poniedziałek, 1 października 2012

Jeszcze jeden dzień - Mitch Albom



Autor: Mitch Albom
Tytuł: Jeszcze jeden dzień
Tytuł oryginalny: For One More Day
Tłumaczenie: Dominika Lewandowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-247-0638-9
Stron: 221
Moja ocena: 5/6


„Jeden dzień potrafi zmienić kierunek, w jakim zmierza twoje życie…”


Mitch Albom jest urodzonym w 1958 roku amerykańskim pisarzem, komentatorem radiowym i telewizyjnym oraz dziennikarzem sportowym. Sławę przyniosła mu książka „Wtorki z Morriem” wydana w 1997 roku. Jego talent pisarski nie skończył się jednak na tej jednej powieści. „Pięć osób które spotykamy w niebie” wydane w 2003 roku, długo nie schodziło z list bestsellerów. Obie książki zekranizowana.
„Jeszcze jeden dzień” to książka opowiadająca historię mężczyzny, który bardzo pragnie spędzić choć  jeden dzień ze swoją zmarłą osiem lat wcześniej matką. Chick Benetto urodził się jako syn Leonarda i Pauline. Miał jeszcze młodszą siostrę. Matka jego pracowała jako pielęgniarka. Ojciec brał udział w dugiej wojnie światowej, walcząc między innymi we Włoszech. Od dzieciństwa Chick kochał bejsball. Ojciec uważał, że ma predyspozycje do uprawiania tego sportu i kształtował przyszłą karierę chłopca.
Pewnego dnia ojciec po prostu zniknął z domu. Matka nie chciała nic na ten temat powiedzieć, nie wyjaśniła dzieciom dlaczego odszedł. Mały Chick przerzucił więc swoje uczucia na matkę.
„Mogę jednak powiedzieć, że uwielbiałem matkę, tak jak to chłopcy uwielbiają swoje matki, jednocześnie uważając, że mają ją na każde zawołanie. […] Jeśli matka coś powiedziała, wierzyłem w to. […] Kochała mnie, gdy przychodziłem i odchodziłem, w chwilach największych wzlotów i najgorszych upadków. Miała dla mnie bezdenną studnię miłości.” S. 40
Dlaczego nasz bohater tak mocno kochał matkę? Jego ojciec powiedział mu kiedyś: „Można być synkiem mamy albo synkiem taty, ale nie można być jednym i drugim.”
Śmierć matki wywołała w bohaterze ogromną zmianę. Dopiero jej utrata uświadomiła mu co stracił.
„Kiedy byłem dzieckiem, mama nieustannie kręciła się wokół mnie – porady, krytyka, całe to przytłaczające matkowanie. Zdarzały się chwile, kiedy chciałem, by zostawiła mnie w spokoju.
A teraz mnie zostawiła. Umarła. Koniec odwiedzin, telefonów. I nawet nie zdając sobie z tego sprawy, zacząłem dryfować, jakby ktoś wyrwał moje korzenie, jakbym płynął jakąś boczną odnogą rzeki. Matki kultywują pewne wyobrażenia o swoich dzieciach, które dzieci przejmują, i jednym z moich wyobrażeń było, że lubię siebie, ponieważ ona mnie lubi. Wraz z nią odeszło to przekonanie.” S. 12
Po śmierci matki Chick popełnił jeszcze jeden poważny błąd. Dał się namówić pewnej pięknej młodej agentce na udział w inwestycji. Włożył w to wszystkie oszczędności, a pani po prostu się zmyła i tyle było z obiecanych zysków. Wówczas mężczyzna zaczął szukać pocieszenia w alkoholu. Pił coraz więcej, doprowadzając do ruiny siebie i swoją rodzinę. Jego żona nie mogła dłużej tego wytrzymać i odeszła od niego zabierając ze sobą córkę.
Chick nie mógł sobie jeszcze wybaczyć jednego, że nie był przy śmierci swojej matki.
To i jeszcze parę innych problemów spowodowało, że Chick postanowił popełnić samobójstwo. Osiem lat po śmierci swojej matki, wsiadł pod wpływem alkoholu do samochodu i pojechał w stronę miasta w którym spędził całe swoje dzieciństwo…
Dalej już nie będę opowiadać, by nie zdradzić całej treści książki. Jednak dodam tylko „Jeśli ktoś jest w twoim sercu, nigdy tak naprawdę nie odchodzi” s. 162
Wokół nas często spotykamy ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z przeszłością, szukają rozwiązania swoich problemów w alkoholu lub narkotykach, czasami zdarza się, że sięgają dalej wybierając śmierć. Nie podejmują walki, nie próbują zmienić swojego życia, nie szukają pomocy. Często twierdzą, że nie mają już dla kogo żyć.  Są podobni do bohatera książki „Jeszcze jeden dzień”. Dopiero gdy ocierają się o śmierć, będąc na granicy życia i śmierci, toczą rozrachunki z samym sobą. Analizują swoje błędy. Taką opowieść próbującego pogodzić się ze sobą bohatera przytacza nam Mitch Albom.
Książkę czyta się bardzo szybko. Znajdziecie w niej parę pięknych myśli, refleksji, podsumowań. Autor pokazuje nam siłę matczynej miłości i do czego może ona doprowadzić. Podkreśla jak ważne dla nas jest odbudowanie więzi rodzinnych, jak bardzo człowiek potrzebuje drugiej osoby, by żyć, by nie zwariować.
Przyznam, że czasami bohater mnie denerwował. Widziałam w nim typowego mamisynka, ale potem przemyślałam całość jeszcze raz i doszłam do wniosku, że kochał on swoją matkę bardzo.
„Kiedy patrzysz na swoją matkę, masz przed oczami najczystszą miłość, jakiej kiedykolwiek zaznasz.”
Nie mógł dzielić miłości na oboje rodziców, bo po prostu ojca nie było. Te sporadyczne telefony i spotkania nie potrafiły zastąpić mu prawdziwej pełnej rodziny. No i przyczyna odejścia ojca – bardzo mnie zaskoczyła.
Myślę, że miłośnikom książki „Pięć osób które spotkamy w niebie” książek tego autora polecać nie muszę. Innych zachęcam do przeczytania.
Po lekturze książki nasuwa mi się parę cytatów: „Kochajmy bliskich, bo tak szybko odchodzą” i cytat z książki „W chwili można odnaleźć coś naprawdę ważnego.”
Kochajmy bliskich, spędzajmy z nimi każdą wolą chwilę i wybaczajmy nawet gdy nas czasami złoszczą.
Polecam „Jeszcze jeden dzień”

2 komentarze:

  1. Bardzo ładna opowieść, miło spędziłam z nią czas.
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. książka czeka już na półce :)

    OdpowiedzUsuń