złote nietoperze”, która uzyskała pierwszą nagrodę w konkursie literackim „Kolory życia”.

Inne powieści tej autorki: „Oczy Marzanny M”, „Kobiety z Czerwonych Bagien”, „Nie zostawiaj mnie”, „Magnolia”, „Długie lato w Magnolii”, „Bardzo długie przebudzenie”, „Gdybyś mnie kochała”, „Złoty sen”.

Moje drugie spotkanie z książkami autorki zaczęłam od „Złoty sen”. Jest to opowieść o kobietach, które bardzo się od siebie różnią. Są w innym wieku, mają inne spojrzenie na otaczający je świat, lecz łączy je przyjaźń i willa Madame Lili, gdzie spędzały wspólnie wakacje. Spotykają się tam po wielu latach. Jako mała dziewczynka Ada przyjeżdżała do Willi Madam Lili w każde wakacje, to właśnie podczas tego wypoczynku poznała Kalinę. Dziewczyny bardzo się zaprzyjaźniły. Po wielu latach, gdy życie Ady nie układa się tak jak by ona tego chciała, kobieta postanawia wrócić do miejsca, gdzie naprawdę była szczęśliwa. Chce odpocząć i przemyśleć swoje życie. Podjąć jakieś decyzje. Na miejscu jednak okazuje się, że musi pomóc swojej dawnej przyjaciółce, wiekowej właścicielce wili i jej pomocy kuchennej Józefie.

Życie każdej kobiety okrywają jakieś tajemnice. Lilii 65-lat temu przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie odezwie się do swojej przyjaciółki i słowa dotrzymuje. Po tak długim czasie postanawia jednak swoje przemyślenia nagrać na taśmy magnetofonowe. Wyjaśnia Arlecie powód swojego milczenia i wyjawia, że przez te wszystkie lata jednak się o nią troszczyła. Czy po tylu latach kobiety będą jeszcze potrafiły ze sobą rozmawiać? Józefa, która włożyła tyle wysiłku i poświęcenia w wychowanie dzieci, teraz czuje się bardzo samotna. Czy uda się jej jeszcze odnaleźć jakąś pasję w życiu? Kalina kiedyś świetnie zapowiadająca się artystka upada na same dno. Czy Adzie uda się wyciągnąć kobietę z trudnej sytuacji?

W powieści pojawia się jeszcze jedna postać, jakby scalająca powieść w całość – Wiktor.

Powiem szczerze, że powieść mnie, aż tak bardzo mnie nie urzekła, ale nie uważam ją za złą, lub nie wartą przeczytania.
Mroczna stara willa, pokryta wiekowym kurzem i pajęczynami, i takie samo życie kobiet – smutne, samotne, niespełnione. Momentami trudno mi było skupić się na lekturze. Autorka pokazuje nam, że nie zawsze to co sobie zaplanujemy w życiu, uda się nam zrealizować. Nie zawsze obrana przez nas droga jest słuszna. Czasami pozostaje nam tylko smutek i żal.
Nie jest to łatwa powieść. Ma wiele wątków i wiele historii. Możemy przeczytać historie dziejące się w różnych latach, cofamy się, aż do czasów Powstania Warszawskiego.

Powieść zmusza nas do przemyśleń, wzbudza emocje, ale dla niektórych może okazać się trudna w odbiorze.

Ja na pewno wrócę do książek tej autorki, mają one jakiś specyficzny klimat.


wtorek, 2 kwietnia 2013

Niechciana prawda - Kołakowska Agata


Autor: Kołakowska Agata
Tytuł: Niechciana prawda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 336
ISBN: 978-83-7839-387-0
Moja ocena: 6/6


„Wiedzieć o nim, a zobaczyć go. Dwie różne sprawy. I choć jesteśmy już z byłym mężem po rozwodzie i prowadzimy dwa osobne życia, których nie łączy nic poza dzieckiem, to jednak zobaczyć tę pierwszą iskrę, od której rozgorzał cały pożar... Uczucie trudne do opisania. Widziałam na własne oczy mężczyznę, którego kocha mój były mąż i dla którego mnie zostawił. Co powiecie, kiedy Wam wyznam, że okazał się fryzjerem, który ścinał moje włosy?” s.206

Agata Kołakowska jest mieszkającą we Wrocławiu autorką powieści obyczajowych. Do tej pory ukazały się „Patrycja”, „Przyjaciółki”, „Siódmy rok”. Jej najnowsza powieść „Niechciana prawda” ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i Spółka.
Główną bohaterką powieści jest Beata. Młoda kobieta to szczęśliwa mężatka i mama dwunastoletniego syna Bartka. Rodzina jak każda Marek jest szanowanym prawnikiem, a Beata prowadzi własną kwiaciarnię.
Nagle na bohaterkę spada niespodziewana informacja. Jej mąż informuje ją o tym, że odchodzi od niej. Zostawia ją dla nowej miłości – mężczyzny. Tłumaczenie, że jest to miłość jego życia, nie satysfakcjonuje dziewczyny, wręcz przeciwnie. Fakt, że mąż zostawia ją dla mężczyzny, że okazuje się, że żyła przez wiele lat z homoseksualistą sprawia jej ból. Kobieta czuje się poniżona i odrzucona. Wali się cały jej świat. Teraz musi zbudować nowy świat dla siebie i dla syna, który bardzo odczuł zdradę jego ojca i rozwód rodziców. Czy jej się to uda?
Powieść „Niechciana prawda” to wspaniale napisana obyczajówka, przedstawiająca sytuację, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas.
Bardzo dużo ostatnio mówi się na temat osób żyjących w związkach homoseksualnych. Ich traktowanie w społeczeństwie jest różne. Nadal jednak mają oni więcej przeciwników niż zwolenników. Może dlatego takie zachowanie męża naszej bohaterki. Marek bał się przyznać do swojej inności. Widząc jak społeczeństwo reaguje na homoseksualistów postanowił się ukrywać pod przykrywką związku z kobietą. Ich małżeństwo z boku wygląda przecież normalnie. Ujawnić się pomaga mu dopiero Marcin. Miłość na którą czekał całe życie. Ale jak teraz ułożyć sobie życie, wiedząc, że nienawidzi cię własny syn, była żona a i współpracownicy patrzą na ciebie potępiającym wzrokiem.
Jak zareagowała na całą sytuację Beata? Dla niej był to szok. W pierwszej chwili szukała pocieszenia w alkoholu, jednak w odpowiednim momencie pomogła jej przyjaciółka. Uświadamia jej, że musi uporać się z tym poniżeniem i wielkim problemem, że ma syna dla którego musi być twarda i pokazać mu, jak ważne jest by umieć podnieść się po porażce.
Autorka pisze świetnie. Opisaną sytuację przedstawia nie tylko ze strony bohaterki. Widzimy jak z wyrzutami sumienia boryka się Marek, jak nastoletni Bartek próbuje zrozumieć decyzję ojca, wybaczyć mu i jak bardzo za nim tęskni. Po raz kolejny również przekonujemy się, jak ważna jest w naszym życiu przyjaźń. Pani Agata bardzo wyraźnie przedstawia nam emocje bohaterów ich próbę uporania się z nową sytuacją, obawy i pretensje pod swoim adresem i całego świata jak to w życiu bywa. Podobało mi się bardzo, że autorka pokazała nam, że sytuacja, która teraz wystąpiła jest trudna dla obydwu partnerów, o czym często zapominamy.
Akcja powieści rozwija się stopniowo, dzięki temu trudno jest się od niej oderwać. Poznajemy nowe perypetie bohaterów i ich przyjaciół. Ciekawym rozwiązaniem jest również wprowadzenie przez autorkę znaczenia blogów we współczesnym świecie. Po tym jak Beata opisała na blogu swoją historię „Większość internautów kpiła zgodnym oburzeniem. Część komentarzy mocno odbiegała od poprawności politycznej. Spora nie spełniała ogólnie przyjętych norm obyczajowych. Większość internautów jednak starała się dodać jej otuchy i zachęcić do życia. Beacie robiło się ciepło na sercu, kiedy czytała „trzymaj się”, „zasługujesz na prawdziwe szczęście”, „zapomnij, znajdź lepszego i żyj!”. Obcy ludzie. Bezinteresownie poświęcali swój czas, żeby ją wesprzeć.” s. 171
To prawda, czasami obcy ludzie potrafią nam pomóc bardziej, niż bliscy. Sama kiedyś się o tym przekonałam.

„Niechciana prawda” to wspaniale napisana powieść, która pozwala nam uwierzyć w to, że trzeba dążyć do własnego szczęścia i jego poszukiwać. To książka poruszająca niezwykle intymną strefę naszego życia. Skłaniająca nas do przemyśleń.
Bardzo się cieszę, że odkryłam tak wspaniałą polską pisarkę. Z przyjemnością sięgnę po inne jej powieści.

Książkę serdecznie polecam. Myślę, że spodoba się ona wielu czytelnikom, zwłaszcza lubiącym książki o problemach z którymi borykają się współcześni ludzie.

Książka przeczytana w ramach wyzwania
 

niedziela, 24 marca 2013

Przemiana - Jodi Picoult


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Przemiana
Tytuł oryginalny: Change of Heart
Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-7648-312-2
Stron: 544
Moja ocena: 5/6


„Kwitnący chwast może dodać człowiekowi otuchy. Wartość ludzkiego życia nie należy mierzyć charakterem miejsca, w którym tkwimy, ale sumą detali, które nas tam doprowadziły. Wszyscy bez wyjątku popełniamy błędy.”

Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych pisarek amerykańskich. W swoich książkach podejmuje ważne i kontrowersyjne tematy (od molestowania seksualnego dzieci i przemocy w rodzinie po eutanazję), by tworzyć z nich wzruszające powieści obyczajowe i dramaty psychologiczne, od których trudno się oderwać. Jej książki przykuwają uwagę i zmuszają do myślenia o tym, co dobre, a co złe.
Podobnie jest z
Przemianą, powieścią tej autorki, która w styczniu 2010 roku ukazała się na naszym rynku wydawniczym.
Fabuła książki nie różni się znacząco od tych, które proponowała swoim czytelnikom w innych książkach. Akcja Przemiany osnuta jest wokół dyskusji na temat kary śmierci.
June wiedzie szczęśliwe życie z Kurtem – drugim mężem z zawodu policjantem i Elizabeth, córką z pierwszego małżeństwa. Jest w siódmym miesiącu ciąży, gdy zatrudnia w swoim domu cieślę – Shaya, by wykończył pokój dla drugiej córeczki. Jednak radość nie trwa wiecznie, pewnego dnia gdy June wraca akurat z badań USG z nowym zdjęciem swojej nienarodzonej pociechy zastaje przed swoim domem mnóstwo radiowozów. Okazuje się, że Shay Bourne zabił jej męża i dziecko.
Następnie obserwujemy proces Shaya, obrady Ławy Przysięgłych. Pada wyrok – KARA ŚMIERCI.
Dalsza część książki przenosi nas kilka lat później. Druga córka June jest ciężko chora na serce i nie ma żadnej gwarancji, że znajdzie się dawca,dzięki któremu będzie można ją ocalić. Bourne przebywa w tym czasie w celi śmierci, czekając na egzekucję. Ogląda program telewizyjny o córce June i decyduje się oddać jej swoje serce po wykonaniu na nim wyroku. Chce w ten sposób odkupić swoje winy. Aby mogło dojść do przeszczepu serca, trzeba zmienić sposób wykonania kary śmierci. Czy uda się wygrać nowy proces? Czy matka przyjmie taki dar od MORDERCY jej córki i męża? Czy Shay to nowy MESJASZ? Przeczytajcie, przekonajcie się sami.

Jak od każdej książki Jodi Picoult i od Przemiany trudno mi było się oderwać. Trzyma ona w napięciu do ostatnich stron. W powieści pojawia się wątek miłosny, ale najwięcej jednak uwagi, autorka poświęca sposobom wymierzania kary śmierci, ich słuszności oraz wierze.
Znajdziecie tam liczne cytaty z Ewangelii i stwierdzenia dotyczące Mesjasza.
Autorka jak zwykle zmusza nas do przemyśleń, tym razem są one związane z tym w co wierzymy. Czy nasza wiara jest stała i na jakich opiera się filarach? Czy my sami żyjemy zgodnie z Bożymi przykazaniami i nie mamy sobie nic do zarzucenia?
W „Przemianie” znajdziemy wiele typowych schematów dla autorki. Historia jest opowiedziana z punktu widzenie wielu bohaterów; mamy tutaj także proces sądowy i znowu pojawia się jakaś poważna choroba. Ponownie matka staje przed poważnym wyborem i zaskakujące zakończenie.

Nie uważam, że jest to najlepsza książka tej autorki. Dla mnie trochę sam opis Sheya i robienie z niego prawie, że Boga był drażniący i cała historia wydała mi się trochę z cyklu „Niedowiary”. Bardziej podobała mi się powieść Bez mojej zgody czy Krucha jak lód. Jednak warto ją przeczytać. POLECAM

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

sobota, 23 marca 2013

Krucha jak lód - Jodi Picoult

-->
Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Krucha jak lód
Tytuł oryginalny: Handle with care
Tłumaczenie: Juszkiewicz Michał
Wydawnictwo: Prószyński s S-ka
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-7648-396-2
Stron: 616
Moja ocena: 6/6

„Rodzina nigdy nie jest taka, jakiej pragniemy. Wszyscy marzymy o tym, co niemożliwe: idealnym dziecku, kochającym mężu, o matce, która kiedyś nie chciała nas zatrzymać. Żyjemy w dużych domkach dla lalek, kompletnie nieświadomi tego, że w każdej chwili może pojawić się wielka dłoń i zmienić wszystko, co nas otacza, wszystko, do czego jesteśmy tak przywiązani. „

Kolejna powieść Jodi Picoult, która wywarła na mnie duże wrażenie. Wiem, że książki tej autorki mogę czytać w ciemno, zawsze mnie zachwycą i zaskoczą tematyką. Tym razem autorka porusza bardzo trudny temat - choroby dziecka na rzadką chorobę – wrodzoną łamliwość kości (Osteogenesis imperfecta). Łamliwość kości polega na zaburzeniach w prawidłowej budowie kolagenu – głównego składnika tkanki łącznej. Objawami choroby jest bardzo duża kruchość kości. Złamania te powstają w wyniku upadku, ale również samoistnie nawet podczas snu.
Na tak poważną chorobę cierpi Willow. Była wyczekiwanym dzieckiem swoich rodziców. Gdy dowiedzieli się, że ma na ona przyjść na świat, nie przyjmowali do siebie słów lekarzy o poważnej chorobie płodu. Założyli, że dadzą sobie z tym problemem radę.
Tak na świat przychodzi Willow dotknięta genetyczną chorobą, nieuleczalną i dającą wile cierpienia dziecku. Już sam fakt, że w wieku 5 lat dziewczynka ma na swoim koncie ponad sześćdziesiąt złamań, mówi o tym jak poważna jest to choroba.
"Wciąż coś się łamie, coś pęka. Pękają szyby, napięte liny, naciągnięte struny. Pękają pąki na drzewach. Można złamać przepis, szyfr i słowo. Przełamać pierwsze lody. Można łamać sobie język i głowę. Słyszy się złamane głosy, widzi złamane barwy. Pękają okowy, ale także ludzie, kiedy złamać ich opór."
Sean i Charlotte wydają bardzo dużo pieniędzy na leczenie i rehabilitacje córki. Gdy zaczyna brakować pieniędzy prawnik podpowiada im rozwiązanie problemu. Podają do sądu lekarza prowadzącego ciążę Charlotte. Zarzucają mu, że w osiemnastym miesiącu ciąży mógł wykryć chorobę dziecka, co umożliwiłoby im aborcję. Jednak informacja o genetycznej chorobie została im przekazana dziewięć tygodni później. Cała sprawę komplikuje fakt, że tym lekarzem jest najlepsza przyjaciółka matki Willow – Piper.
"…czasami, żeby zrobić dla kogoś coś dobrego, trzeba postąpić wbrew samemu sobie."
Wkrótce rozpoczyna się głośny proces nazywany przez media "procesem o niedobre urodzenie". Na jaw wychodzi wiele faktów, jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że matka musi publicznie powiedzieć światu i rozumiejącej wszystko córce, że nie chciała jej urodzić.
Proces przewraca całe życie rodzinne do góry nogami. Rodzice zapominają o starszej córce, która zaczyna chorować na bulimię i parę razy się samookaleczała.
Jak zakończy się cała historia musicie przeczytać sami.
„Krucha jak lód” zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym jak wiele można poświęcić dla drugiej osoby w imię miłości?
Książka napisana w tradycyjnym stylu autorki. Sytuacja przedstawiona jest z punktu widzenia wielu osób.
Wiele emocji we mnie wywołała Charlotte. Czasami bardzo mnie denerwowała. Czułam, że gdyby dowiedziała się wcześniej o chorobie jej dziecka, nie poddałaby się aborcji. Teraz zaś raniła wrażliwą córkę, zaniedbywała drugą i męża by zyskać pieniądze na dalsze leczenie Willow. Mała bohaterka za to mnie bardzo wzruszała. To niezwykle dojrzała dziewczynka jak na swój wiek. Świadczy o tym, przede wszystkim, to, że nie przejmuje się swoją chorobą, nie martwi się cierpieniem podkreślając, że wielu rówieśników ma gorzej niż ona. Bardzo mi się to podobało i wzruszało czasami do łez.
A samo zakończenie... takiego się nie spodziewałam.
„Krucha jak lód” to piękna powieść o bezgranicznej miłości i poświęceniu. O tym ile kosztuje nas psychicznie i fizycznie opieka nad osobą niepełnosprawną i chorą. O czym czasami zapominamy.
Jak zawsze autorka do napisania powieści jest świetnie przygotowana teoretycznie. Przekazała nam wiele informacji na temat OI, przybliżyła chorobę na którą choruje 1 dziecko na 30 000 urodzeń. Rzadko, ale nigdy nie wiadomo, czy w swoim życiu na tak chorą osobę nie trafimy.

W książce znalazłam też wiele ciekawych przepisów na ciasta. Mama Willow jest cukiernikiem. Kilka razy autorka opisuje ją jak piecze słodkości.

Polecam powieść „Krucha jak lód”.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

niedziela, 10 lutego 2013

Kamienica przy Kruczej - Maria Ulatowska


Autor: Maria Ulatowska
Tytuł: Kamienica przy Kruczej
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7839-370-2
Stron: 399
Moja ocena: 5/6


„Przy ulicy Kruczej 46.
Trzypiętrowa kamienica, pokryta płaskim dachem, ozdobiona była od frontu żeliwnymi balkonami, których kute balustrady wyginały się nad łukiem bramy; wejście do bramy także zdobiły żeliwne zawijasy, a strzegły go dwa przycupnięte po bokach – gnomy? krasnale? domowe skrzaty? […]
Dom może nie był najpiękniejszy, ale dla jego mieszkańców liczyło się przede wszystkim, że do tej pory stał nienaruszony – a był czerwiec tysiąc dziewięćset czterdziestego roku – i wszyscy mieli nadzieję, że w takim stanie przetrwa wojnę. Każdy wierzył, jeszcze wierzył, że trwająca wokół pożoga lada dzień się skończy. Wszyscy starali się żyć i przeżyć. Nawet pomagali sobie, jak mogli.
Krucza 46.
Dom, który trwał, a wraz z nimi jego mieszkańcy.” s.15

Maria Ulatowska należy do moich ulubionych pisarek. Z przyjemnością sięgam po każdą jej powieść. I tym razem nie było inaczej. Gdy dowiedziałam się, że w bibliotece czeka na mnie „Kamienica przy Kruczej” bardzo się ucieszyłam. Szybko zabrałam się za lekturę najnowszej powieści tej autorki.
„Kamienica przy Kruczej” opowiada losy mieszkańców jednej z kamienic Warszawy mieszczącej się przy ulicy Kruczej 46.
Akcja powieści rozpoczyna się tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, a kończy w czasach nam współczesnych. Autorka zabierze nas w podróż po historii Warszawy i Polski. Dowiemy się jak żyło się w stolicy w czasie II wojny światowej, o trudach walk w czasie Powstania Warszawskiego. Przeczytamy o losach ludzi zesłanych do obozów pracy, o holokauście, by potem zobaczyć jak Warszawa odbudowuje się po okrucieństwach wojny. Ostatnie wydarzenia wiążą się z już powojenną historią Polski.
Na tle wydarzeń historycznych toczą się losy zwykłych ludzi, mieszkańców kamiennicy przy Kruczej. Na pierwszy plan wysuwają się losy rodzin Ostanieckich i Kornblumów. Obie te rodziny łączy jedna osoba – Antonina. Magdalena i Szymon Kornblumowie zmuszeni są pozostawić swoją córeczkę pod drzwiami sąsiadów, by w ten sposób uratować jej życie. Uciekają, gdyż Szymon jest z pochodzenia Żydem. Mimo, iż jest znanym specjalistą ortopedą, nie jest w stanie ochronić swojej rodziny przed narastającą w czasie wojny nienawiścią do Żydów. Małą Tosię zaadaptowała rodzina Ostanieckich. Gdy dziewczynka kończy dziewięć lat dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu, jednak nadal kocha swoich rodziców, którzy ją wychowali. Z ojcem biologicznym wiąże ją za to pociąg do medycyny. Tosia zostaje lekarzem i wychodzi za mąż. Ze swoim mężem mają rózne poglądy polityczne i poglądy na przyszłe życie. Antonina marzy o dziecku, a Ludwig uważa potomka za coś zbędnego i niepotrzebnego w ich życiu. Ich małżeństwo pomału się rozpada.

„Z czasem Ludwig przestał pytać. Nie spali już ze sobą od kilku miesięcy, Antonina przeniosła się do dawnego pokoju ojca i tam urządziła sobie intymny mały świat. Wersalka, fotel, stojąca lampa i małe biurko. Oraz półki z książkami. Wszystko, co potrzebne do życia. Życia obok drugiego człowieka.” s. 228

Przyczyną rozpadu nie jest tylko różnica zdań. Tosia zakochuje się w Piotrze Tarnowskim, którego losy również powiązane są z kamienicą przy Kruczej.
Dla mnie jednak, główną bohaterką jest Magdalena, której historię poznamy dzięki pisanym przez nią pamiętnikom.
 
Nie będę zdradzać więcej szczegółów, by nie zniszczyć Wam przyjemności z odkrywania historii życia bohaterów książki. 

„Kamienica przy Kruczej” to fantastyczna powieść, a jej największym atutem są ludzie. Ludzie, których łączy przyjaźń, potrafiący pomagać sobie w trudnej sytuacji, czasami ryzykując własne życie. Potrafią stawić czoła przeciwnością losu, pokonać wszystkie trudności. To również piękna powieść o prawdziwym uczuciu.
Jest to powieść pełna zwrotów akcji, nie brakuje w niej również odniesienia do poprzednich książek autorki i spotkania się z ich bohaterami, co bardzo mi się podoba. Oczywiście nie przeszkadza to w odbiorze książki, bo koniecznie losów bohaterów innych powieści znać nie musicie.

Książkę czytało mi się bardzo fajnie, trochę przeszkadzało mi to, że akcja powieści nie toczyła się chronologicznie. Raz czytamy o czasach współczesnych, potem trochę o latach dużo wcześniejszych i znów jakieś inne lata. Znalazłam też jedną niedokładność: Podczas opisu wyjścia na koncert Tosi i syna Piotra nagle czytamy o myślach Magdaleny. To chyba jakiś chochlik drukarski, gdyż czytałam kilkakrotnie ten fragment i jestem przekonana, że tam powinno być imię Antoniny.

„Kamienica przy Kruczej” to bardzo świetna powieść. Super lekcja historii i relacji między ludźmi.
Polecam serdecznie, to jedna z lepszych powieści autorki.

sobota, 12 listopada 2011

Sosnowe dziedzictwo - Maria Ulatowska


Autor: Maria Ulatowska
Tytuł: Sosnowe dziedzictwo
ISBN: 978-83-7648-623-9
Wydawnictwo: Prószyński i Spółka
Rok wydania: 2011
Stron: 296
Moja ocena: 5/6
„Pełna pogody ducha i życzliwości opowieść o tym, jak los pomaga nam być szczęśliwymi” z okładki
Uwielbiam książki ze szczęśliwym zakończeniem, dlatego od momentu, gdy zobaczyłam zapowiedź powieści pani Marii Ulatowskiej „Sosnowe dziedzictwo” wiedziała, że na pewno ją przeczytam.
Bohaterką powieści jest Anna Towiańska. Trzydziestosześcioletnia kobieta właśnie odziedziczyła stary szlachecki dworek nad jeziorkiem w miejscowości Towiany – niewielkim, uroczym i pięknie położonym miasteczku na Kujawach. Pośród lasów, w pobliżu miejsca gdzie Noteć wpływa do jeziora Gopło oczom Anny ukazało się jej dziedzictwo – Sosnowy Dworek. Niestety stan budowli był opłakany. Wymagał wielkiego wkładu finansowego i sprawnych budowlańców by móc w nim zamieszkać.
 Anna ukończyła polonistykę, pracowała przy korekcie tekstów w wydawnictwie „Oczko” w Warszawie. Życie nie rozpieszczało jej. Małżeństwo jej się nie ułożyło, po pewnym czasie doszła do wniosku, że nic ją z mężem nie łączy. Decyzję o rozwodzie podjęła, gdy poroniła swoje pierwsze dziecko. Od tej pory nie może patrzeć na mężczyzn. Choć oni starali się o jej względy. Bohaterka jest piękną kobietą. Nie potrafi jednak stworzyć z nikim udanego związku. Jest osobą bardzo wrażliwą, uwielbia kontakt z przyrodą, duża fotografuje i czyta wiele książek. Może właśnie dlatego od pierwszych stron powieści pokochałam Annę, jest tak bardzo podobna do mnie.
Panna Towiańska długo nie wiedziała nic o istnieniu Sosnowego Dworku. Tajemnicę skrywał stary sejf uratowany podczas Powstania Warszawskiego, a służący przez lata jako pólka na paprotkę. Jednak pewnego dnia odkryto jego zawartość i postanowiono odszukać spadkobierczynię. A była tak blisko…
Sosnowy Dworek urzekł Annę, a mieszkańcy Towian szybko ją polubili i przyszli jej z pomocą. Irena Malinka pomaga jej w porządkach i gotuje, mecenas Witkowski pomaga znaleźć najlepszą ekipę budowlaną, a Marzenka zostaje jej pierwszą przyjaciółką. Jednak prawdziwego przyjaciela znajduje Anna nad brzegiem jeziora – wspaniałą sunię, którą wyrzucono z jadącego samochodu. Nadaje jej imię Szyszka. Dzięki niej poznaje Grzegorza – weterynarza, z którym wkrótce zacznie się spotykać. Nie można zapomnieć o Dyziu – parkingowym skrywającym przed mieszkańcami Towian swój talent plastyczny. Wspaniali ludzie wokół, piękno przyrody i miłość. Wszystko co tylko może sobie wymarzyć kobieta. Ale czy to wystarczy by Anna była wreszcie szczęśliwa? Czy zdecyduje się zamieszkać w Sosnowym Dworku? O tym przeczytacie w książce „Sosnowe dziedzictwo”.
Mnie książka urzekła. Pełna ciepła, dobra i tylu wspaniałych ludzi w jednym miejscu. Opowieści o ich życiu przeplatają się z opowieściami z przeszłości. Poznajemy losy rodziny Anny Towiańskiej, które naprawdę chwytają za serce. Dowiadujemy się również jak odkryto dokumenty potwierdzające, że Dworek należał do rodziny Anny. Wszystko napisane przystępnym językiem. Od lektury trudno było mi się oderwać.
Pani Maria udowodniła nam, że marzenia się spełniają. Nigdy nie będziemy wiedzieć jaki scenariusz szykuje nam życie, a ono potrafi nas zaskakiwać. A autorka takie różne scenariusze życiowe nam w swojej powieści pokazuje. Poznamy życie w małej miejscowości, gdzie każdy o każdym wie prawie wszystko, gdzie mieszkańcy tworzą jakby jedną wielką rodzinę. Pomagają sobie i są dla siebie życzliwi.
Powieść przenosi nas do wręcz bajkowego miejsca, z dala od zgiełku wielkich miast, gdzie w ciszy i spokoju, możemy wszystko przemyśleć, zaplanować. Do miejsca w którym możemy się zakochać.
W imieniu swoim zapraszam Was do tego urokliwego miejsca. Usiądźcie na tarasie Sosnowego Dworku, wsłuchajcie się w szum lasu i śpiew ptaków. Posłuchajcie jak wiatr szumi w okolicznych szuwarach, a fale lekko stukają o brzeg. Mam nadzieję, że tutaj zapomnicie o problemach codziennego życia i ponownie uwierzycie, że marzenia się spełniają.
„Sosnowe dziedzictwo” – przepiękną sagę rodzinną, serdecznie polecam, a osobiście cieszę się, że na półce czeka już kontynuacja powieści „Pensjonat Sosnówka”, po którą zaraz sięgnę.

Książkę mogłam przeczytać dzięki akcji Włoczykijka za co serdecznie dziękuję.